Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A

ABC WIARY

06.10.2011 22:49

Kościół i polityka

WOJTEK LASKI/EAST NEWS
WOJTEK LASKI/EAST NEWS

Czy wolno Kościołowi włączać się w akcję przedwyborczą? Czy wolno proboszczowi wpływać na wybór wójta, a biskupowi na nominację ministra? Czy wolno księdzu wynosić na ambonę swoje prywatne sympatie i antypatie polityczne?


Warto może zwrócić uwagę na to, że nie przychodzi nam do głowy postawić sobie pytanie, czy wolno księdzu sprawować urząd wójta lub ministra. Na ogół mało sobie uświadamiamy, że nie byłoby to sprzeczne z zasadami demokracji (bo jeśli wójtem lub ministrem może być nauczyciel, lekarz, inżynier, to dlaczego nie ksiądz?), i nieraz zresztą się zdarza, że w demokracjach zachodnich duchowni niekatoliccy spełniają różne funkcje w administracji publicznej (np. ostatnim NRD-owskim ministrem obrony był pastor luterański, a prezydent USA Carter był kaznodzieją Kościoła baptystycznego). Księży katolickich nie widać wśród urzędników państwowych lub samorządowych, bo zakazuje im tego prawo nie państwowe, ale kościelne. Kanon 285 par. 3 powiada z całą jasnością: „Duchownym zabrania się przyjmowania publicznych urzędów, z którymi łączy się udział w wykonywaniu władzy świeckiej”.

Otóż przeważnie tak jest, że aktywność ściśle polityczna na terenie kościelnym kłóci się raczej z dobrem Kościoła niż z zasadami demokracji. Z punktu widzenia zasad demokracji jest chyba czymś obojętnym, czy wiec przedwyborczy odbywa się w remizie strażackiej, w auli uniwersyteckiej czy w sali parafialnej. Natomiast szczególne związanie się miejscowego duchowieństwa z jakąś partią polityczną nie jest czymś obojętnym dla wspólnoty parafialnej, gdyż wierni nastawieni krytycznie do tej partii mogą poczuć się obco we własnej wspólnocie religijnej. Z punktu widzenia religijnego jest jeszcze gorzej, jeśli podziały partyjne dają o sobie znać nawet w kazaniu, czyli podczas sprawowania świętej liturgii. Wierni, którzy nie podzielają poglądów politycznych takiego kaznodziei, mogą się wówczas poczuć jakby wyrzuceni z tego Kościoła.

Owszem, kogoś może wyrzucić z Kościoła również kazanie na temat nierozerwalności małżeństwa lub list pasterski, domagający się bezwzględnego, również na płaszczyźnie prawa, poszanowania życia ludzkiego. Można się wówczas zastanawiać, czy nasze głoszenie moralności ewangelicznej nie jest uwikłane w jakieś dające się naprawić ludzkie niedoskonałości, natomiast z całą pewnością Kościół nie może zaprzestać jasnego głoszenia prawdy, że małżeństwo jest z natury swojej nierozerwalne, a życie ludzkie – święte. Jeżeli ktoś z powodu tej nauki zraża się do Kościoła, Kościół może co najwyżej zapytać tych, którzy w nim pozostali: „Czyż i wy chcecie odejść?” (J 6,67)

Jednak czymś zupełnie innym jest sytuacja, kiedy niektórzy wierni przestają się czuć w Kościele jak u siebie w domu z powodu jakiejś stronniczości partyjnej albo innych zaangażowań politycznych swoich księży. Z drugiej jednak strony, problemy tego rodzaju stanowią wewnętrzną sprawę Kościoła i nie do władzy państwowej należy wymuszanie od Kościoła postawy ponadpartyjnej. Osobiście całym sercem jestem przeciwko popisywaniu się kaznodziejów swoim temperamentem politycznym oraz partyjnym zaangażowaniem księży w czasie przedwyborczym, ale zarazem byłem w najwyższym stopniu oburzony, kiedy sejm poprzedniej kadencji podjął próbę wprowadzenia do prawa wyborczego zakazu propagandy wyborczej na terenie kościołów (żeby było śmieszniej, z inicjatywą takiego zakazu wystąpili posłowie, którzy uważają się za zwolenników rozdziału Kościoła od państwa). Państwo nie powinno zajmować się zakazywaniem czegoś, co nie kłóci się z zasadami demokracji, i nie do niego należy troska o to, żeby Kościół nie zgubił swojej tożsamości.

A jeśli ludzie Kościoła mieszają się w nominacje na świeckie urzędy? Moim zdaniem, jest to podobne nadużycie, jak kiedy urzędnicy państwowi próbują ingerować w wyznaczanie biskupów i proboszczów. Ostatni Sobór wyraźnie uczy, że „wspólnota polityczna i Kościół są w swoich dziedzinach od siebie niezależne i autonomiczne” (KDK 76). Sądzę, że tylko w bardzo wyjątkowych przypadkach jedna lub druga strona mogłaby wysunąć – jeśli to jest przewidziane prawem – zastrzeżenia przeciwko piastowaniu jakiegoś urzędu przez osobę szczególnie kontrowersyjną. Mówię o zasadach, bo jeśli idzie o fakty, to osobiście nie wydaje mi się, żeby wtrącanie się księży i biskupów w powoływanie na urzędy świeckie stanowiło zmorę naszego życia politycznego.

A przy okazji warto sobie uprzytomnić, że historia zna już przypadki, że Kościół został tak bardzo sterroryzowany zarzutem mieszania się do polityki, iż potem milczał nawet w takich sytuacjach, kiedy powinien bardzo głośno protestować. Mam na myśli zwłaszcza zachowanie się Kościoła niemieckiego w okresie hitleryzmu. Myślę, że gdyby mentalność oświeceniowa przez całe pokolenia nie wpędzała religii w sferę ścisłej tylko prywatności i gdyby Kościół niemiecki nie był poraniony absurdalnymi zarzutami z okresu Kulturkampfu – to w czasie, kiedy hitleryzm ujawnił już całą swoją nieludzkość, Kościół niemiecki mógłby odegrać rolę podobną do tej, jaką w okresie komunizmu Pan Bóg pozwolił odegrać Kościołowi polskiemu. Nie jest wykluczone, że my, Polacy, potrafimy zrobić, w „czynie społecznym”, swojemu Kościołowi taki Kulturkampf, że jeśli znów przyjdzie na nas jakiś okres trudny (a przecież może się tak zdarzyć), to Kościół nasz okaże się już za słaby na to, żeby zachować się wówczas inaczej, niż zachował się Kościół niemiecki w okresie hitleryzmu.

Bo tak to już jest na naszym Bożym świecie, że obrzucanie jakiejkolwiek grupy społecznej, w tym również Kościoła, niesprawiedliwymi i nie przemyślanymi zarzutami, jest nie tylko krzywdą, zadawaną tej konkretnej grupie, ale w ostatecznym rachunku prowadzi również do istotnego osłabienia całego społeczeństwa.

 


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »
 
komentarzy: 1