Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP
Lipiec 2011
Między uchem, a podniebieniem
Słuchanie Boga, otwarte ucho na brzmienie Jego słów, odnawia smak wszystkiego. Inaczej smakują kontakty, relacje, samotność, praca, wypoczynek. "Słuchajcie mnie, a jeść będziecie przysmaki" (Iz 55)
Deszcz nie pada dla fantazji – jest on płodnym strumieniem, który ma wyzwolić z ziemi jej potencjał. Bóg też nie mówi „sobie a muzom”, nie ekscytują Go własne słowa, których samo brzmienie mogłoby rodzić w Nim narcystyczny zachwyt: Jego intencją jest wyzwolenie w nas odpowiedzi, płodnego otwarcia, współdziałania; krzyku o łaskę i życie, a nie zaledwie obudzonej ciekawości!

















