Blok wschodni
Wojciech Surówka OP
Powroty
Moi bracia opuszczając przed wojną Kresy Wschodnie wzięli ze sobą wizerunki Matki Bożej, tak jak kiedyś św. Jacek zabrał Ją ze sobą, gdy uciekał z płonącego Kijowa. Oglądając wystawę pomyślałem, że nadszedł czas, żebyśmy powrócili.
Ostatni miesiąc spędziłem podróżując po Rosji i Polsce. Jeszcze przed Bożym Narodzeniem pojechałem do Moskwy, gdzie uczestniczyłem w cudownym jak zawsze jarmarku zorganizowanym przez członków ruchu „Wiara i Światło”. Zebrane podczas spotkania środki pozwolą wspólnotom z Rosji, Gruzji i Ukrainy wspólnie świętować 40-lecie ruchu w sierpniu tego roku we Lwowie.
Każda ze wspólnot własnoręcznie przygotowała produkty sprzedawane podczas jarmarku. W tym roku największą popularnością cieszyły malowane tramwaje (widoczne na zdjęciu w prawym dolnym rogu). Stoiska z fantastycznie kolorowymi i pomysłowymi przedmiotami zajęły cztery piętra szkoły podstawowej. Oczywiście była również „kafejka” gdzie można było posilić się ciastami domowej produkcji i naleśnikami. Największe jednak wrażenie zrobiła na mnie „sala ciszy”. Była to jedna z klas przerobiona na prowizoryczną kaplicę.
Większość członków ruchu to prawosławni. Pierwsza wspólnota powstała z błogosławieństwa o. Aleksandra Mienia i narodziła się w dzień jego męczeńskiej śmierci. W centrum „sali ciszy” była umieszczona szopka z Dzieciątkiem, Maryją i Józefem i oczywiście wszystkimi nieodzownymi zwierzętami. W tle słychać było ciche śpiewy wspólnoty Taizé. Pośród zgiełku tego bajecznego targowiska było to miejsce nieoczekiwane a zarazem upragnione. Przed szopką siedziały w ciszy dzieci. Nie wiem tylko, co budziło ich największe zainteresowanie, podejrzewam że „wołek i osiołek”.

Z Moskwy pojechałem do Jaroslawia nad Wołgą, gdzie mój przyjaciel o. Rafał poprosił mnie o poprowadzenie rekolekcji adwentowych. Był to piękny i spokojny czas. W rekolekcyjnych naukach poruszałem problematykę naszego stosunku do przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Ojciec Rafał pokazał mi również miejsce, które władze miejskie wydzieliły pod budowę kościoła. Na dzień dzisiejszy katolicy spotykają się i sprawują liturgię w mieszkaniu.
Wspólnota katolików w Jaroslawiu istniała już w XIX w. To właśnie do tego miasta został zesłany w 1863 roku arcybiskup Warszawy św. Zygmunt Szczęsny Feliński. „W Jaroslawiu metropolita zastał kilkuset katolików, którzy ucieszyli się z jego przybycia i bardzo serdecznie go przyjęli. W czasie pobytu na wygnaniu arcybiskup prowadził szeroką działalność apostolską i dobroczynną (oczywiście na ile mogła mu na to pozwolić sytuacja, w której się znajdował), zarówno w wymiarze duchowym, jak i materialnym. Objęła ona setki wygnańców polskich. Dla wiernych otworzył swoją kaplicę i odprawiał dla nich nabożeństwa. Obchodząc zakaz policyjny odnośnie głoszenia kazań, po nabożeństwach zapraszał wiernych do siebie.”
Arcybiskup przeżył tam 20 lat. Dom, w którym mieszkał i sprawował liturgię zachował się do dziś. Niestety nie udało się go odzyskać dla Kościoła. Najważniejsze jednak, że być może już nie długo katolicy w Jaroslawiu będą mogli się cieszyć własną świątynią. Na zdjęciu o. Rafał podczas świętowania Bożego Narodzenia.

