Polecamy
-
2009-12-03
Tojatwoja
paruzja
Już latem wiedziałam, że będę się bała Bożego Narodzenia. Można więc powiedzieć, że czekam już od wakacji. Byłam w ciąży. Wiedziałam, że czas nieubłaganie płynie i mój syn będzie musiał się urodzić. A dla niego urodzić się oznaczało umrzeć. Tak, dzieci umierają, choć nie wszyscy o tym wiedzą. Przeczuwałam, że w obliczu śmierci mojego syna, żadna radość się nie ostoi. Tym bardziej radość narodzin, choćby dotyczyły samego Mesjasza. Sprawdziło się. Czekam jednak na przyjście Pana w obłoku z wielką mocą i chwałą. Nie dbam o swoje grzechy i przygotowanie na spotkanie. Moja dusza jest jak ten świat w czasach ostatnich. Nawałnica, strach i bezradność. Chcę być osądzona i wiem, że zasługuję na karę za niedostatek pokory. Nie uznaję pytań bez odpowiedzi, nigdy nie mówię jesteśmy tylko ludźmi. Trwam przy Panu. Może Go nawet kocham. Ale chcę, żeby spojrzał na mnie i mi to wszystko objaśnił. Cierpienie w świecie.
Zapamiętaj mnie na tym komputerze
Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.
Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.
- paruzja 2009-12-03 Tojatwoja
- refleksja 2009-12-03 Henryk
- jednak troche radości 2009-11-29 Smik
- czasem nakaz radości przychodzi sam 2009-11-29 Kasia (Sz)
- fotka 2009-11-29 Kasia (Sz)
- czekanie 2009-11-28 ewa
- Re: czekanie 2009-12-06 ania
- a nie 2009-11-28 Kasia (Sz)
- :-) 2009-11-28 Kasia (Sz)
- Re: postanowienia 2009-11-28 zb.
- postanowienia 2009-11-28 Fasola















