„Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam.” (Jon 3,2)
Można rzucać ślepo klątwy na zło w ogólności… albo przysiąść się do tego obok – człowieka i wysłuchać go. Obrazić się na świat – bezbożny… albo wyjść do niego. Budować sylogizmy apologii… albo głosić Boga, który przychodzi Sam – pomimo…
Można także szukać prostych kompromisów – poza dobrem i złem… albo Prawdy, która na-prawdę zbawia człowieka. Spuścić zasłonę poufności na zmagania drugiego… albo podać mu dłoń – cierpliwą.
Jonaszu! Między albo-albo stawia Cię wciąż życie. I inaczej już nie będzie. Czy brzydzisz się Niniwą, Robaczku, którą JA – Święty ani trochę się nie brzydzę…?
Foto: Salvador Dali, Kuszenie świętego Antoniego, 1946