Nadziwić się nie mogę
Paweł Kozacki OP
Dwie Pasje
Zdecydowanie wolę uczestnictwo w liturgii Wielkiego Piątku i ascetycznie śpiewaną przez moich braci Pasję, od słuchania jej w filharmonii w najwspanialszym nawet wykonaniu.
Dziś uczestniczyłem w liturgii Męki Pańskiej w naszej bazylice, a bezpośrednio po niej poszedłem do filharmonii na Pasję św. Jana J. S. Bacha w wykonaniu Les Musiciens du Louvre-Grenoble pod dyrekcją Marca Minkowskiego. (Tego Minkowskiego, którym niejednokrotnie się zachwycałem słuchając na płytach prowadzonych przez niego koncertów.) Liturgia z koncertem jakoś się dopełniały w klimacie wielkopiątkowym. Zdecydowanie jednak wolę uczestnictwo w liturgii i ascetycznie śpiewaną przez moich braci Pasję, która naturalnie przechodzi w modlitwę, adorację krzyża i przyjęcie Komunii św. od słuchania Pasji w filharmonii w najwspanialszym nawet wykonaniu. Porywające, nawet na moje wyczucie muzyczne oratorium prowadzone przez Minkowskiego pozwoliło mi co prawda na ponad dwie godziny zanurzyć się w muzycznej kontemplacji męki Jezusa, ale na końcu coś zgrzytnęło. Nadziwić się nie mogłem, że muzycy opowiedzieli śmierć Naszego Pana, a zgromadzony lud zareagował entuzjastyczną owacją na stojąco.
« powrót
16 komentarzy
-
2010-04-09
ala
@Fasola
Fasola, (zasłyszane) w wojskowości mawiają, że w warunkach bojowych, to... ho, ho. Nawet taki... » -
2010-04-09
Gregorian
Hmm...pamiętam koncert, na którym Arte dei Suonatori wykonało Pasję wg św.Mateusza, również J.S.Bach...
Hmm...pamiętam koncert, na którym Arte dei Suonatori wykonało Pasję wg św.Mateusza, również... » -
2010-04-09
rafael
Re: Wielki Tydzień
Nie bądź taki ortodoksyjny ;) W okresie lipskim Bach komponował co tydzień dzieło dla potrzeb... »
Stwierdzenie, że media różnią się w ocenie faktów wcale mnie nie dziwi. To, że różnią się w relacjonowaniu samych faktów też mnie nie zaskakuje. Jednak gdy przeczytałem, że tam gdzie jeden dziennikarz widział trzy tysiące osób, inny doliczył się ich 300 tysięcy trochę mnie zdumiał. Różnią się w szacunkach 100 razy!
Widocznie w Wydawnictwie Literackim pracują zatwardziali humaniści, którzy do trzech nie potrafią zliczyć, skoro w reklamie książki ojca Joachima Badeniego „Stąd do nieba. Ostatnie przesłanie. Rozmowy z Arturem Sporniakiem i Janem Strzałką” zamieszczonym na stronie internetowej Wydawnictwa podają jednocześnie, że nasz czcigodny współbrat zmarł w 2010 roku, a książka wydana w bieżącym roku ukazuje się w pierwszą rocznicę jego śmierci. Jednym słowem pierwsza rocznica w drugą rocznicę. Podejrzewam, że ojciec Joachim uśmiecha się wyrozumiale w niebie i zaciera z zadowoleniem ręce. A tak przy okazji polecam książkę.
... więcej »Przerażenie ogarnia mnie na myśl, ile energii, sił, czasu, uwagi idzie na sprostanie wymogom eklezjalnej biurokracji. Kwitki, zaświadczenia, świadectwa, formularze, metryki, protokoły, stempelki, odpisy, podpisy… Co to ma wspólnego z nakazem Jezusa, by iść i głosić Ewangelię?
... więcej »
















