Okrucieństwo doskonałe
Wiele tekstów Ewangelii mówi o tym, że Jezus „musiał” cierpieć lub że to właśnie przepowiedzieli prorocy.
Zgodnie z dzisiejszym rozumieniem stwierdzenia te na pierwszy rzut oka oznaczają, że Bóg Ojciec postanowił w swej wszechmocy, iż Syn musi cierpieć i zostać ukrzyżowany i nie ma od tego odwrotu. Jest tak, gdyż czasownik „musiał” sugeruje przymus. Czy tylko w taki sposób mogliśmy zostać odkupieni?
Popularne wyobrażenia „wszechmocy” stają się także w tym miejscu znaczną przeszkodą, gdyż sugerują, że Bóg mógł postąpić inaczej, gdyby tylko chciał. Z kolei z pojęcia „wszechwiedzy” wyprowadza się wniosek następujący: czyż Bóg nie decyduje o czasie i planie wszystkiego? Czy może tu istnieć alternatywa? Czy mogliśmy zostać odkupieni inaczej, wykupieni taniej aniżeli przez śmierć Syna?
Znowu ujawnia się tutaj domorosła dogmatyka, która opiera się na takich „przymiotach” Boga jak „wszechmocny” i „wszechwiedzący”, dogmatyka, która niczego nie wyjaśnia i rozmija się z Biblią. Bóg, będąc więźniem własnej predestynacji, nie stałby się przez to większy, jak się to niektórym wydaje, lecz mniejszy.
|
Polecamy: |
Z psalmów z Qumran znamy cały szereg dziękczynień, zgodnie z którymi Bóg wszystko „zaplanował z góry”. Nie stwierdzają one jednak żelaznego prawa lub nienaruszalnego rozkładu jazdy, lecz mówią raczej o bezpiecznym schronieniu dla wszystkich ludzkich ścieżek w ręce Bożej. W ten sposób rozpoznać można, że nawet jeśli potrafimy przetłumaczyć same słowa, to nie znaczy, że także właściwie je rozumiemy. Nigdy psalmy lub hymny nie formułują neutralnych wypowiedzi o Bogu samym w sobie, lecz modlący się mówi zawsze o zbawieniu bądź zgubie, o strachu bądź bezpiecznym schronieniu.
Morderstwo z premedytacją
Sformułowana powyżej odpowiedź jest tylko pozornie logiczna i także tylko pozornie „pobożna”. To, że Bóg stanowi rodzaj zaprogramowanego komputera, jest bowiem wyobrażeniem zbyt nowożytnym.
Ponadto, gdy przyjmiemy takie rozwiązanie, Bóg wyda się nam niewolnikiem konieczności. Rzekoma logika pozornych konieczności jest w takim wypadku ceniona wyżej niż odpowiedzialność przyjęta w wolności. To samo dotyczyłoby morderców Jezusa. Żadne z pism Nowego Testamentu nie pozostawia wątpliwości co do tego, że Jezus padł ofiarą sądowego skandalu przez ludzką złość i niedoskonałość. Gdyby wszyscy byli zaledwie wykonawcami jakiegoś planu, wówczas nikt nie byłby w sposób rzeczywisty winny i nikogo nie można by uczynić odpowiedzialnym.
Nie możemy uchylić zgorszenia wywołanego skandalem ukrzyżowania Jezusa, wskazując na zaistnienie boskich konieczności. Nie, to ludzie ponoszą winę i odpowiedzialność. Także w tym przypadku nie można ich odciążyć. Takie postępowanie mogłoby się stać zgrabnym wzorem dla innych rzekomych konieczności dziejowych. Jeśli Bóg ustalił wszystko w sposób wszechmocny i wszechwiedzący, dlaczego nie miałoby to dotyczyć także naszych występków?
Najprawdopodobniej owo „musiał” znajdujące się w tekstach dotyczących śmierci Jezusa oznacza coś innego, niż zdarza się nam to w sposób bezrefleksyjny przyjmować. Powinniśmy zapytać, jaką konieczność Biblia ma w tym miejscu na myśli. Najwidoczniej mamy tutaj do czynienia z pewnym nawykiem myślowym i językowym odległym od naszego stylu mówienia i myślenia.
Powinniśmy zatem liczyć się z tym, że będziemy musieli przenicować naszą logikę. Sposób myślenia Biblii także w tym miejscu jest nam obcy. Jednakże tylko tak możemy uniknąć zawikłania się w nierozwiązywalne sprzeczności, które często stają się zarzewiem tlącego się już pożaru trudności wiary.














