Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A

Polecamy

12.04.2009 12:29

Osobiście, czasowo, cieleśnie

Nie istnieje możliwość czysto duchowego zmartwychwstania. Zmartwychwstanie może zaistnieć jedynie cieleśnie albo wcale.


Każdego, kto przeczytał książkę Waltera Kaspera o Jezusie Chrystusie (Moguncja 1974), przez całe życie nie opuści już fundamentalny sceptycyzm dotyczący „historyczności” wydarzeń wielkanocnych. Dla Kaspera bowiem Wielkanoc nie jest wydarzeniem historycznym. Ów sceptycyzm ma swoje źródło w rozpoznaniach dwudziestowiecznej systematyki protestanckiej, którym bezwarunkowo i bezkrytycznie ulegają zwłaszcza katolicy. Wszystko to da się wyczytać z książki autorstwa systematyka z Marburga Hansa Grassa Ostergeschehen und Osterberichte [Wydarzenie i relacje paschalne] (1956, wyd. 3: 1964). Wywodząca się stąd egzegeza protestancka traktowana jest faktycznie w kategoriach nowej i rzeczywistej nieomylności. Któż bowiem zechce krytykować „krytykę, która uwalnia”, a którą daje się tak wspaniale zinstrumentalizować do celów polityki Kościoła? Na takim sposobie lektury nie da się jednak zbudować żadnego Kościoła katolickiego.

Pierwsza próba rekonstrukcji

Zamiarem niniejszego tekstu jest historyczna rekonstrukcja opowiadań wielkanocnych Nowego Testamentu, przeprowadzona wbrew zwykłemu sposobowi oglądu, wyuczonemu na studiach przez prawie wszystkich teologów (z Walterem Kasperem na czele). Na ile jestem w stanie to ocenić, odbędzie się to po raz pierwszy w takim właśnie kształcie. Znane są mi oczywiście problemy i propozycje rozwiązań z obszaru badań historyczno–krytycznych. Znawca przedmiotu rozpozna w każdym fragmencie mojego wywodu stanowisko przeciwne.

Również ja wychodzę od założeń wstępnych, które z umiłowania prawdy chcę wymienić od razu na początku. Uważam, że w przypadku wydarzeń wielkanocnych chodzi w całości o wydarzenia historyczne — oczywiście nie o takie, które dałyby się wyjaśnić przyczynowo, które byłyby zgodne z prawami natury i tym samym możliwe do zrekonstruowania na drodze eksperymentu. Chodzi tutaj zatem o wydarzenia z marginesu historii, które miały miejsce jako „fakty mistyczne”. Zatem mowa jest tutaj o rzeczywistych doświadczeniach odbywających się w czasie i przestrzeni, a nie o halucynacjach czy subiektywnych, chorobliwych fantazjach. Jako doświadczenia w czasie i przestrzeni mają one zauważalne skutki w czasie, chociaż same nie są z tego świata. Dzieje się tak, gdyż nie wywodzą się one z głębi ludzkiej subiektywności, lecz z osobowego odniesienia Boga [do człowieka].

Nie mam ponadto zamiaru pozbyć się choćby jednego jedynego opowiadania wielkanocnego na drodze egzegetycznej interpretacji; nie będę również stosował metody późnego datowania, by jakiekolwiek opowiadanie uznać za „twór wtórny”. Oznacza to hipotetyczne założenie o rozciągnięciu wydarzeń w czasie. I tak, odwołuję się na przykład do licznych ukazań się Jezusa kręgowi Dwunastu (jedenastu uczniom bez Judasza), nawiązując przy tym również do informacji z Dziejów Apostolskich, zgodnie z którą Pan ukazywał się Dwunastu (i innym) dłużej niż przez czterdzieści dni (Dz 1) i z pewnością nie było to objawienie w „jednym kawałku”. Dzięki temu wyzbyć się można „zgorszenia”, które kosztowało wierzących tak wiele zaufania, czyli pytania o to, czy Jezus ukazał się Dwunastu w Jerozolimie (Łk i J) czy też na górze w Galilei (Mt; Mk 16).

Tym samym nie zajmuję się zstąpieniem Jezusa do królestwa umarłych (nie mogę tego opisać przedmiotowo); nie odnoszę się również do samej tajemnicy cielesnego zmartwychwstania Jezusa ani do relacji licznych tekstów apokryficznych, które opisują zmartwychwstanie Jezusa w kategoriach procesu — czyli jako przybycie po Jezusa dwóch aniołów. To, że teksty te nie są kanoniczne, czyli nie należą do pism Nowego Testamentu, nie oznacza oczywiście, że tak nie mogło być.

Następnie jestem zdania, że święty Paweł wychodzi od rzeczowego rozumienia pustego grobu. Tylko bowiem w odniesieniu do Jezusa (a nie do chrześcijan, którzy są „u Pana”) Paweł mówi o zmartwychwstaniu, a wymaga ono pochłonięcia wszystkiego, co śmiertelne. To, co zostaje pochłonięte lub przemienione, nie istnieje już więcej jako to, co dawne. Taka jest właśnie różnica wobec kości zmarłych chrześcijan, o których wiemy, że leżą w grobach — i to właśnie do chwili powszechnego zmartwychwstania, w którym zostaną oni przemienieni i otrzymają nowe ciało. Ciało to chrześcijanie (z reguły) posiadają już dziś w sposób niewidzialny.


« powrót
1 | 2 | 3 | 4

Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »
 
komentarzy: 1