Grzech, jak mówi katechizm, to przekroczenie przykazania Bożego. Definicja, która mówi o zakazie. Kiedy mówimy dzieciom: — Nie rób tego czy tamtego — nasze przykazania też są zakazami. Dziesięć przykazań Bożych też zostało danych w formie zakazów ludziom prostym.
Z nauki Pana Jezusa możemy wyczytać inną definicję grzechu: grzech popełniamy wtedy, kiedy — mogąc wybrać — wybieramy nie Boga, lecz zło.
Wybieram kłamstwo, a nie Boga, który jest Prawdą.
Wybieram nienawiść, a nie Boga, który jest Miłością.
Wybieram złość, a nie Boga, który jest Dobrem i Przebaczeniem.
Wiem, że Bóg, który mnie kocha, jest. Modlę się do Niego, wierzę w Niego, lecz nie wybieram tego, czego On chce.
Kiedy mam możliwość wyboru, a nie wybieram Boga, wtedy zawsze grzeszę.
* * *
Grzech to złamanie przykazań Bożych, niewierność, ale grzech jest przede wszystkim odwróceniem się od Pana Boga.
Ludzie zatracili jego wagę.
Grzechem głównym nie jest to, że w piątek zjadłem kiełbasę, ale to, że zerwałem przyjaźń z Bogiem.
* * *
Mówią, że grzech jest podobny do choroby. Podobny jest i trochę niepodobny. Choroba zawsze, prędzej czy później, daje o sobie znać. Grzech raczej nie lubi, żeby go przypominać, i chce się z nami zżyć. Większy grzech czasem niepokoi, ale potem człowiek się uspokaja, asymiluje grzech i usprawiedliwia się.
Każdy dobry lekarz ma ogonek pacjentów przez cały rok. Natomiast konfesjonał często jest pusty. W pierwszym wypadku czekamy na lekarza, w drugim — Bóg czeka na nas. Nieraz na próżno.
Często choroba przychodzi po to, aby przypomnieć nam o grzechu.
Zobaczyć swój grzech
„Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: »Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?«” (Mt 9,10–11).
Gorzkie żale faryzeuszów na myśl o Jezusie, złe pretensje, dlaczego chodzi do grzeszników i celników, dlaczego z nimi jada i pije.
Faryzeusze uważali się za czystych i stronili od grzeszników. Nigdy nie usiedliby z nimi przy jednym stole, brzydzili się samego talerza, samej łyżki, których dotknął grzesznik.
Może to, co powiem, będzie dziwne, ale jakie to szczęście uświadomić sobie, że jesteśmy grzeszni! Jakie to szczęście zobaczyć swój grzech, bo właśnie wtedy przychodzi do nas Pan Jezus.
Niby to łatwe, a jednak ileż razy nie widzimy swojego grzechu i uważamy się za lepszych. Chociaż stale w sumieniu dyskutujemy z głosem Boga, nieraz nie wiemy, co jest grzechem. Jak dobrze uświadomić sobie, że Jezus do nas przychodzi, może wędruje z nami po ulicach, a kiedy zasypiamy i gdy lampa już zgaśnie, podpowiada nam przez sen święte myśli.
Jezus nie tylko jadł i pił z grzesznikami, ale i szedł na śmierć nimi otoczony. W tłumie, który odprowadzał Go na Kalwarię, były tylko trzy jasne gwiazdy na bardzo ciemnym niebie: Matka Boża, święty Jan Ewangelista i święta Maria Magdalena. Cyrenejczyk był zmuszony do dźwigania krzyża i raczej przez grzeczność robimy go półświętym. O Weronice Ewangelia nic nie mówi i podejrzewa się, że wymyślono ją raczej, by ładniej było w czasie drogi krzyżowej. Płaczące niewiasty były w pierwszych wiekach uważane za grzesznice. Mówiło się, że pocieszały Jezusa, ale one raczej przeszkadzały, nie rozumiejąc Jego misji.
Jezus szedł od eleganckiego grzesznika Piłata, który umył ręce, do ordynarnego grzesznika, żołnierza, który Go okradł, a potem nieumytymi rękoma grał w kości pod krzyżem.
Jakie to szczęście uświadomić sobie, że jestem grzesznikiem, bo Jezus nie brzydzi się grzesznikiem, modli się za niego, chce być razem z nim, pragnie jego nawrócenia.
