Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Nadziwić się nie mogę
Paweł Kozacki OP Grudzień 2008

28.12.2008 18:43

Rodzina to nie tylko rodzicielstwo

Przeczytałem list biskupów na niedzielę Świętej Rodziny. Z jednej strony pozytywnie mnie zaskoczył, z drugiej jak zwykle rozczarował. Na plus tego listu zaliczam zmianę języka oraz fakt poruszenia tematu adopcji i poronienia. Na minus sprowadzenie troski o rodzinę do rodzicielstwa oraz powielanie fałszywych stereotypów.


Skomentuj « powrót do artykułu



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

 
  • 2010-03-22
    Anna K.


    Mój wpis z parafialnego bloga o liście biskupów z 27.12.2009

    Witajcie, byłam dziś na mszy świętej i był odczytany list biskupów polskich z okazji przypadającego dziś święta Świętej Rodziny. List ten sprawił, że zrobiło mi się bardzo przykro. Widzę, że nie jest wcale prawdą to, że Kościół w Polsce, powołujący się na słowa papieża Jana Pawła II, okazuje milionom rozwiedzionych katolików i ich rodzinom wsparcie i wzmacnia w nich poczucie, że nie są wykluczeni z Kościoła. Jest dokładnie na odwrót. Kościół w Polsce, jak widać z listu, w ogóle ich nie zauważa. Biskupi zwrócili się tylko do przykładnych katolickich rodzin oraz do ludzi, którzy jeszcze wcale rodzin nie założyli, czyli do katolickich narzeczonych i okazali im maksimum zainteresowania, troski, wszelkich błogosławieństw itp. W ogóle nie wspomnieli słowem o tym, że w Kościele istnieją też inne rodziny: niepełne, ale przecież to też rodziny. A kiedy jest lepsza okazja po temu, żeby coś do nich powiedzieć, jak nie w dzisiejsze święto? W końcu bardzo rzadko biskupi zbierają się razem, żeby napisać list, a ostatnio najwyraźniej zebrali się i naradzali nad tym co powiedzieć wiernym na temat rodzin, specjalnie na ten temat i w to święto. Efekt tej narady w postaci listu zasmucił mnie. Zadałam sobie pytanie: dlaczego mnie zasmucił? - przecież mogłam się spodziewać, że do takich rodzin jak moja biskupi nie skierują słowa. Przecież wiem, że ufoludki są w kościele ignorowane. A jednak, najwyraźniej, miałam jakieś nadzieje, stąd to rozczarowanie. Widocznie jakiegoś dobrego słowa od nich potrzebowałam. Sama jestem na siebie zła, że miałam takie nadzieje. Jak mogłam być taka naiwna i po raz kolejny rozczarować się. Usłyszawszy, że to już koniec listu, miałam (niestety) znów nadzieję, że może chociaż ksiądz, który czytał list biskupów, powie przy tej okazji choć jedno malutkie słowo do ludzi takich jak ja, do ich rodzin. I też to słowo nie padło. Potem było mi już na mszy bardzo smutno i nawet nie przechodziły mi przez ściśnięte smutkiem gardło kolędy, które przecież lubię. Pomyślałam sobie, że będę odtąd chodzić na msze bez kazań, żeby nie czuć się tak bardzo źle w miejscu, w którym naprawdę nie powinnam się tak czuć, bo przyszłam tu przecież dla Jezusa i do Jezusa. I powinno mi być tu dobrze, jak w domu, jak wśród swoich, jak na uczcie, na którą wszystkich zaprosił Jezus. (...) Ogólnie w tym liście nie poczułam się dostrzeżona, nie otrzymałam żadnego wsparcia. Dowiedziałam się za to z niego, owszem, jaki piękny jest seks małżeński, i że Kościół nie ma nic przeciwko temu, żeby małżonkowie współżyli. Tej bardzo odkrywczej wiadomości, o której wierni zapewne wcześniej nie wiedzieli, poświęcono duży fragment listu. Piszę to w tym celu, żeby zwrócić Waszą uwagę na to, że to, że kiedy ludzie rozwiedzeni odchodzą z Kościoła, to niekoniecznie jest to ich zła wola i zepsucie i inne tego typu rzeczy. Po prostu widzę teraz jakie to jest okropne uczucie, gdy się ma nadzieję, że się jest wciąż tą latoroślą w tym samym Kościele, w którym się było od urodzenia, i że Kościół przekazuje właśnie Jezusa, który jest miłością, a potem ta nadzieja okazuje się bezpodstawna. Można taki smutek znosić raz, drugi, trzeci, ale już po jakimś czasie człowiek nie chce się tak czuć. Nie chce czuć się skrzywdzonym na mszy świętej. Samo w sobie to zdanie to jest jak oksymoron. Tak nie powinno przecież być. Nie chodzi mi o to, że chcę, aby na każdej mszy ksiądz specjalnie mówił dobre słowa do rozwodników, ale skoro, raz od wielkiego dzwonu, jest taki temat, to żeby nie pomijać tych ludzi, którzy stanowią ogromny procent naszych współbraci. Zawsze miałam takie przekonanie (o czym mówił też ostatnio, w roku kapłańskim papież Benedykt XVI w katechezie do kapłanów i pewnie nie tylko wtedy), że ksiądz ma za zadanie być "alter Christus" i mówić do ludzi tak, jak by do nich mówił sam Jezus. Rozumiem, że ksiądz to też człowiek, ale wydaje mi się, że przygotowując kazanie (czy list biskupów, który redaguje wielu biskupów) zawsze można pomyśleć o tym jak by to chciał powiedzieć Jezus. I do kogo kapłan, w imieniu Jezusa, ma się zwrócić - dostrzec wszystkich (a tym bardziej jeśli jest tak mocno określony adresat: "rodziny"; tu mi zabrakło też i słowa o starszych ludziach w rodzinie itp.).
Odpowiedz « zgłoś nadużycie




Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

następne  
 
27.12.2008 19:53 | Jeżycjada nad upływającym czasem

W drugie święto położyłem się wcześnie spać, by nadrobić zaległości spowodowane przedświątecznymi spowiedziami oraz świętowaniem Narodzenia Jezusa z braćmi i rodziną. Jak na złość sen nie przychodził. Sięgnąłem na półkę po „Sprężynę” Małgorzaty Musierowicz.

... więcej »

18.12.2008 15:49 | Kto jest naszym papieżem?

Przeor dominikanów z Berlina zauważył że w żadnym miejscu naszego klasztoru nie ma zdjęcia Benedykta XVI. Postanowił zaradzić temu brakowi, kupić fotografię Papieża i sprezentować ją poznańskiemu przeorowi. Okazało się, że nie jest to wcale takie proste.

... więcej »

09.12.2008 22:32 | Chrześcijanie z wyjątkiem duchownych

Zacząłem się zastanawiać, na ile przeinaczenie treści Lumen Gentium w polskim tłumaczeniu jest błędem translatorskim, a na ile przejawem zakorzenionej w tłumaczu klerocentrycznej wizji Kościoła. Zakorzenionej tak głęboko, że fałszującej Magisterium.

... więcej »

02.12.2008 10:30 | Nadziwić się nie mogę

Patrząc na świat, bez przerwy zadziwiam się zarówno mocą Bożą działającą w ludziach, jak i obecną w nich niewiernością Ewangelii, dlatego blog zatytułowałem słowami Apostoła: „Nadziwić się nie mogę”.

... więcej »


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »
 
komentarzy: 1