Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

08.08.2011 15:15

Kim nie był św. Dominik

św. Dominik nigdy, a to nigdy nie był: inkwizytorem, założycielem średniowiecznej inkwizycji papieskiej, nie przewodził torturom, obrzędom auto-da-fé, polowaniu na czarownice i paleniu na stosie. I kropka.


Trzeba to w końcu powiedzieć – św. Dominik nigdy, a to nigdy nie był: inkwizytorem, założycielem średniowiecznej inkwizycji papieskiej, nie zasiadał w trybunale inkwizycyjnym jako przewodniczący czy choćby przygody obserwator, nie przewodził torturom, obrzędom auto-da-fé, polowaniu na czarownice i paleniu na stosie. To jednoznaczne i nieodwołalne wykluczenie naszego Ojca z tej działki historii Kościoła wynika nie tyle z moich skłonności apologetycznych, co kilku suchych faktów: Dominik nie był inkwizytorem biskupim; pierwsi inkwizytorzy papiescy (inquisitores hæreticæ pravitatis a sede apostolica deputati) zostali powołani  przez papieża Grzegorza IX w 1231 r., czyli dziesięć lat po śmierci św. Dominika; procesy o czary pojawiły się po 1326 r., a auto-da-fé dopiero w XV wieku.


Foto: Św. Dominik, El Greco

Kim był zatem ów niegodziwiec, który tak bezczelnie zafałszował historię i oczernił św. Dominika? Czy było to jakiś oświeceniowy ateista, mason, komunista, a może podstępny artysta np. taki Pedro Berruguete ze swoim sławnym obrazem „Św. Dominik przewodniczy deklaracji Auto-da-”? Odpowiedź jest zaskakująca, niestety brutalna i paradoksalna: winni są papież i sami bracia dominikanie.

Oczywiście sam Dominik nie tylko nie stronił od towarzystwa głównych podsądnych przyszłych procesów inkwizycyjnych, ale był z nimi ściśle związany. Heretycy bowiem go po prostu przemienili. Zdarli z niego skorupę ułożonego, pędzącego bezpieczny żywot kanonika kapituły z Osmy i wydobyli gorliwego, ubogiego kaznodzieję, który przemierzał wzdłuż i wszerz Langwedocję i Lombardię. Od 1206 r. Dominik miał tylko jeden cel – przyprowadzić heretyków na powrót do wspólnoty Kościoła. I jeden sposób – persuasio, czyli braterskie pouczenie, rozmowę, dyskusję. Dominik nigdy, co należy podkreślić, nie odwoływał się do stosowanej w trybunałach inkwizycji papieskiej innej metody „dialogu” z heretykami, mianowicie cœrtitio, czyli różnego rodzaju środków przymusu.

Trzeba jednak jasno powiedzieć, że św. Dominik, choć nie był bezwzględnym prześladowcą, nie był również tolerancyjnym i otwartym humanistą, postępujących zgodnie z zasadą: „Nie chcesz, to się nie nawracaj. W końcu piekło też jest dla ludzi”. Dominik był świadomy zarówno powagi grzechu herezji, jak i realnej możliwości utraty przez człowieka Nieba. Dlatego też akcja ratunkowa musiała być bezustanna i bezkompromisowa. Żadnej obojętności – w końcu chodziło o człowieka.

Jak ważni byli w życiu św. Dominika ludzie z obrzeży Kościoła, świadczy chyba najlepiej jego spuścizna pisarska. Nie znajdziemy w niej pobożnych poematów, dzienniczków duszy czy ćwiczeń duchowych. Są tylko trzy konkretne i mało hagiograficzne listy, z których dwa dokumentują antyheretycką działalność św. Dominika. W pierwszym z nich, wystawionym w 1208 r., św. Dominik na mocy uprawnień otrzymanych od papieskiego legata Arnolda z Citeaux, pojednał z Kościołem byłego heretyka Ponsa Rogera z Tréville. W drugim, już z 1215 r., Dominik wystawia rekomendacje innemu byłemu heretykowi Rajmundowi de Altaripa, co umożliwiło mu spokojne zamieszkanie w pewnej francuskiej wiosce. Generalnie sprawa heretyków leżała św. Dominikowi na sercu i niewątpliwie chciał on, by jego bracia kaznodzieje – o czy wspominałem już we wcześniejszym wpisie pt. Eksperci – problem herezji uczynili priorytetem swojej działalności duszpasterskiej.

