Załóżmy, że w niedzielny poranek znaleźliśmy się przed kościołem, w którym właśnie kończy się Msza. Podchodzimy do wychodzących i możliwie wielu z nich pytamy: „Do kogo modliliście się Państwo w czasie Mszy?". Z pewnością większość : pytanych najpierw spojrzałaby na nas z lekką irytacją. Trzeba by się również liczyć z wymijającymi odpowiedziami. Nie dajemy się jednak zniechęcić i obstajemy przy pytaniu: „Do kogo się modliliście?".
Jestem przekonany, że duży odsetek pytanych odpowiedziałaby „Oczywiście do Boga. A do kogo innego?" - i właśnie ta odpowiedź byłaby z punktu widzenia teologii niewłaściwa. Dlaczego? Chrześcijanie nie modlą się do Boga, lecz modlą się albo do Boga Ojca, albo do Jezusa Chrystusa, albo do Ducha Świętego. Wprawdzie wierzą w Boga Jedynego i wyznają wraz z Izraelem, że jest tylko jeden Bóg, ale w chwili, gdy do tego Boga się modlą, modlą się do Ojca, do Syna lub do Ducha Świętego.
Zasadnicze ukierunkowanie liturgii
Ukazuje to właśnie Eucharystia, z której wyczytać można istotę chrześcijańskiej wiary i modlitwy. Do kogo modli się Kościół w trakcie Mszy Świętej? Trzy modlitwy - czyli kolekta, modlitwa nad darami i modlitwa końcowa - kierowane są prawie zawsze do Boga Ojca.
Dokładnie ten sam podstawowy kierunek posiada punkt kulminacyjny Mszy, modlitwa eucharystyczna. Ta wielka modlitwa, pierwowzór wszystkich modlitw chrześcijańskich, kieruje się do Boga Ojca – jednakże przez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym. Uroczysta formuła końcowa modlitwy eucharystycznej brzmi:
Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie,
Tobie, Boże, Ojcze wszechmogący, w jedności Ducha Świętego
wszelka cześć i chwała przez wszystkie wieki wieków Amen.
Jest to - w sposób jawny bądź ukryty - formuła struktury wszystkich modlitw chrześcijańskich, jest to podstawowe ukierunkowanie całej liturgii, jej zasadnicze odniesienie: w Duchu Świętym przez Chrystusa do Ojca.
Zasadniczy kierunek zostaje zachowany, lecz w trakcie Mszy Świętej pojawiają się również wezwania kierowane do Jezusa Chrystusa. Na przykład modlitwa Kyrie eleison czy też druga część Gloria, kierowana do Chrystusa, bądź aklamacja wiernych po tak zwanym opisie ustanowienia:
Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu,
wyznajemy Twoje zmartwychwstanie
i oczekujemy Twego przyjścia w chwale.
Również modlitwa o pokój po modlitwie Ojcze nasz kieruje się do Chrystusa:
Prosimy Cię, nie zważaj na grzechy nasze,
lecz na wiarę swojego Kościoła
i zgodnie z Twoją wolą
napełniaj go pokojem i doprowadź do pełnej jedności.
I wreszcie należy tu jeszcze wspomnieć o prośbie przed komunią, w której wspólnota modli się słowami setnika z Kafarnaum:
żebyś przyszedł do mnie,
ale powiedz tylko słowo,
a będzie uzdrowiona dusza moja.
Oracje, czyli modlitwy Mszy Świętej posiadające najściślej ustaloną strukturę, kierowane są zatem także do Jezusa Chrystusa. Od średniowiecza w liturgii rzymskiej mamy do czynienia z kilkoma oracjami, które nie kierują się do Boga Ojca, lecz bezpośrednio do Chrystusa. Ponieważ taka struktura modlitwy liturgicznej jest wyjątkowo rzadka, chciałbym zacytować przykład. Będzie to kolekta na Uroczystość Ciała i Krwi Chrystusa:
Ty w Najświętszym Sakramencie zostawiłeś nam pamiątkę swej męki,
daj nam taką czcią otaczać święte tajemnice Ciała i Krwi Twojej,
abyśmy nieustannie doznawali owoców Twego odkupienia.
