Rh+
Tomasz Gałuszka OP
Wrzesień 2010
Wieczność, czyli kryminologia dominikańska, cz. 2
Gdy jakiś czas temu przeglądałem akta kapituł z drugiej połowy XV w., natrafiłem na kilkadziesiąt spraw karnych i dyscyplinarnych, którymi zajmowali się ojcowie zgromadzeni na kapitułach prowincjalnych. Szczególnie zainteresowałem się wyrokami, które brzmiały naprawdę poważnie: „brat N.N. zostaje skazany na wieczyste więzienie”. Na szczęście było ich tylko kilka, ale i tak postanowiłem przyjrzeć się temu nieco dokładniej.
W średniowiecznym dominikańskim prawie kara wieczystego więzienia przewidziana była przede wszystkim dla brata popełniającego przestępstwo, za które w prawie świeckim groziła albo kara śmierci, albo kary dręczące (pœnæ afflictivæ), albo też pozostawiające ślady na ciele (pœnæ indelebiles). Zgodnie z postanowieniami kapituły generalnej prawo do zmiany wyroku miał generał lub kapituła generalna, w praktyce jednak również kapituły prowincjalne mogły przekazać prowincjałowi prawo łaski. Na karę wieczystego więzienia mógł zostać skazany również brat, który popełnił nie tyle przestępstwo, lecz poważne – zdaniem władz prowincjalnych – wykroczenie przeciwko zasadom życia zakonnego. W takim przypadku o terminie zakończenia kary decydował już sam prowincjał.
W drugiej połowie XV w. u polskich dominikanów na karę wieczystego więzienia skazano pięciu braci. W trzech przypadkach ewidentnie nałożono tę karę za złamanie dyscypliny zakonnej. Na kapitule w Łęczycy w 1461 r. zajęto się sprawą brata Tomasza de Monte, który bezprawnie opuścił klasztor i na długie lata związał się z kobietą, na dodatek zamężną. Zgorszenie było tak znaczące, że oskarżony musiał przygotować się na wieczystą pokutę w klasztornym karcerze. Podobny los spotkał dwóch braci z klasztoru przemyskiego: tamtejszego przeora Jakuba z Opola i Jana. Pierwszy z nich – jak informowały akta kapituły z 1489 r. – miał nadużywać swojego urzędu i dopuścić się w trakcie kadencji wielu „skandalicznych, niebezpiecznych i zbrodniczych” wykroczeń. Jan natomiast dopuścił się podobno świętokradztwa: najpierw miał ukraść kielich mszalny, a następnie sprzedać go Żydom. Jednak najcięższym przestępstwem, za które spotykała braci omawiana kara, było morderstwo. W 1468 r. kapituła w Warce nałożyła karę wieczystego więzienia na dwóch skądinąd nieznanych zakonników – Jana i Klemensa. Bracia ci w nieznanych okolicznościach, miejscu i czasie mieli zabić współbrata Michała. Fakt, że dwóch winnych skazano na tę samą karę, zdaje się wskazywać, że morderstwo to było zaplanowane i dokonane z premedytacją. Należy wspomnieć, że zbrodnia braci Jana i Klemensa była – według znanych mi źródeł – jednym z dwóch tego typu przestępstw dokonanych w Prowincji Polskiej w średniowieczu.
I teraz powróćmy do postawionego na początku pytania: jak długo trwała kara wieczystego więzienia? Generalnie carcer perpetuus należy rozumieć nie tyle jako karę dożywotniego więzienia, jakkolwiek mogła ona rzeczywiście trwać wiele lat (nawet do śmierci skazanego), lecz o pozbawienie wolności na czas nieokreślony. Czas pobytu w więzieniu był uzależniony od decyzji władz prowincji lub zakonu. Zakonnik skazany na wieczyste pozbawienie wolności nie wiedział, kiedy opuści mury karceru. To trzymanie w niepewności – „może wyjdziesz jutro, a może za 100 lat” – było dodatkową karą, z jaką musiał zmierzyć się skazany na tego rodzaju pobyt w więzieniu zakonnym. Przyglądając się jednak całej polityce penitencjarnej dominikanów polskich, można domniemywać, iż owa „więzienna wieczystość” trwała około trzech lat lub nieco dłużej.
Takie rozumienie słowa „wieczność” obowiązywało – podkreślam – jedynie w praktyce ówczesnego zakonnego systemu penitencjarnego. W przypadku zakonnych ślubów wieczystych czy małżeństwa – i to też podkreślę – nie używano terminu perpetuitas, lecz wyrażenia, jakże konkretnego, usque ad mortem, czyli „aż do śmierci”.
A ile trwa „aż do śmierci”? Aż do śmierci.
+ Równe 783 lata temu (koniec września 1227 r.) dominikanie krakowscy otrzymali dokumenty poświadczające przekazanie im kościoła Św. Trójcy. Dokumenty te zachowały się w naszym archiwum do dziś i noszą sygnatury 2 i 3. O dokumencie zaś nr 1 jeszcze kiedyś napiszę w ramach „kryminologii dominikańskiej”.
11 komentarzy
-
2010-10-01
T. Gałuszka OP
Re:
To ciekawe pytanie. Ewidentnie dominikanie dopiero po uzyskaniu bulli papieskiej z sierpnia 1227... » -
2010-10-01
lela bal
chronologia - kryminologia
..koniec września 1227.W jednej dacie dwa zdarzenia uznane za trzecie!!!!A to ci dopiero... » -
2010-10-01
Vestoviusz
chronologia - kryminologia
Czy w ocenie brata Tomasza Gałuszki współczesna "poprawiona" chronologia powstania krakowskiego... »
Porzuciliśmy nasze korzenie i naszą tradycję, a przecież dominikańską lewicę promował już bł. Humbert de Romanis († 1277) w swoim Prototypie. Patrzymy tylko na prawicę, a przecież lewica to taki skarb. Czy mówię o polityce?
... więcej »Historyczna klamka zapadła i do naszego Macieja na kilkadziesiąt lat przyczepiono karteczkę z informacją „Czarny charakter w historii polskich dominikanów. Niech odpoczywa w niepokoju”.
... więcej »W klasztorze krakowskim do dnia dzisiejszego zachowały się aż dwa więzienia. Oba są bardzo ustronne, ciche i przytulne. Obecnie prawie puste.
... więcej »














