Blok wschodni
Wojciech Surówka OP
Wrzesień 2011
Mistyka i apostolstwo
Jeśli widzimy dobre owoce naszej pracy duszpasterskiej, nigdy nie możemy być pewni, komu je zawdzięczamy. Nie wiemy, kto się za nas modli w środku nocy.
Ostatnio często zastanawiam się nad relacją, jaka istnieje pomiędzy mistyką i apostolstwem. Jakiś czas temu czytałem w „Gościu Niedzielnym” wywiad z Antoniną Krzysztoń, w którym wspomina o jakiejś mistyczce mieszkającej na Spiszu. Redaktor zwrócił uwagę na fakt, że w tym samym miejscu kilkanaście lat później zaczęły się rozwijać „oazy” ks. Blachnickiego. Od tamtego momentu zacząłem śledzić ten wątek w historii Kościoła.
Wiele osób widzi związek powojenny odrodzenia chrześcijaństwa we Francji, szczególnie pojawienie się nowych wspólnot i ruchów religijnych, z życiem mistyczki Marty Robin. Oczywiście są to zupełnie nieuchwytne wymiary życia duchowego, przekonany jestem jednak, że taki związek istnieje, choć nie da się tego udowodnić. Jest w tym jakaś intuicja wiary, która podpowiada, że apostolstwo rodzi się z głębokiego zjednoczenia z Bogiem, zarówno apostolstwo poszczególnego chrześcijanina, jak i konkretnych wspólnot czy grup. Zawsze zastanawiał mnie rozwój różnych wspólnot w Szczecinie, gdzie spędziłem dwa pierwsze lata mojej posługi kapłańskiej. Na pierwszy rzut oka miejsce to, z punktu widzenia socjologicznego, jest stworzone do tego, by żadne wspólnoty odnowy życia chrześcijańskiego się w nim nie pojawiły. Ostatnio dowiedziałem się, że przez wiele lat mieszkała tam nikomu nieznana mistyczka, Zofia Nosko. I znowu jak w innych przypadkach, niczego się nie da udowodnić. Poza tym czynników wpływających na rozwój Kościoła jest wiele. Jednak kiedy czytam opowieść o Marii i Marcie mam przekonanie, że wszystko rozpoczyna się od mistyki – czyli ze zjednoczenia z Chrystusem, ze słuchania Jego słów i wypełniania Jego woli.
Chciałbym wspomnieć jeszcze o jednym przykładzie takiego powiązania mistyki i apostolstwa. Zupełnie niedawno trafiła do moich rąk biografia o. Jacka Woronieckiego. Dowiedziałem się z niej, że przyjaźnił się on nie tylko ze znawcą duchowości i mistyki, o. Reginaldem Garrigou-Lagrangem, lecz również dzięki niemu poznał młodą francuską mistyczkę Hélène Claeys Bounaert. Po raz pierwszy spotkali się w 1908 roku. Była ona obdarzona niezwykłymi łaskami. Otrzymywała szczególne światła Boże, co do różnych osób. Znając ks. Adama (Woroniecki nie był jeszcze wtedy dominikaninem) jedynie z widzenia, przepowiedziała mu wiele cierpień w przyszłym jego życiu. To, co jednak najbardziej mnie zainteresowało, to fakt ich wspólnej misji. Ojciec R. Garrigou-Lagrange w liście napisanym już po śmierci o. Jacka wspomina, że Hélène mówiła coś o pracy apostolskiej Woronieckiego w sąsiadującym kraju. Wiadomość tę potwierdza fakt, że od dnia ich spotkania o. Jacek w dzienniku intencji mszalnych, co roku msze św. wielkanocną odprawiał w intencji „Pro. H. et convers. Russie” („Za H. i nawrócenie Rosji”). Ich przyjaźń trwała przez wiele lat, a msze w intencji Hélène i nawrócenia Rosji odprawiał do ostatnich chwil swojego życia.
Wszystko zaczyna się od mistyki. Jeśli widzimy dobre owoce naszej pracy duszpasterskiej, nigdy nie możemy być pewni, komu je zawdzięczamy. Nie wiemy, kto się za nas modli w środku nocy. Bądźmy wdzięczni za ich modlitwę i ofiarę.
16 komentarzy
-
2011-10-08
Czarny Lud
Re: Re: Mistcyzm jasny i ciemny.
Oczywiście że proste nie znaczy łatwe. I w tym sęk. Często proste zasady są najbardziej trudne do... » -
2011-10-05
nul(ka)
Re: Mistcyzm jasny i ciemny.
Mistycy dają proste odpowiedzi.Krótkie zerknięcie na życiorysy dopowie, że trzymanie się swoich... » -
2011-09-28
Czarny Lud
Mistcyzm jasny i ciemny.
Nie przeceniałbym roli mistyków w życiu duszpasterskim. Mistycyzm ma dwie strony jasną i ciemną.... »
Kiedy się urodził i kiedy pierwszy raz usłyszałam te straszne słowa – zespół Downa, trisomia – popadłam w przerażenie i rozpacz. Trwało to długo. Wstydziłam się wyjść z klatki schodowej.
... więcej »