Uświadomić sobie swój grzech — to bardzo dużo, ale jeszcze nie wszystko. Można stale powtarzać „moja wina, moja wina” i dreptać w tym samym miejscu. Trzeba jeszcze stanąć po stronie Matki Bożej, świętego Jana Ewangelisty i świętej Marii Magdaleny, aby z Jezusem nie tylko jeść i pić, ale cierpieć i modlić się.
Droga grzesznika
Jaki jest nasz stosunek do cudzych grzechów? Najczęściej cudze grzechy są tematem plotek, obmowy, nieraz cichego zadowolenia, że to my jesteśmy lepsi, a tamci gorsi; są tematem świętego oburzenia, jak takich ludzi może nosić święta matka ziemia.
Przypomina się przypowieść o synu marnotrawnym.
Jak do syna marnotrawnego odniósł się jego rodzony brat? Tylko on nazwał brata marnotrawnym, bo ojciec nazwał go umarłym, który ożył, zgubionym, który się znalazł. Może brat uważał brata za złodzieja? Może uważał, że to jemu, starszemu, należy się więcej majątku? Był zazdrosny o to, że ojciec dał bratu pierścień, sandały i cielęcinę na kolację!
Służący ojca syna marnotrawnego prawdopodobnie podglądali go. Może część śledziła go i donosiła rodzonemu bratu, że zadawał się z nierządnicami?
Właściciel świń, który go zatrudniał, uważał go za niewolnika, Żyda traktował jak rzecz. Może nawet śmiał się z niego, że jako Żyd, dla którego wieprzowina była trefnym mięsem, musi świnie tuczyć dla pogan?
Może służący właściciela świń — ponieważ był głód w całej okolicy — pilnowali go, by nie zjadł czegoś poza tym, co jedzą świnie?
Droga krzyżowa syna marnotrawnego. Gehenna człowieka, który zgrzeszył, oddalił się od Boga, który nie ma nikogo, kto chciałby mu sercem pomóc, którego nikt już nie rozumiał poza jedynym kochającym go ciągle ojcem.
„Nie rzucajcie swych pereł przed świnie” (Mt 7,6). Syn marnotrawny został rzucony jak prosiak pomiędzy wieprze, by wrócić jako perła, kryształ czystego żalu za grzechy. Kto to rozumiał? Tylko jeden ojciec.
Jezus, który o ojcu mówi jako o Bogu, podkreśla, że Bóg ani nie nazwał go marnotrawnym synem, ani nie wypominał mu, że zadawał się z nierządnicami, ani nie traktował go jako niewolnika. Kiedy syn przyszedł i zaczął się spowiadać, przerwał jego spowiedź, nie doszukiwał się, z kim i jak grzeszył. Wysłuchał tylko pierwszego zdania: „Zgrzeszyłem przeciwko Bogu i tobie”.
Jaki jest nasz stosunek do cudzych grzechów?
Czy nie rozgłaszamy ich niepotrzebnie?
Czy nie ma w nas zadowolenia, że ktoś jest gorszy i to jemu powinęła się noga, nie nam?
Czy uprzytomniamy sobie, jaką drogę grzesznik nieraz przechodzi? Drogę, na której uczy się z samego grzechu, do jakiego stopnia odziera on człowieka z godności.
Żal za grzechy
Jest różnica między przebaczeniem a żalem. Czasem można przepraszać z przyzwyczajenia, z grzeczności, wyrachowania, a nie żałować. Czasem można bardzo żałować, a nie potrafić przebaczyć.
Żal jest większy od przeprosin. Bóg pragnie wzbudzić w nas żal za to wszystko, co zmarnowaliśmy w życiu.
Choćbyśmy nie umieli przeprosić, mamy wzbudzić w sobie żal syna, który wraca do Ojca.
* * *
Polecamy
Przed spowiedzią świętą
Ks. Jan TwardowskiNigdy nie można być pewnym samego siebie. Święty Piotr był tak pewny, że nigdy nie zgrzeszy, a zgrzeszył. Powracanie jest najważniejsze: rachunek sumienia, spowiedź, wzruszenia, świąteczny dar łez.
« powrót
2 komentarze
-
2010-03-22
Tosia
Ocena:



Szczęście blisko
Jestem pod ogromnym wrażeniem.Tego mi było trzeba.Brak mi słów dla w/w artykułu.Dla mnie są to... » -
2009-09-20
barbra
Ocena:



mądre
zrozumiałam!!!!!e »















