Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP
Błogosławieni i nieszczęśliwi
Prawdziwie błogosławieni są ci, którzy swoją ufność pokładają w Duchu, nie w ciele. To ci, którzy poszukując głębokiego szczęścia i pokoju, widzą niewystarczalność własnych tylko żywotnych sił i sprzyjających okoliczności.
„Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce” (Jr 17,5). Ciało, człowiek - tak, jak o nim mówi Księga Jeremiasza, oznacza ludzkie możliwości przeżywane jako siła, nie odniesiona do Boga. Poczucie własnej mocy, której niepotrzebne jest oparcie w Bogu. Wiara, że własna wewnętrzna żywotność, potęga możliwości, zdoła pokonać wszelkie przeciwności. To również przekonanie, że zewnętrzne okoliczności takie jak ludzka życzliwość, sprzyjające okoliczności – mogą mi zapewnić szczęście.
Jezus, który wypowiada błogosławieństwa i przekleństwa – odnosi się do tak właśnie rozumianej koncepcji „powodzenia”, szczęścia.
Prawdziwie błogosławieni są ci, którzy swoją ufność pokładają w Duchu, nie w ciele. To ci, którzy poszukując głębokiego szczęścia i pokoju, widzą niewystarczalność własnych żywotnych sił i sprzyjających okoliczności.
« powrót
9 komentarzy
-
2010-02-21
magda
Re: philr
Wydaje mi się, że często ta "poprzeczka" zostaje podnoszona zbyt szybko i nieadekwatnie do... » -
2010-02-21
Migdal
Re: Re: philr
To groźny obraz Boga...a miłość usuwa lęk. Lepiej Mu nie ufać i się nie stresować...:) » -
2010-02-21
philr
Re: magda
Oczywiście - zdolność do zaufania też jest łaską, o którą trzeba wciąż prosić i którą od Boga... »
Jonasz nie chciał iść, aby głosić wezwanie do pokuty. Nie chciał za pierwszym i za drugim razem. Zrobił to pod posłuszeństwem, uznając, że Bóg i tak się nie ugnie – nie odpuści. Nic wzniosłego. Niemalże żołnierskie podejście. Okazuje się, że i na taką postawę jest miejsce w Bożym prowadzeniu. Ono także czasami ma sens.
... więcej » Topiłem się jako 10 letni chlopiec. Woda wciaz kojarzy mi sie z zagrożeniem - chociaz kocham ten żywioł. Byliśmy z mamą i bratem nad rozlewiskiem Brdy. Tam wpadliśmy nagle w doły po słupach dawnego mostu. Straszny lęk. Dostrzegli nas meżczyzni stojący na kładce. Do dzis mam w oczach jak skaczą do wody i płyna w naszą stronę. Jezus, który zanurza się w wodach Jordanu - skacze nam na ratunek. Aby ocalić nas na wieczność.
Jeszcze jedna reminiscencja z Dublina. Piękny obraz – ikona z National Gallery of Ireland. Matka Boża wstawia się za Papieżem Leonem II, który po popełnieniu grzechu – obciął sobie, w ramach pokuty, rękę. W wyniku modlitwy Matki Bożej – dłoń zostaje na nowo, cudownie,„przyszyta”. Nadgorliwy papież i Maryja pełna współczucia i modlitwy wstawienniczej.
Maryja odradza naszą religijność. Uczy pokornej ufności wobec Jej Syna. Zamiast nadgorliwej agresji, lub obojętności wobec własnej grzeszności – kształtuje w nas pokorę miłości. Jej symbolem są wzniesione ręce. 

















