Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A

Legendy

Zakon Matki Bożej Różańcowej


Motyw opiekuńczego płaszcza Matki Bożej wywodzi się ze starochrześcijańskiej — zapisanej już m.in. na papirusie z II wieku — modlitwy "Pod Twoją obronę". W XIII wieku pojawił się w pismach cysterskich oraz dominikańskich i dość szybko stał się popularnym tematem malarskim. Jest żarliwym pragnieniem św. Dominika, żeby Maryja wzięła w swoją opiekę zarówno cały zakon, jak każdego zakonnika poszczególnie. Przejmujący jest ten szczegół, że jednego z zakonników Maryja potraktowała jak syna wyrodnego. W ten sposób oddanie zakonu i poszczególnych braci w opiekę Matce Bożej wprowadza w atmosferę ewangelicznego "czuwajcie!" i nie ma w sobie nic z taniego sentymentalizmu.

Początków modlitwy różańcowej nie sposób ustalić. Wielokrotne powtarzanie tych samych modlitw było znane już chrześcijanom pierwszego tysiąclecia. W połowie IX wieku odparcie Saracenów spod Rzymu przypisywano propagowanemu wówczas różańcowi, który składał się z 50 "Ojcze nasz". Prawdziwą popularność zdobył sobie różaniec dopiero w XV wieku, dzięki żarliwej działalności Alana de la Roche (ok. 1428-1475), który nadał różańcowi charakter wyraźnie maryjny. Alan wielokrotnie podkreślał, że pierwszym krzewicielem różańca maryjnego był sam św. Dominik. Dokumenty historyczne nie potwierdzają tej wiadomości, ale też jej prawdziwości nie można wykluczać.

 

Jacek Salij OP




Jednego z braci Matka Boża niestety pominęła

Kiedyś błogosławiony Dominik nocował na modlitwie w kościele. O północy wyszedł z kościoła, a zakończywszy pracę, dla której wyszedł, zaczął się modlić w przedsionku dormitarza. Kiedy tak trwał na modlitwie, zauważył, że do dormitarza weszły trzy dostojne niewiasty o niezwykłej piękności. Ta, która była w środku, wydawała się szczególnie piękna i dostojna. Jedna z jej towarzyszek niosła kunsztowne i piękne naczynie, druga miała kropidło, które podała matronie w środku. Owa zaś dostojna pani kropiła braci i znaczyła ich krzyżem. Obchodząc braci kolejno, jednego z nich pominęła i ani go nie pokropiła, ani nie przeżegnała. Błogosławiony Dominik starał się zapamiętać, który to jest. Przerwał modlitwę i wyszedł owej matronie naprzeciw. Upadłszy jej do stóp, zaczął usilnie prosić, aby raczyła mu powiedzieć, kim jest. Skądinąd zresztą sam ją rozpoznał.

W owym czasie nie śpiewano jeszcze w klasztorach owej pięknej i pobożnej antyfony, zaczynającej się od słów "Witaj, Królowo"; odmawiano ją jedynie na klęczkach. Odpowiadając więc, owa matrona mówi błogosławionemu Dominikowi: "Jestem tą, której wzywacie każdego wieczora. Kiedy mówicie: 'Przeto więc, Orędowniczko nasza', Ja padam na twarz przed moim Synem, aby zachował ten zakon". Zapytał jeszcze błogosławiony Dominik, kim są Jej towarzyszki. Na to Błogosławiona Dziewica: "To Cecylia i Katarzyna". Zapytał wreszcie, dlaczego opuściła owego brata i nie pokropiła go ani nie przeżegnała jak pozostałych. Odpowiedziała, że niegodnie się prowadzi. Po czym, przeżegnawszy jeszcze i pokropiwszy wszystkich pozostałych braci, znikła.


Trwoga i radość świętego ojca

Wrócił jeszcze błogosławiony Dominik do modlitwy i oto nagle porwany został w duchu przed Boga i zobaczył Pana oraz Błogosławioną Dziewicę, która siedziała po Jego prawicy. Wydawało mu się, że Pani nasza okryta była płaszczem barwy błękitnej. Błogosławiony Dominik rozejrzał się i zobaczył, że przed Bogiem stoją zbawieni ze wszystkich zakonów, ze swojego jednak zakonu nie zobaczył nikogo. Zaczął gorzko płakać i stojąc z daleka, nie odważał się przystąpić do Pana i do Jego Matki.

Wtedy Pani nasza skinęła, aby do Niej podszedł. Nie odważył się jednak i przyszedł dopiero wówczas, kiedy również Pan go zawołał. Podszedł błogosławiony Dominik i upadł przed Nimi na twarz z gorzkim płaczem. Pan każe mu powstać. Gdy powstał, pyta go Pani: "Czemu tak gorzko płaczesz?" On zaś: "Płaczę, bo widzę tutaj ludzi ze wszystkich zakonów, a z mojego zakonu nie ma tu nikogo". A Pan powiada mu: "Chcesz zobaczyć, gdzie jest twój zakon?" Na to Dominik z drżeniem: "Tak, Panie!"

Pan zaś, położywszy rękę na płaszczu Błogosławionej Dziewicy, rzekł Dominikowi: "Zakon twój powierzyłem mojej Matce!" I dodał: "Czy chcesz go zobaczyć?" Dominik zaś: "Tak, Panie!" Wówczas Błogosławiona Dziewica rozpięła swój płaszcz i rozłożyła go przed błogosławionym Dominikiem. Płaszcz był tak ogromny, że wydawał się obejmować całą niebieską ojczyznę, a pod nim zobaczył niezmierzoną liczbę braci. Wówczas błogosławiony Dominik ponownie upadł na twarz, dziękując Bogu i Błogosławionej Maryi. W owej chwili widzenie znikło. Święty ojciec wrócił szybko do siebie i natychmiast zadzwonił na jutrznię.


