Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP
Kapłan przeklęty, kapłan błogosławiony
Heli pomaga otworzyć się Samuelowi na słowo Pana, które to słowo dosięgnie już zaraz starego kapłana jak miecz – surowo osądzając. Heli był człowiekiem pobożnym, spokojnym, ułożonym, starannym, oddanym swej posłudze. Ale jest coś, co w oczach Bożych jawi się jako wielkie zło: niegodziwości jego synów, kapłanów na które ojciec nie reaguje. Nie skarcił swych synów, choć ściągali na siebie przekleństwo. Za jakie czyny? Włazili z buciorami swojej żądzy i arogancji pomiędzy składającego ofiarę całopalną dla Boga – a Niego samego. Rytuał religijny, wyrażający na swój sposób oddanie, zawierzenie był brukany przez chciwość kapłanów:
Synowie Helego, istni synowie Beliala, nie zważali na Pana ani na prawa kapłańskie wobec ludu. Jeżeli kto składał krwawą ofiarę, gdy gotowało się mięso, zjawiał się sługa kapłana z trójzębnymi widełkami w ręku. Wkładał je do kotła albo do garnka, do rondla albo do misy, i co wydobył widełkami - zabierał kapłan. Tak postępowali ze wszystkimi Izraelitami, którzy przychodzili tam, do Szilo. Co więcej, jeszcze nie spalono tłuszczu, a już przychodził sługa kapłana i mówił temu, kto składał ofiarę: «Daj mięso na pieczeń dla kapłana. Nie weźmie on od ciebie mięsa gotowanego, tylko surowe». A gdy mówił do niego ów człowiek: «Niech najpierw całkowicie spalę tłuszcz, a wtedy weźmiesz sobie, co dusza twoja pragnie», odpowiadał mu: «Nie! Daj zaraz, a jeśli nie - zabiorę przemocą». Grzech owych młodzieńców był wielki względem Pana, bo <ludzie> lekceważyli ofiary dla Pana.
(1 Sam 2, 12-17)
Co prawda napisane jest, że Heli reaguje upomnieniem, słysząc o poczynaniach swych synów (1 Sam 2, 23-25), ale zdaje się, że robi to z niewielkim przekonaniem, a tym samym mało skutecznie. Bóg bowiem poprzez usta młodego Samuela mówi: ukarzę dom jego na wieki za grzech, o którym wiedział: synowie jego bowiem ściągają na siebie przekleństwo, a on ich nie skarcił. (1 Sam 3,13).
Gdy mam świadomość zła, które się dzieje w moim Kościele, co wtedy robię? Jak reaguję na postawy duchownych, które brutalnie, cynicznie, arogancko wdzierają się w moją, lub kogoś innego relację z Bogiem?
Ja sam – jestem kapłanem (kapłanką) w świątyni swojego życia tu na ziemi. W świątyni własnego ciała. W jakim stopniu cielesność mojego życia: praca, emocje, seksualność są otwarte na relację miłości? Czy są składanym darem – znakiem, wyrazem pragnienia więzi, oddania, jedności? Na ile mój egoizm, chciwość, nieczystość – przeklęci kapłani – niszczą tę subtelną więź życia i relacji, w której zyskuje ono swój sens i wartość?
Jezus Chrystus jest kapłanem błogosławionym, otwierającym na Spotkanie. Dlaczego? Ponieważ zarazem cały staje się oddaniem:” Oto Baranek Boży”, mówi o Nim Jan Chrzciciel.
« powrót
2 komentarze
-
2009-01-17
aG
Podoba mi się ta myśl o seksualności otwartej na relacje miłości. Tu jakby tkwi istota tego, czym je...
Podoba mi się ta myśl o seksualności otwartej na relacje miłości. Tu jakby tkwi istota tego, czym... » -
2009-01-14
bezradna
Witam Ojcze, jestem matką dorastających dzieci. Bardzo chciałam, by moje dzieci były blisko Boga. Gd...
Witam Ojcze, jestem matką dorastających dzieci. Bardzo chciałam, by moje dzieci były blisko Boga.... »
Jonasz nie chciał iść, aby głosić wezwanie do pokuty. Nie chciał za pierwszym i za drugim razem. Zrobił to pod posłuszeństwem, uznając, że Bóg i tak się nie ugnie – nie odpuści. Nic wzniosłego. Niemalże żołnierskie podejście. Okazuje się, że i na taką postawę jest miejsce w Bożym prowadzeniu. Ono także czasami ma sens.
... więcej » Topiłem się jako 10 letni chlopiec. Woda wciaz kojarzy mi sie z zagrożeniem - chociaz kocham ten żywioł. Byliśmy z mamą i bratem nad rozlewiskiem Brdy. Tam wpadliśmy nagle w doły po słupach dawnego mostu. Straszny lęk. Dostrzegli nas meżczyzni stojący na kładce. Do dzis mam w oczach jak skaczą do wody i płyna w naszą stronę. Jezus, który zanurza się w wodach Jordanu - skacze nam na ratunek. Aby ocalić nas na wieczność.
Jeszcze jedna reminiscencja z Dublina. Piękny obraz – ikona z National Gallery of Ireland. Matka Boża wstawia się za Papieżem Leonem II, który po popełnieniu grzechu – obciął sobie, w ramach pokuty, rękę. W wyniku modlitwy Matki Bożej – dłoń zostaje na nowo, cudownie,„przyszyta”. Nadgorliwy papież i Maryja pełna współczucia i modlitwy wstawienniczej.
Maryja odradza naszą religijność. Uczy pokornej ufności wobec Jej Syna. Zamiast nadgorliwej agresji, lub obojętności wobec własnej grzeszności – kształtuje w nas pokorę miłości. Jej symbolem są wzniesione ręce. 

















