Czytaj także: Niepotrzebna kara
Cieszmy się, że nie musimy zabijać złoczyńców
Myślenie prymitywne? Może. Przypomnijmy sobie jednak kampanię na rzecz wprowadzenia kary śmierci za zabójstwo, którą prowadził Andrzej Frycz Modrzewski, jeden z najbardziej światłych myślicieli złotego wieku kultury polskiej. A domagał się tej kary nie dlatego, że był taki krwawy; przeciwnie: przerażała go łatwość, z jaką można było wówczas u nas bezkarnie zabić człowieka. Dzisiaj – w walce o świętość życia ludzkiego – Frycz Modrzewski poszedłby zapewne o krok dalej; ponieważ zabójstwa (z wyjątkiem niestety zabijania nie narodzonych) przestały być plagą społeczną, Modrzewski zapewne domagałby się zniesienia kary śmierci nawet za zabójstwo. Przez zniesienie bowiem kary śmierci, jeśli tylko nie grozi to bezkarnością zbrodni, świętość życia ludzkiego jest jeszcze bardziej podkreślona. Były jednak czasy, kiedy świętości życia ludzkiego broniła zasada odwetu. W Polsce wprowadzenia tej zasady trzeba było się domagać jeszcze w XVI wieku, w półtora tysiąca lat od uwieńczenia Starego Testamentu Ewangelią.
Św. Augustyn zwrócił uwagę na inną jeszcze wymowę zasady „oko za oko, ząb za ząb”. Wprawdzie daleko jej do ewangelicznej zasady przebaczenia krzywdzicielowi, jednak nie da się zaprzeczyć temu, że wprowadza ona jakiś porządek w wymierzanie kary. To prawda, był to porządek jeszcze prymitywny, ale ograniczał już nieco krwawe zapędy, podpowiadane przez ducha zemsty. „Czyż nie obserwuje się – mówi św. Augustyn (Contra Faustum Manichaeum, lib. 19 cap. 25) – że ludzie ledwie zaczepieni gotowi są zabić, łakną krwi i aż trudno im wyszukać takie zło dla wroga, które mogłoby ich nasycić? Któż uderzony pięścią nie idzie do sądu, aby ten ukarał sprawcę? Albo też sam chce mu oddać i jeśli nie chwyta za jaką włócznię, to pastwi się nad winowajcą za pomocą pięści i kopniaków. Aby postawić tamę tej nieumiarkowanej i niesprawiedliwej zemście, sprawiedliwe prawo ustanowiło karę odwetu: aby jakiego kto dopuści się przestępstwa, taką ponosił karę. Zatem zasada oko za oko, ząb za ząb nie była zarzewiem gniewu, ale wyznaczała granice; nie rozbudzała tego, co było w stanie uśpienia, ale nakładała kaganiec na rozszalały żywioł”.
Przyznajmy jeszcze jedno: że norma „oko za oko i ząb za ząb” uczyła jakoś zasady „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiło”. Na pewnym etapie rozwoju moralnego zapewne nie dałoby się inaczej pouczyć o tej zasadzie. Nawet dzisiaj, mimo żeśmy tacy niby cywilizowani i w krwawe bójki wdają się jedynie ludzie z marginesu, stosowanie się do zasady „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiło” przychodzi nam z trudem. Jak łatwo nam plotkować na temat bliźniego i jacy jesteśmy oburzeni, kiedy dowiadujemy się, że sami zostaliśmy oplotkowani! Niejednemu szacownemu człowiekowi zdarzyło się kiedyś ukraść coś w sklepie lub nie sprostować pomyłki kasjerki – ale ten sam człowiek jakżeż będzie pomstował na drugiego, który oszuka go podobnie! Naprawdę wielka to sztuka starać się wychodzić poza swój punkt widzenia, usiłować spojrzeć na swoje postępowanie z cudzej perspektywy.