Różaniec św. Dominika

Żył we Włoszech komes pewien, imieniem Bartłomiej; sławny potęgą, grzechami i niegodziwością. Spowiadał się on raz przed błogosławionym Dominikiem, kiedy ten przyszedł tam głosić słowo Boże. A miał zwyczaj spowiadać się przed sławnymi i uczonymi mężami, zapewne z pychy albo z ciekawości. Zaś ci mu przytakiwali i nie piętnowali jego czynów, jak to niestety czynią spowiednicy wielkich panów i książąt.

Poznał święty spowiednik, że Bartłomiej nigdy się dobrze nie wyspowiadał. Albowiem zwykł wyjawiać innym spowiednikom (a wielu się teraz w ten sposób spowiada) zaledwie pianę swoich grzechów. Błogosławiony zaś Dominik miał tę szczególną łaskę od Boga, że poznawał sumienie spowiadających się, wszystkie ich grzechy oraz łaski. Wyczuł więc i z całą pewnością zobaczył niezliczone grzechy, jakimi obarczone było jego sumienie, a z których nigdy się nie spowiadał i z których nie zdawał sobie przedtem sprawy.

Wielce skruszonemu i pokutującemu, i pełnemu dobrych postanowień nakazał więc błogosławiony Dominik odmawiać Psałterz Dziewicy Maryi, gdyż taką pokutę zwykł zadawać wielkim i szlachetnym panom. Chodziło o to, żeby pokutnik mógł na przyszłość dobrze badać swoje sumienie.

Dał mu Psałterz składający się ze 150 małych paciorków i 15 dużych, które oddzielały każdy kolejny dziesiątek (wszystkiego było trzy wieńce). Z piętnastu wielkich paciorków w tym pięknym Psałterzu, na których zwykło się odmawiać "Ojcze nasz", każdy był inny; tak aby na ich widok można było roztrząsać swoje życie oraz grzechy, wysławiając Boże łaski i dobrodziejstwa, Wcielenie i Mękę Chrystusa, rozmyślać o chwale błogosławionych i udrękach potępienia.

Z pierwszych pięciu dużych paciorków w różańcu pierwszy był wielobarwny, gdyż oznaczał liczne grzechy modlącego się oraz 150 grzechów świata i tyleż kar, i utrapień. Drugi, biały, oznaczał śmierć oraz 150 jej niebezpieczeństw. Trzeci był czerwony, na oznaczenie sądu — zarówno szczegółowego, jak powszechnego — oraz 150 jego straszliwości. Czwarty - czarny, oznaczał bowiem piekło i 150 jego ogólnych kar. Piąty był złoty, na oznaczenie chwały niebieskiej i 150 jej radości.

Co do następnych pięciu dużych znaków oddzielających poszczególne dziesiątki paciorków, na pierwszym miejscu był krzyżyk, na oznaczenie Męki Chrystusowej oraz 150 jej owoców. Drugie miejsce zajmował wizerunek Maryi z Dzieciątkiem, na znak, że Wcielenie Chrystusa przyniosło Dziewicy Maryi 150 radości. Trzecim znakiem była obrączka jako symbol całkowitego oddania się Dziewicy Maryi Bogu Ojcu, przez które dusze pobożne poślubiają Boga i otrzymują 150 przywilejów. Na czwartym miejscu znajdował się baranek na oznaczenie Bożego miłosierdzia, udzielanego wszystkim, którzy modlą się na 150 paciorkach maryjnego Psałterza. Piątym był kamień z obliczem Chrystusa na chuście Weroniki, okolony licznymi promieniami jakby słonecznymi, na oznaczenie 150 błogosławieństw, jakie płyną na zbawionych (a zwłaszcza na śpiewających ten Psałterz) ze wspaniałego oglądania Chrystusa.

Trzeci wieniec miał innych pięć dużych znaków o cudownym znaczeniu. Pierwszym znakiem było przepiękne jabłko wskazujące na 150 owoców raju, jakie otrzymają modlący się na tym Psałterzu. Drugim był pusty dzban jakby alabastrowy, w którym umieszczono relikwie świętych na oznaczenie 150 pomocy, jakie otrzymują modlący się. Trzeci znak miał postać klucza, oznaczał bowiem usunięcie kluczy piekielnych i 150 sposobów obdarowania kluczami niebieskimi, które otwierają skarby nieba. Na czwartym miejscu był denar z wyrytym imieniem Jezusa, oznaczający Świętą Eucharystię, bez której nie umrą modlący się na Psałterzu maryjnym. Piąty znak był kostką alabastrową, wewnątrz pustą, na oznaczenie sakramentów Kościoła, które namaszczają duszę i przynoszą 150 różnych dobrodziejstw.


Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Dziurawa kość, czyli archeowykopy, cz. 7 »
01.09.2010

Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

Na swoim miejscu »
28.08.2010

OPe-racja
Dominik Jurczak OP

Na polowaniu Pana »
28.08.2010


 
Dziesięciu braci złożyło pierwsze śluby zakonne
W niedzielę 22.08 dziesięciu braci nowicjuszy złoż... »
 
komentarzy: 1
O czystości i celibacie
Nigdy, przenigdy nie żałowałem, że złożyłem ślub c... »
 
komentarzy: 87
ocena:
Pierwsze śluby w naszym zakonie
W niedzielę 22.08 dziesięciu braci nowicjuszy złoż... »