„Abandon”
Małgorzata Wałejko
Telefon od syna
Dobrze, że dzieci czasami wyjeżdżają. Zwłaszcza rośli dziewięcioletni młodzieńcy, którzy wstydzą się przytulać do mamy przy kumplach.
-Cześć mamo.
-Hej syneczku. Nie śpisz jeszcze? Już prawie 22.00.
-Mieliśmy się zdzwonić. To dzwonię.
-Jutro wracasz, nie mogę się doczekać! i jak, fajnie Ci u cioci?
-I tak, i nie…
-A czemu nie?
-Bo tu jest cierpienie.
-Ojej…?
-Kładą mnie jak Jasia i Jurka, o 20.00. Wyobrażasz sobie? I ciocia każe mi jeść surówkę.
-I co? Faktycznie zjadłeś?
-Nie, no co ty! zadzwoniłem do taty, że każą mi jeść świństwa. I powiedział cioci, że ma mnie nie zmuszać. Zupę zjadłem, bo dziadek dał mi za to 10 zeta.
-Yhy… To kończymy kotku, jutro wrócisz, poopowiadasz…
-Nie!! Nie wyłączaj się proszę…
-Czemu?
-Bo ja cię kocham. I chcę jeszcze słyszeć twój słodziutki głos.
2 komentarze
-
2012-01-31
peronI
Ocena:



Antoniusze, a n t o n i u s z e ...
i' jA zadzwonię do mojej Mamy.(Tym bardziej,że nie mieliśmy _się ,,zdzwonić'') » -
2012-01-29
Riand
Jedynym właściwym komentarzem może być: " :-) " Riand...
Jedynym właściwym komentarzem może być: " :-) " Riand »
Celem zasilenia energią niewyspanej głowy i ożywienia snujących się w niej szarych komórek, udałam się na kawę do uczelnianego bufetu. Patrzyłam, patrzyłam i rodziły się we mnie pytania.
Zastanowiłam się, gdzie dla nas, chrześcijan przebiega granica pomiędzy krzyżem a „moim dobrem”. Na pewno inaczej, niż dla osób, które Ewangelią nie chcą się kierować. Jednak nie tak, by krzyż zagroził naszemu dobru.

Panu Jezusowi nie chodziło o zachowanie dzieci, gdy się nimi zachwycał. Bardziej chodziło o relację.
... więcej »Chciałabym napisać słówko o pewnym szczególnym aspekcie wewnętrznej wolności, który cenię. Dla wielu jest oczywisty, dla niektórych to teren pracy nad sobą.
... więcej »

















