Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP
Styl kochania
Słowo Boga wskazuje nam dziś na styl działania, czyli styl kochania Mesjasza.
-
2010-01-12
Anna
Ocena:




To głębokie przemyślenia dotyczące miłości samego Boga.
Ta zbawcza miłość Boża jest bezinteresowna,Bóg kocha nas za nic,kocha mimo tego,że na tę miłość nie zasługujemy.Tyle dorzucenia mojego. Myśląc o pytaniu o styl miłości mojej wychodzę marnie,gdy patrzeć choćby na styl kochania braci szczególnie tych z nałogami,uprzedzeniami,różnego typu okaleczeniami duchowymi.To trudna miłość by kochać bez rezerwy,z pokorą, bez zniechęcenia i załamania.Ale taka miłość jest właśnie realnie możliwa.Dała nam przykład tego Matka Teresa.
Zapamiętaj mnie na tym komputerze
Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.
Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.
- To głębokie przemyślenia dotyczące miłości samego Boga. 2010-01-12 Anna
- Mój styl kochania Boga? 2010-01-12 Kasia (Sz)
- Re: Mój styl kochania Boga? 2010-01-16 Rybka
- bez tytułu 2010-01-17 Kasia (Sz)
Jonasz nie chciał iść, aby głosić wezwanie do pokuty. Nie chciał za pierwszym i za drugim razem. Zrobił to pod posłuszeństwem, uznając, że Bóg i tak się nie ugnie – nie odpuści. Nic wzniosłego. Niemalże żołnierskie podejście. Okazuje się, że i na taką postawę jest miejsce w Bożym prowadzeniu. Ono także czasami ma sens.
... więcej » Topiłem się jako 10 letni chlopiec. Woda wciaz kojarzy mi sie z zagrożeniem - chociaz kocham ten żywioł. Byliśmy z mamą i bratem nad rozlewiskiem Brdy. Tam wpadliśmy nagle w doły po słupach dawnego mostu. Straszny lęk. Dostrzegli nas meżczyzni stojący na kładce. Do dzis mam w oczach jak skaczą do wody i płyna w naszą stronę. Jezus, który zanurza się w wodach Jordanu - skacze nam na ratunek. Aby ocalić nas na wieczność.
Jeszcze jedna reminiscencja z Dublina. Piękny obraz – ikona z National Gallery of Ireland. Matka Boża wstawia się za Papieżem Leonem II, który po popełnieniu grzechu – obciął sobie, w ramach pokuty, rękę. W wyniku modlitwy Matki Bożej – dłoń zostaje na nowo, cudownie,„przyszyta”. Nadgorliwy papież i Maryja pełna współczucia i modlitwy wstawienniczej.
Maryja odradza naszą religijność. Uczy pokornej ufności wobec Jej Syna. Zamiast nadgorliwej agresji, lub obojętności wobec własnej grzeszności – kształtuje w nas pokorę miłości. Jej symbolem są wzniesione ręce. 

















