Zza bramy klasztoru
Tomasz Dostatni OP
Prymas z Gniezna
Kiedy wieczorami wybieram się na spacer po Starym Mieście, często przechodzę koło muru i bramy prowadzącej do pałacu biskupiego i kurii. Przez niezbyt wysoki mur, od strony Podwala można dobrze zobaczyć stojący na dziedzińcu pomnik - kardynała Stefana Wyszyńskiego. Był tutaj w Lublinie biskupem, zaraz po wojnie, krótko, bo tylko dwa lata. To stąd został powołany do Gniezna i do Warszawy, aby stać się prymasem Polski.
Był drugim prymasem, który jednocześnie sprawował rządy w Gnieźnie i Warszawie. A trzecim prymasem i ostatnim biskupem obu tych miast był kardynał Glemp. Do 1992 roku. Przez 17 lat arcybiskup Gniezna nie był prymasem Polski. A od dzisiaj tytuł prymasa Polski wraca do arcybiskupa Gniezna.
Bardzo to skomplikowane i pewnie niewielu to interesuje, a jeszcze mnie osób to rozumie. Lecz to wydarzenie ważne i o historycznym znaczeniu. Gniezno to najstarsza Polska metropolia, której biskup koronował królów. Zwoływał sejmy konwokacyjne i elekcyjne, ogłaszał wyniki wyborów. Był interrexem w czasach bezkrólewia. Dziś to wszystko minęło. Ale w dobie demokracji warto historyczne, państwowotwórcze dzieje przypominać, a jak się da to i zachowywać. Arcybiskup Henryk Muszyński, z którym przed laty przeprowadziłem wywiad rzekę "Sługa Słowa" - staje się nowym prymasem. Pewno na krótko, bo zapowiadana emerytura, jak się nie zmienią tendencje, nastąpi za trzy miesiące. Lecz tytuł ów pozostanie już przy gnieźnieńskich metropolitach. I dobrze, że spadek, najpierw po zaborach, a potem po komunizmie, został wreszcie prawnie w kościele unormowany.
Cieszę się z tego też jako poznaniak, Wielkopolanin. Bo wielko- plus mało- równa się Polska. O tym jakie znaczenie będzie miał nowy prymas, jaki będzie jego autorytet, w czasach, gdy autorytety wszelkie znaczą co raz mniej, zależy od nowych prymasów. Jaka będzie jego rola w kościele, w społeczeństwie zobaczymy. Po "wielkich" prymasach, przychodzi inna epoka. Lecz każda epoka ma swoich ludzi. I dla tego, to historyczne zdarzenie, wcale nie musi mieć tylko historycznego znaczenia. Wierzę, że pozwoli na lepsza obecność kościoła we współczesnym świecie, w dzisiejszej Polsce. To zależy od człowieka, zresztą jak każda funkcja. Nowy prymas, pewnie już nie będzie przywódcą, jak to było z kardynałem Wyszyńskim, ale może będzie tym pierwszym, który ewangelię i jej światło, będzie ukazywał innym. Dając świadectwo wierze, która go przecież kształtuje. Marzy mi się taki prymas, który będzie świadkiem nadziei, świadkiem wiary i świadkiem miłości ewangelicznej, tak po prostu na co dzień.
źródło: Gazeta Wyborcza Lublin
2 komentarze
-
2010-02-27
annavera
miłość w Kościele na co dzień
28.01. w dzień Sw. Tomasza z Akwinu 5 min przed Mszą Sw. wieczorną weszłam do zakrystii... » -
2009-12-25
Juśka
Pozdrawiam świątecznie:)...
Pozdrawiam świątecznie:) »
Informacja o tym, że osoba które wrzuciła dwa złote żebrzącej na ulicy kobiecie, miała z tego powodu nieprzyjemności natury formalnoprawnej i była zatrzymana, choćby na chwilę, przez policję oraz spisano jej personalia - naprawdę mnie zdumiała.
... więcej »I znowu Brama Grodzka staje się miejscem niezwykłego spotkania. Grono przyjaciół, uczniów i wychowanków przekazuje księgę pamiątkową dedykowaną profesor Elżbiecie Wolickiej-Wolszleger.
... więcej »Rozpoczyna się adwent. Mówimy, że to czas oczekiwania. I zaczyna się problem. Bo my dzisiaj już nie umiemy czekać.
... więcej »Postylla to rzadko używane słowo i prawie dziś już niezrozumiałe. Chodzi o kazania wygłaszane w zborze, lub rozważania czytane przez ewangelików, szczególnie w niedzielne popołudnie w domu. Są to również, a może przede wszystkim, komentarze do słów Biblii.
... więcej »My Polacy obchodzimy w listopadzie święto niepodległości, Lublin utworzenie rządu Daszyńskiego, Europa i świat trochę wspomina "Jesień narodów" z przed dwudziestu laty. Oglądałem wywiad z generałem Wojciechem Jaruzelskim, gdzie główną rolę sprawczą i decydującą w obaleniu komunizmu przypisuje on Gorbaczowowi. Pomyślałem, że jak to usłyszał Lech Wałesa, to się w nim zagotowało. Dlatego sam w ostatnim czasie wsłuchałem się w trzy głosy pochodzące z tej części Europy i mówiące zupełnie w innej tonacji o nas samych.
... więcej »



















