Nadziwić się nie mogę
Paweł Kozacki OP
Wizytówka
Wczoraj wieczorem znalazłem zagubioną wizytówkę Mariusza Handzlika. Dziś rano dowiedziałem się, że zginął w katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem.
W maju 2007 roku odwiedzałem naszych braci na Manhattanie. Poznałem u nich Mariusza Handzlika, który odbywał w Nowym Jorku jakieś ważne politycznie spotkania. Po krótkiej pogawędce wręczył mi wizytówkę: „Mariusz Handzlik / Director Office of Foreign Affairs / Chancellery of the President of the Republic of Polnad…”. Zapraszał jednocześnie żartobliwie do odwiedzenia Pałacu Prezydenckiego. „Jak będziesz w Warszawie, wpadnij. Pokażę Ci nasz polski Biały Dom”.
Po powrocie do Polski wizytówka zawieruszyła mi się w przepastnych szufladach biurka. Nie mogłem jej przez kilka lat znaleźć, a że chęć zwiedzenia Pałacu nie była moim priorytetem, to się za bardzo tym nie przejmowałem. Tylko od czasu do czasu odwiedzając stolicę przypominałem sobie o zaproszeniu prezydenckiego ministra. Po przeprowadzce do Krakowa postanowiłem uporządkować posiadane przez mnie wizytówki i zintegrować je z tymi, które mi zostawił mój poprzednik. Wczoraj wieczorem, po zakupieniu dużego wizytownika, dokonałem tego dzieła. Podczas pracy znalazłem wizytówkę Mariusza, z odręcznie dopisanym numerem telefonu komórkowego i adresem poczty elektronicznej. „Teraz na pewno go odwiedzę! Muszę się spieszyć, bo kadencja się kończy” – pomyślałem.
Po mniej więcej dwunastu godzinach czytając listę osób na pokładzie Tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem zobaczyłem: „9. Pan Mariusz HANDZLIK Podsekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP”.
« powrót
10 komentarzy
-
2010-04-22
Wiesia
Re: Re: Mariusz
Jak więc nazwać osobę,która wypowiada sie o rzeczach , o których mało wie, przeczy faktom, co... » -
2010-04-22
Michał
Re: Mariusz
Wiesiu, Pani Wiesławo (wybierz poprawne), ja też czasami powiem słowo za duzo, czego później... » -
2010-04-15
Wiesia
Mariusz
Mariusz był pod koniec osiemdziesiątych około rok w Taize, co niewątpliwie było ważne w jego... »
Stwierdzenie, że media różnią się w ocenie faktów wcale mnie nie dziwi. To, że różnią się w relacjonowaniu samych faktów też mnie nie zaskakuje. Jednak gdy przeczytałem, że tam gdzie jeden dziennikarz widział trzy tysiące osób, inny doliczył się ich 300 tysięcy trochę mnie zdumiał. Różnią się w szacunkach 100 razy!
Widocznie w Wydawnictwie Literackim pracują zatwardziali humaniści, którzy do trzech nie potrafią zliczyć, skoro w reklamie książki ojca Joachima Badeniego „Stąd do nieba. Ostatnie przesłanie. Rozmowy z Arturem Sporniakiem i Janem Strzałką” zamieszczonym na stronie internetowej Wydawnictwa podają jednocześnie, że nasz czcigodny współbrat zmarł w 2010 roku, a książka wydana w bieżącym roku ukazuje się w pierwszą rocznicę jego śmierci. Jednym słowem pierwsza rocznica w drugą rocznicę. Podejrzewam, że ojciec Joachim uśmiecha się wyrozumiale w niebie i zaciera z zadowoleniem ręce. A tak przy okazji polecam książkę.
... więcej »Przerażenie ogarnia mnie na myśl, ile energii, sił, czasu, uwagi idzie na sprostanie wymogom eklezjalnej biurokracji. Kwitki, zaświadczenia, świadectwa, formularze, metryki, protokoły, stempelki, odpisy, podpisy… Co to ma wspólnego z nakazem Jezusa, by iść i głosić Ewangelię?
... więcej »

















