Nadziwić się nie mogę
Paweł Kozacki OP
Moje pierwsze śluby
Prowincjał, czyli Krzysztof Popławski obraduje na kapitule generalnej w Rzymie, więc delegował mnie, bym jego zastępstwie przyjął dziś śluby czasowe dziewiętnastu naszych braci. Czyniłem to pierwszy raz w życiu.
Zanim przystąpiliśmy do obrzędu mówiłem braciom że złożenie ślubów jest odpowiedzią na miłość Boga, który powołał człowieka do życia w zakonie. Bez nadziei, że Bóg będzie człowieka umacniał swoją łaską, taki akt wydaje się szaleństwem. Gdy kolejni bracia podchodzili, klękali i wypowiadali formułę zaczynającą się od słów: „Ja brat NN składam profesję i ślubuję posłuszeństwo Bogu, Najświętszej Maryi Pannie, świętemu Dominikowi i tobie, bratu Pawłowi Kozackiemu…” ogarniało mnie lekkie przerażenie. „Co ja robię w tym Boskim i świętym towarzystwie?! – pytałem sam siebie. – Bogu, Matce Bożej i św. Dominikowi, to i owszem, ale Kozackiemu? Oni chyba zwariowali”. Oczywiście przyjmowałem te śluby jako „delegat prowincjała Prowincji Polskiej, w zastępstwie brata Bruno Cadore, generała Zakonu Braci Kaznodziejów”, ale kolejni bracia klęczący przede mną i wypowiadający słowa profesji, uświadamiali mi coraz bardziej, że gdy jako przełożony wydaję jakieś polecenie swoim braciom, to wpisuję się w dialog pomiędzy nimi a Bogiem. Każdy zakonnik ślubując posłuszeństwo Bogu, ma świadomość, że wola Boża będzie się w jego życiu objawiać między innymi przez posługę przełożonych. Czy każdy przełożony ma świadomość ciążącej na nim w związku z tym odpowiedzialności? Czy pamięta, że jego postawa może rzutować na relację podległych mu braci z Bogiem? Czy wie, że ślub posłuszeństwa jest dla niego bardziej zobowiązujący niż dla jego podwładnych? Dla mnie prawdy te nigdy nie były obce, ale dziś zobaczyłem je w nowym świetle, bardziej z drugiej strony. Znakiem wiary i nadziei jest zawierzyć się Bogu w ślubach zakonnych, oddając w ręce innych ludzi możliwość decydowania o moim losie. Wcale nie mniejszej wiary w Boże działanie trzeba, by w zakonie poważyć się na sprawowanie władzy nad innymi ludźmi. Można co prawda sprawować ją czysto po ludzku, nawet mądrze i dialogicznie, ale bez teologicznej perspektywy będzie to bezprawna uzurpacja. Nadziwić się nie mogę, jak absurdalne byłoby życie zakonne, gdyby usunąć z niego Boga.
« powrót
6 komentarzy
-
2010-09-14
Kefasjus
Re: dobra myśl
A jako prowincjał pojedzie na kolejną kapitułę... by zostać pierwszym polskim generałem? Idźmy... » -
2010-09-13
yoolo
...
właśnie takie osobowe odniesienie w ślubach nadje sens samemu przyrzeczeniu posłuszeństwa...... » -
2010-09-12
Dominika
Re: czasowniki
Szanowny Panie Marcinie,czy mógłby Pan rozważyć możliwość poprawiania tekstów dyskretniej... »
Stwierdzenie, że media różnią się w ocenie faktów wcale mnie nie dziwi. To, że różnią się w relacjonowaniu samych faktów też mnie nie zaskakuje. Jednak gdy przeczytałem, że tam gdzie jeden dziennikarz widział trzy tysiące osób, inny doliczył się ich 300 tysięcy trochę mnie zdumiał. Różnią się w szacunkach 100 razy!
Widocznie w Wydawnictwie Literackim pracują zatwardziali humaniści, którzy do trzech nie potrafią zliczyć, skoro w reklamie książki ojca Joachima Badeniego „Stąd do nieba. Ostatnie przesłanie. Rozmowy z Arturem Sporniakiem i Janem Strzałką” zamieszczonym na stronie internetowej Wydawnictwa podają jednocześnie, że nasz czcigodny współbrat zmarł w 2010 roku, a książka wydana w bieżącym roku ukazuje się w pierwszą rocznicę jego śmierci. Jednym słowem pierwsza rocznica w drugą rocznicę. Podejrzewam, że ojciec Joachim uśmiecha się wyrozumiale w niebie i zaciera z zadowoleniem ręce. A tak przy okazji polecam książkę.
... więcej »Przerażenie ogarnia mnie na myśl, ile energii, sił, czasu, uwagi idzie na sprostanie wymogom eklezjalnej biurokracji. Kwitki, zaświadczenia, świadectwa, formularze, metryki, protokoły, stempelki, odpisy, podpisy… Co to ma wspólnego z nakazem Jezusa, by iść i głosić Ewangelię?
... więcej »

