Wracając do Kijowa przez Polskę zatrzymałem się w naszym klasztorze na Służewie. O. Stanisław opowiedział mi o bardzo ciekawej wystawie, którą przygotował w ramach cyklu spotkań „Oto Matka Twoja”. Wystawa opowiada historię ukoronowanych wizerunków Matki Bożej. Oglądając ekspozycję zdałem sobie sprawę, że większości tych wizerunków znajduje się w naszych klasztorach. W Gdańsku, Poznaniu, we Wrocławiu, na Freta i na Służewie. Ale to nie wszystko, zdałem sobie również sprawę, że wizerunki te zostały przywiezione przez braci z Kresów Wschodnich. Na Służewie mamy obraz Niepokalanej Królowej Różańca Świętego z Żółkwi, na Freta obraz Matki Bożej Różańcowej z Czortkowa, we Wrocławiu wizerunek Matki Bożej Śnieżnej z Podkamienia, w Poznaniu obraz Matki Bożej Różańcowej z Tarnopola, a w Gdańsku ikonę Matki Bożej Zwycięskiej ze Lwowa.
Moi bracia opuszczając przed wojna tamte tereny wzięli ze sobą wizerunki Matki Bożej, tak jak kiedyś św. Jacek zabrał Ją ze sobą, gdy uciekał z płonącego Kijowa. Oglądając wystawę pomyślałem, że nadszedł czas, żebyśmy powrócili. Ona poszła z nami do „nowej” Polski, nie zostawiła nas. Jej wizerunki przypominają nam jednak o tych ziemiach, które opuściła. Kiedy modlimy się przed cudownymi obrazami w Gdańsku, Poznaniu, Warszawie czy Wrocławiu pomyślmy o Podkamieniu, Czortkowie, Tarnopolu czy Lwowie. Do niektórych z tych miejsc nasi bracia powrócili.

Ostatni miesiąc wypełniony był powrotami. Niektóre z nich osobiste, inne dotyczą wspólnoty parafialnej, a niektóre stają się wyzwaniem. Myśląc o tych ostatnich, nie sposób nie zastanawiać nad przyszłości polskich dominikanów. Bóg obdarza nas licznymi powołaniami, abyśmy nie tylko budowali Kościół w Polsce, ale i pomagali innym. Jestem przekonany o istnieniu ciągłości pomiędzy naszą prowincją i Kresami Wschodnimi (choć dla tych, którzy tam mieszkają to żadne „kresy” i żaden „wschód”). Ta ciągłość wzywa nas do wierności. Powrót nie zawsze jest rezygnacją z poszukiwania nowych wyzwań, nowych sposobów ewangelizacji. Żyjemy w historii, a historia z miłością przyjęta daje nam siłę do budowania przyszłości.
« powrót
5 komentarzy
-
2012-01-19
Riand
Poznań
Tyle razy byłem u poznańskich dominikanów, a nigdy nie przyjrzałem się dokładnie obrazowi Matki... » -
2012-01-16
Alfama
"powroty" Matki Boskiej
W efekcie liberalizacji polityki wyznaniowej(tak to chyba można nazwać) władze Białorusi... » -
2012-01-15
peronI
MBR
...(Z Kresów Wschodnich?) do _Poznania,w którym to Pewna* lwowianka zapytała:-a c o Jest w... »
Przedziwna pedagogika Jezusa. Uczniowie w końcu wiedzą kim On jest, wierzą, że wyszedł On od Boga. A On w odpowiedzi na to wyznanie, mówi im, że Go opuszczą. Poddaje w wątpliwość ich wiarę.
... więcej »Dziś chciałbym się podzielić zdjęciami. To tylko kilka chwil, uchwyconych przez Siergieja. Tradycyjny, już trzeci jarmark wspólnot ruchu „Wiara i Światło” z Petersburga. Świat, który noszę pod powiekami.
... więcej »Podróżując ostatnio pomiędzy Polską, Rosją i Ukrainą, zatrzymałem się w miejscu, które jest dla mnie źródłem natchnienia i zarazem zazdrości.
... więcej »Pokora jest prawdą. Być pokornym, to wiedzieć, że istnieją trudności w poznaniu, ale się nie poddawać i solidnie pracować.
... więcej »Najważniejsze, że On przychodzi. I nie dlatego, że jesteśmy grzesznikami.
... więcej »















