Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Rh+
Tomasz Gałuszka OP Październik 2010

12.10.2010 11:08

Madame

Po jakimś czasie suknia madame, w której przybyła z Palestyny, rozsypała się, a za nowy, w pełni ekologiczny strój posłużyły jej długie rude włosy.


Dla kobiet dominikanie są w stanie zrobić naprawdę wiele. Dziś podam jeden tylko przykład, lecz pierwszy w moim prywatnym rankingu. Zdarzyło się to dawno, dawno temu. Pewna madame rzekła do braci kaznodziejów: „Znajdźcie jaskinię, co nad ziemią wysoko jest położona i w litej skale głęboko wyryta. Tam zamieszkajcie”. I bracia tak uczynili, bo owa madame miała na imię Maria Magdalena. A takim kobietom się nie odmawia.

Według starej francuskiej legendy nie tylko święci Piotr i Paweł odbywali po Europie długie podróże, ale w ich ślady poszli również inni chrześcijanie, w tym kilka palestyńskich Marii: Maria Salomea, matka synów Zebedeusza, Maria Jakubowa, kuzynka Matki Bożej, i doświadczona przez życie Maria Magdalena. Około 42 r. wszystkie trzy, zmęczone ciągłymi atakami antychrześcijańskimi oraz brakiem zrozumienia ze strony żydowskich pobratymców, zdecydowały się na emigrację. Wsiadły na łódź płynąca w nieznane i po kilku tygodniach trzy Marie stanęły suchą stopą w krainie Vincenta van Gogha, czyli w pachnącej lawendą Prowansji. Jak dowiadujemy się z tej legendy, Maria Magdalena pożegnała się z towarzyszkami podróży i samotnie ruszyła w głuchy las, w kierunku wznoszących się stromo skał masywu La Sainte Beaume. Tam, nie bez pomocy samych aniołów, znalazła odpowiednia grotę, w której żyła, czyniąc pokutę, przez ponad 30 lat. Po jakimś czasie suknia madame, w której przybyła z Palestyny, rozsypała się, a za nowy, w pełni ekologiczny strój posłużyły jej długie rude włosy. Po prostu odpowiednio układała je na swoim ciele i przepasywała paskiem. Wyobrażenie o tym, jak mogła wyglądać taka (auto)kreacja, dają liczne średniowieczne rzeźby. Ostatnie chwile spędziła u mieszkającego kilkadziesiąt kilometrów dalej św.
Maximina (dzisiejsze St. Maximin-La-Sainte-Baume). Tam zmarła i tam spoczęły jej doczesne szczątki, a miejsce to stało się celem pielgrzymek. Oto i koniec legendy.

Po ponad tysiącu lat dawny kult Marii Magdaleny w tym miejscu został odnowiony. Stało się to oczywiście za sprawą braci kaznodziejów, którzy nie tylko darzyli ciepłymi uczuciami „Apostołkę Apostołów” i „Kaznodziejkę Kaznodziejów”, ale też jednogłośnie wybrali ją, jeszcze za życia św. Dominika, na oficjalną patronkę zakonu. Maria Magdalena nie pozostała obojętna na takie amory i już w XIII w. postarała się, by mieć braci u siebie, czyli w St. Maximin. W 1298 r. dominikanie stali się głównymi kustoszami jej relikwii, a ponadto w tym samym czasie przejęli również jaskinię Marii Magdaleny w Sainte Beaume.

Sama jaskinia, położona wysoko nad ziemią, posiadała niewielki taras widokowy oraz bieżącą wodę z wytryskującego tam źródełka. Ale życia dominikańskiego prowadzić się tam nie dało. Dlatego też bracia zagospodarowali wspomniany taras i wybudowali na nim, przyklejony do zbocza, malutki, trzykondygnacyjny klasztor. W XIX w. przeszedł on gruntowny remont, został rozbudowany i obecnie mieszka w nim czterech braci.

Każdego dnia wieczorem bracia z Sainte Beaume wychodzą przed grotę Marii Magdaleny, zwracają się w kierunku zachodnim (widok stamtąd i otaczające to miejsce krajobrazy są nie do opisania) i przy zachodzącym słońcu, zawieszeni jakby miedzy niebem a ziemią, śpiewają nieszpory. Później wracają do najbardziej klimatycznego refektarza, jaki dotychczas widziałem, jedzą kolację i rozmawiają, aż nastanie głęboka prowansalska noc.

Na koniec dopowiem jeszcze, że w jaskini Marii Magdaleny znajduje się szklany relikwiarz z puklem rudych włosów, należących – jak podaje tradycja – do naszej zakonnej madame. Niedawno przeprowadzono analizę tych włosów w celu ustalenia „daty noszenia”. Okazało sie, że pochodzą one z... I wieku.

+ 13 października 1503 zmarła świecka dominikanka bł. Maria Magdalena Panatieri, znana nie tylko ze swojego pełnego umartwień życia, ale i daru proroctwa oraz bilokacji (widywana była przede wszystkim w Jerozolimie).

Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

12 komentarzy

  • 2010-11-07
    Biała Ingerd

    deklaracji cd.
    Minął październik, mija i listopad a od ojca Gałuszki,mimo pisemnych zapewnień, nadal brak... »
  • 2010-11-07
    Biała Ingerd

    deklaracji cd.
    Minął październik, mija i listopad a od ojca Gałuszki,mimo pisemnych zapewnień, nadal brak... »
  • 2010-11-02
    Biała Ingerd

    aprop. deklaracji
    Co się stało z ojcem Tomaszem?.Tęskno nam do archeologiczno - historycznych tekstów oraz do... »
 
04.10.2010 19:48 | Koalicja braci

W trzydzieści lat po powstaniu dominikanów i franciszkanów zdarzyła się rzecz bezprecedensowa.

... więcej »


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »
 
komentarzy: 1