Trudnej tej sztuki uczył Bóg w Starym Testamencie w sposób bardzo surowy. Zapewne łagodniejszego języka wówczas by jeszcze ludzie nie zrozumieli. „Jeśli sędziowie – czytamy w Księdze Powtórzonego Prawa – zbadawszy sprawę dokładnie, dowiodą fałszu świadkowi, który fałszywie oskarżył brata swego, uczyńcie mu, jak on zamierzał uczynić swemu bratu. Usuniesz zło spośród ciebie, a reszta słysząc to, ulęknie się i nie uczyni więcej nic takiego pośród siebie. Twe oko nie będzie miało litości. Życie za życie, oko za oko, ząb za ząb, noga za nogę” (19,18-21).
Ufam, że się rozumiemy. Nie twierdzę przecież, że moralność Starego Testamentu była moralnością doskonałą. Z całą pewnością była to jeszcze moralność niedoskonała, jeszcze przedewangeliczna. Ale nie była ona przeciwna Ewangelii. Wręcz odwrotnie: moralność Starego Testamentu prowadziła do Ewangelii, przygotowywała do niej i wychowywała. Tak jak nauka rozpoznawania i pisania literek alfabetu przygotowuje do czytania i rozumienia Pana Tadeusza.
Wyraźnie trzeba jednak powiedzieć, że odwet fizyczny jako metoda przybliżania się do sprawiedliwości utracił definitywnie swoją prawomocność w wymiarze Ewangelii. Przypomnijmy sobie parę wypowiedzi apostolskich na ten temat: „Nikomu złem za zło nie oddawajcie... Nie wymierzajcie sprawiedliwości sami sobie, lecz pozostawcie to pomście Bożej. Napisano bowiem: Do Mnie należy pomsta, Ja wymierzę zapłatę – mówi Pan” (Rz 12,17-19). Podobnie w Pierwszym Liście do Tesaloniczan: „Uważajcie, aby nikt nie odpłacał złem za zło. Zawsze usiłujcie czynić dobrze, sobie nawzajem i wobec wszystkich” (5,15). Żeby rad tych i wezwań nie rozumieć ogólnikowo, warto sobie przypomnieć, jak bardzo Apostoł Paweł miał za złe chrześcijanom z Koryntu, że w poszukiwaniu sprawiedliwości odwołują się do sądów, i to sądów pogańskich: „Brat oskarża brata, i to przed niewierzącymi. Już samo to nie przystoi, że w ogóle zdarzają się wśród was sądowe sprawy. Czemuż nie
znosicie raczej niesprawiedliwości? Czemuż nie ponosicie raczej szkody?” (1 Kor 6,6n)
No cóż, Pan Jezus powiedział kiedyś: „Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące” (Mt 5,40n). Trudna to nauka, niepojęta, ale jakoś nas przecież zobowiązuje.
O tym, co najwspanialsze, powiem dopiero na końcu. W Nowym Testamencie zasada talionu została jeden raz zastosowana w całej rozciągłości. Odwetu dokonał Boski Mściciel Jezus Chrystus, Zbawiciel ludzi. Otóż zgodnie z prawem talionu na karę śmierci została skazana śmierć. Mianowicie śmierć, ten straszny wróg człowieka, dopuściła się niesprawiedliwie zamachu na Człowieka doskonale sprawiedliwego, który jest Synem Bożym. W ten sposób zasłużyła sobie na to, żeby sama została uśmiercona. O tym uśmierceniu śmierci Apostoł Paweł woła radośnie: „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55) Ostatecznie zostanie ona uśmiercona w dniu powszechnego zmartwychwstania, kiedy Chrystus Syn Boży objawi się w całej swej chwale jako zwycięzca szatana i śmierci i jako nasze Życie i Prawda. „Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć” (1 Kor 15,26; por. Ap 21,4).
Skróty pochodzą od redakcji.
O. Jacek Salij, Pytania nieobojętne, Wydawnictwo „W drodze”.