I rzeczywiście bracia ochoczo podjęli zadanie wyznaczone przez ojca założyciela, choć w wersji nieco zmodyfikowanej. Bardzo szybko dominikowe persuasio zostało niebezpiecznie powiązane z kompletnie niedominikową cœrtitio. Co więcej, te dwie zupełnie odmienne metody postępowania wkrótce zostały ze sobą utożsamione. W konsekwencji również sam św. Dominik już po śmierci z kaznodziei (prædicator) przemienił się w prześladowcę heretyków (persecutor hæreticorum). Sprawcami tej transformacji byli najbliżsi współpracownicy i przyjaciele św. Dominika, czyli papież Grzegorz IX i pierwsze pokolenie dominikanów.

W lipcu 1234 r. miała miejsce kanonizacja św. Dominika, co zbiegło się z dwoma wydarzeniami: ustanowieniem dominikanów pierwszymi inkwizytorami i rozwojem trybunałów inkwizycyjnych. Zarówno dla papieża Grzegorza IX, jak i dla braci kaznodziejów św. Dominik był naturalnym kandydatem na patrona nowej instytucji – w końcu całe życie poświęcił zmaganiu się z herezją. I podobnie jak św. Izydor z Sewilli stał się patronem Internetu, a św. Bernard z Menthon patronem snowboardzistów, tak św. Dominik przez długie wieki miał być wzorem prawdziwego inkwizytora.

Z czasem nikt już nie docierał do prawdy, a wielkie autorytety Kościoła bez najmniejszego wahania opiewały chwałę świętego kaznodziei i inkwizytora Dominika, z czasem przypisując mu nawet założenie poprzedniczki Kongregacji Nauki Wiary. Kropkę nad „i” postawił nasz współbrat i chyba największy badacz dziejów zakonu dominikańskiego oraz bohater popularnej powieści Umberta Eco „Imię róży” – Bernard Gui. Rozpowszechnił on i utrwalił krążącą po dziś dzień opinię, którą znało każde średniowiecze dziecko, że „św. Dominik wielkim inkwizytorem był”.

Dominik jednak nigdy nie był: inkwizytorem, założycielem średniowiecznej inkwizycji papieskiej, nie zasiadał w trybunale inkwizycyjnym jako przewodniczący czy choćby przygody obserwator, nie przewodził torturom, obrzędom auto-da-fé, polowaniu na czarownice i paleniu na stosie. Dominik po prostu pracował z ludźmi i dla ludzi, z którymi nikt nie chciał i nie potrafił rozmawiać i żyć.

+ Jaki zapach wypełnił boloński kościół dominikanów gdy w 1233 r. otworzono grób św. Dominika? Dojrzałych pomarańczy.
++ Minął właśnie pierwszy roczek tego historyczno-archeologiczno-kryminalnego bloga. Wszystkich Czytelników bratersko pozdrawiam. 

 


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

3 komentarze

  • 2011-08-18
    wektorek

    Ocena:
    Wielkie dzięki
    Ojcze Tomaszu za ten i poprzedni wpis. Ten , bo nawiązuje do Twojego wykładu na DSW w... »
  • 2011-08-09
    Riand

    Ocena:
    Bogu dzięki
    Bogu dzięki, że przeczytałem ten wpis do bloga, gdyż do czasu jego przeczytania miałem takie oto... »
  • 2011-08-08
    angelos

    dojrzałe pomarańcze
    No pewnie, że pomarańcze. Pasowały kolorem do jego rudych włosów. Zastanawiam się, skąd o tym... »
 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


20.05.2012 18:33 | Papieżyca

Joanna, choć fikcyjna, wciąż realnie uwodzi, podbija i omamia wyobraźnie.

... więcej »

13.05.2012 17:55 | Antykaznodzieja

 Wobec takich kaznodziejów nasz dominikanin zaproponował dość oryginalne rozwiązanie – karę śmierci.

... więcej »

22.08.2011 09:18 | Dzieciaki, czyli archeowykopy, cz. 10

Dominikanie, jako jedni z pierwszych, stworzyli profesjonalny podręcznik wychowania dzieci. Był on europejskim bestsellerem przez kilka stuleci.

... więcej »

22.06.2011 19:55 | Pavimentum, czyli archeowykopy, cz. 9

Mikołaj Kopernik używał swego pavimentum do oglądania nieba. Podobnie czynił św. Dominik.

... więcej »

09.03.2011 14:49 | Zamachowiec, czyli kryminologia dominikańska, cz. 5

Piękny i prosty plan – z małym wyjątkiem: romantyczni spiskowcy nie wzięli pod uwagę istnienia papieskiej siatki wywiadowczej. Zamach na papieża został szybko wykryty.

... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »
 
komentarzy: 1