Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

14.01.2009 14:19

Kapłan przeklęty, kapłan błogosławiony

Heli pomaga otworzyć się Samuelowi na słowo Pana, które to słowo dosięgnie już zaraz starego kapłana jak miecz – surowo osądzając. Heli był człowiekiem pobożnym, spokojnym, ułożonym, starannym, oddanym swej posłudze. Ale jest coś, co w oczach Bożych jawi się jako wielkie zło: niegodziwości jego synów, kapłanów na które ojciec nie reaguje. Nie skarcił swych synów, choć ściągali na siebie przekleństwo. Za jakie czyny? Włazili z buciorami swojej żądzy i arogancji pomiędzy składającego ofiarę całopalną dla Boga – a Niego samego. Rytuał religijny, wyrażający na swój sposób oddanie, zawierzenie był brukany przez chciwość kapłanów:



Synowie Helego, istni synowie Beliala, nie zważali na Pana ani na prawa kapłańskie wobec ludu. Jeżeli kto składał krwawą ofiarę, gdy gotowało się mięso, zjawiał się sługa kapłana z trójzębnymi widełkami w ręku. Wkładał je do kotła albo do garnka, do rondla albo do misy, i co wydobył widełkami - zabierał kapłan. Tak postępowali ze wszystkimi Izraelitami, którzy przychodzili tam, do Szilo. Co więcej, jeszcze nie spalono tłuszczu, a już przychodził sługa kapłana i mówił temu, kto składał ofiarę: «Daj mięso na pieczeń dla kapłana. Nie weźmie on od ciebie mięsa gotowanego, tylko surowe». A gdy mówił do niego ów człowiek: «Niech najpierw całkowicie spalę tłuszcz, a wtedy weźmiesz sobie, co dusza twoja pragnie», odpowiadał mu: «Nie! Daj zaraz, a jeśli nie - zabiorę przemocą». Grzech owych młodzieńców był wielki względem Pana, bo <ludzie> lekceważyli ofiary dla Pana.
(1 Sam 2, 12-17)

Co prawda napisane jest, że Heli reaguje upomnieniem, słysząc o poczynaniach swych synów (1 Sam 2, 23-25), ale zdaje się, że robi to z niewielkim przekonaniem, a tym samym mało skutecznie. Bóg bowiem poprzez usta młodego Samuela mówi: ukarzę dom jego na wieki za grzech, o którym wiedział: synowie jego bowiem ściągają na siebie przekleństwo, a on ich nie skarcił. (1 Sam 3,13).

Gdy mam świadomość zła, które się dzieje w moim Kościele, co wtedy robię? Jak reaguję na postawy duchownych, które brutalnie, cynicznie, arogancko wdzierają się w moją, lub kogoś innego relację z Bogiem?

Ja sam – jestem kapłanem (kapłanką) w świątyni swojego życia tu na ziemi. W świątyni własnego ciała. W jakim stopniu cielesność mojego życia: praca, emocje, seksualność są otwarte na relację miłości? Czy są składanym darem – znakiem, wyrazem pragnienia więzi, oddania, jedności? Na ile mój egoizm, chciwość, nieczystość – przeklęci kapłani – niszczą tę subtelną więź życia i relacji, w której zyskuje ono swój sens i wartość?

Jezus Chrystus jest kapłanem błogosławionym, otwierającym na Spotkanie. Dlaczego? Ponieważ zarazem cały staje się oddaniem:” Oto Baranek Boży”, mówi o Nim Jan Chrzciciel.


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

2 komentarze

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


04.02.2012 20:02 | Aż do ziemi

Zastanawiam się co w konkrecie może oznaczać "zgięcie karku grzesznika" – czyli mnie – "aż do ziemi".( Ps 147). Pragnę, aby On pokonał mój opór. Niech robi to jak chce.

28.01.2012 22:41 | Bez negocjacji

Zero negocjacji ze złym duchem! Oto postawa Jezusa. Oby stawała się naszym doświadczeniem.

21.01.2012 21:16 | Posłuszeństwo bez serca

 

Jonasz nie chciał iść, aby głosić wezwanie do pokuty. Nie chciał za pierwszym i za drugim razem. Zrobił to pod posłuszeństwem, uznając, że Bóg i tak się nie ugnie – nie odpuści. Nic wzniosłego. Niemalże żołnierskie podejście. Okazuje się, że i na taką postawę jest miejsce w Bożym prowadzeniu. Ono także czasami ma sens.

... więcej »

07.01.2012 22:08 | Na ratunek

Topiłem się jako 10 letni chlopiec. Woda wciaz kojarzy mi sie z zagrożeniem - chociaz kocham ten żywioł. Byliśmy z mamą i bratem nad rozlewiskiem Brdy. Tam wpadliśmy nagle w doły po słupach dawnego mostu. Straszny lęk. Dostrzegli nas meżczyzni stojący na kładce. Do dzis mam w oczach jak skaczą do wody i płyna w naszą stronę. Jezus, który zanurza się w wodach Jordanu - skacze nam na ratunek. Aby ocalić nas na wieczność.


31.12.2011 18:27 | Zszyta ręka

Jeszcze jedna reminiscencja z Dublina. Piękny obraz – ikona z National Gallery of Ireland. Matka Boża wstawia się za Papieżem Leonem II, który po popełnieniu grzechu – obciął sobie, w ramach pokuty, rękę. W wyniku modlitwy Matki Bożej – dłoń zostaje na nowo, cudownie,„przyszyta”. Nadgorliwy papież i Maryja pełna współczucia i modlitwy wstawienniczej.
Maryja odradza naszą religijność. Uczy pokornej ufności wobec Jej Syna. Zamiast nadgorliwej agresji, lub obojętności wobec własnej grzeszności – kształtuje w nas pokorę miłości. Jej symbolem są wzniesione ręce.


1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Ofiarowanie »
08.02.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Matka Boża z Kibeho »
07.02.2012

„Abandon”
Małgorzata Wałejko

Może tylko pragnienie »
05.02.2012


 
Zmarł o. Melchior Łopiński OP
W szpitalu w Otwocku zmarł dzisiaj o. Melchior Łop... »
 
ACTA
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w j... »
 
komentarzy: 10
ocena:
Na chłopski rozum rzecz biorąc
Mniej martwiłbym się o wierzących i niepraktykując... »
 
komentarzy: 12