Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP
Pochwycony przez Boga
Szaweł był przekonany, że chrześcijanie chcą zburzyć dwa podstawowe filary, na których opierał się Judaizm: Prawo i Świątynię. Widział wiec w wyznawcach Chrystusa szaleńców wymyślających nową religię przekreślającą religię ojców.
Szaweł zatem musi uprzedzić wrogów prawdziwej wiary i rusza do boju:
Słyszeliście przecież o moim postępowaniu ongiś, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć, jak w żarliwości o judaizm przewyższałem wielu moich rówieśników z mego narodu, jak byłem szczególnie wielkim zapaleńcem w zachowywaniu tradycji moich przodków (Gal 1, 13 n.)
Dla Szawła tradycja przodków to coś dużo więcej niż przywiązanie do religijnych zwyczajów. To fundament jego osobistego rozwoju, więź spajająca czcicieli Boga Jedynego.
Całą swoją energię kieruje na zniszczenie wyznawców Chrystusa. Jest w nim ogromna determinacja. Mknie na rydwanie świętego gniewu rzucając się w wir walki. Jego miecz spływa krwią przeciwników.
Moment nawrócenia św. Pawła to chwila kiedy ten wezbrany strumień zostaje nieoczekiwanie zatrzymany. Tak jak niegdyś Anioł stanął na drodze Baalama nakazując mu błogosławić Izraela, Lud, który pierwotnie miał przeklinać (Lb 23). Ta energia, która niosła Szawła nagle zderza się z mocą miłości, świętości, Prawdy i Życia, które świecą jasnym, oślepiającym blaskiem w Chrystusie. Stopniowo Paweł będzie coraz głębiej rozumiał, że to czego wcześniej spodziewał się po Prawie – usprawiedliwienia i uświęcenia – dokonuje się przez Niego – mocą darmo dawanej łaski. Docierać do niego będzie, że nadzieja pokładana w Świątyni Jerozolimskiej znajduje swe spełnienie w Świątyni Jego Ciała. W komunii z Panem - w Jego Ciele odnajdzie Jedność z Bogiem, której tak pragnął i szukał składając ofiary.
Od chwili tego spotkania strumień nowego życia w Pawle popłynie w świat niepowstrzymanym nurtem. Będzie niesiony pragnieniem, by Dobrą Nowinę o łasce Boga i Jedności otwartej na każdego – głosić wszystkim narodom.
« powrót
3 komentarze
-
2009-01-26
Kore
Do o. Stanisława
Wystarczył jeden moment, aby Szaweł zmienił swoje zdanie. Ten jeden moment przewartościował... » -
2009-01-25
m.u.
Ocena:



Odp. do komemtarza O. Stanisława
O. Stanisław nap[isał: "Piękne, co? " Piękne :-) » -
2009-01-25
Stanisław Przepierski OP
Dominikanin rozumiejący ogień (Sza-) i (Pa-)wła
Dziękuję! Najbardziej uderza mnie jeszcze to wyobrażenie prowadzonego za rączkę oślepionego... »
Jonasz nie chciał iść, aby głosić wezwanie do pokuty. Nie chciał za pierwszym i za drugim razem. Zrobił to pod posłuszeństwem, uznając, że Bóg i tak się nie ugnie – nie odpuści. Nic wzniosłego. Niemalże żołnierskie podejście. Okazuje się, że i na taką postawę jest miejsce w Bożym prowadzeniu. Ono także czasami ma sens.
... więcej » Topiłem się jako 10 letni chlopiec. Woda wciaz kojarzy mi sie z zagrożeniem - chociaz kocham ten żywioł. Byliśmy z mamą i bratem nad rozlewiskiem Brdy. Tam wpadliśmy nagle w doły po słupach dawnego mostu. Straszny lęk. Dostrzegli nas meżczyzni stojący na kładce. Do dzis mam w oczach jak skaczą do wody i płyna w naszą stronę. Jezus, który zanurza się w wodach Jordanu - skacze nam na ratunek. Aby ocalić nas na wieczność.
Jeszcze jedna reminiscencja z Dublina. Piękny obraz – ikona z National Gallery of Ireland. Matka Boża wstawia się za Papieżem Leonem II, który po popełnieniu grzechu – obciął sobie, w ramach pokuty, rękę. W wyniku modlitwy Matki Bożej – dłoń zostaje na nowo, cudownie,„przyszyta”. Nadgorliwy papież i Maryja pełna współczucia i modlitwy wstawienniczej.
Maryja odradza naszą religijność. Uczy pokornej ufności wobec Jej Syna. Zamiast nadgorliwej agresji, lub obojętności wobec własnej grzeszności – kształtuje w nas pokorę miłości. Jej symbolem są wzniesione ręce. 
