Który żyjesz i królujesz z Bogiem Ojcem w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.
Zatem w rzymskiej liturgii mszalnej istnieją modlitwy, w których zwracamy się bezpośrednio do Jezusa Chrystusa. A w formularzach mszalnych roku liturgicznego znajduje się nawet modlitwa, która kieruje się do Ducha Świętego. Jest to sekwencja na uroczystość Pięćdziesiątnicy, prawdopodobnie napisana około 1200 roku przez Stephana Langtona. To łacińskie dzieło sztuki o doskonałej formie można przekazać w przekładzie jedynie w sposób ograniczony:
Przybądź, Duchu Święty, Spuść z niebiosów wzięty Światła Twego strumień.
Przyjdź, Ojcze ubogich, Dawco darów mnogich, Przyjdź, światłości sumień.
O najmilszy z gości, Słodka serc radości, Słodkie orzeźwienie.
W pracy Tyś ochłodą, W skwarze żywą wodą, W płaczu utulenie.
Światłości najświętsza! Serc wierzących wnętrza Poddaj swej potędze!
Bez Twojego tchnienia Cóż jest wśród stworzenia? Jeno cierń i nędze!
Obmyj, co nieświęte, Oschłym wlej zachętę, Ulecz serca ranę!
Nagnij, co jest harde, Rozgrzej serca twarde, Prowadź zabłąkane.
Daj Twoim wierzącym, W Tobie ufającym, Siedmiorakie dary!
Daj zasługę męstwa,Daj wieniec zwycięstwa, Daj szczęście bez miary!
Te wyjątki nie zmieniają jednak niczego w podstawowym ukierunkowaniu modlitwy liturgicznej: przez Chrystusa do Ojca. Dla wczesnego Kościoła to podstawowe ukierunkowanie modlitwy było tak istotne, że w roku 393 na synodzie w Hipponie jednoznacznie zostało ustalone:
Semper ad Patrem dirigatur oratio.
Modlitwa ma być zawsze kierowana do Ojca.
To krótkie spojrzenie na strukturę modlitewną Mszy Świętej ukazuje, że Kościół nie modli się po prostu do Boga, lecz modli się do Ojca, do Syna lub do Ducha Świętego. W tym punkcie jest bardzo precyzyjny. Niestety my, jako osoby prywatne, nie zawsze jesteśmy tak precyzyjni. Często prawie w ogóle nie uświadamiamy sobie, do kogo właściwie się modlimy. „Do dobrego Boga" - mówimy dzieciom. I tak to zwykle zostaje także w życiu dorosłym.
Leży przede mną gruba księga, w której zebrano ponad osiemset nowoczesnych modlitw. Jej tytuł to: Wielka księga modlitw. Gdy ją przeczytamy, stwierdzimy, że w większości tych modlitw nie jest jasne, do kogo są one skierowane. Wiele z nich rozpoczyna się od zwrotu „Boże” lub „Panie”. Samo w sobie byłoby to całkowicie poprawne, gdyby później w treści modlitwy stało się jasne, że zwracamy się do Boga Ojca bądź Jezusa Chrystusa. Ale najczęściej nie stało się to jasne. Większość zgromadzonych modlitw jest w tym punkcie dość mglista, pozbawiona wszelkiego konturu. Winni nie są z pewnością wydawcy: Reinhard Kurzinger i Bernhard Sili. Raczej w niezamierzony sposób dokumentują oni, że w naszej świadomości modlitwy coś się zagubiło.
Istotny element modlitwy chrześcijańskiej rozmył się i zatracił ostrość. Kościół przecież nie wierzy w Boga j a k o ś, nie wierzy niejasno w jakieś bóstwo, nie wierzy ogólnie w Boskość, nie wierzy również w praprzyczynę świata, lecz w Boga Ojca Wszechmogącego, który nas stworzył, oraz w Jezusa Chrystusa, Syna, który nas odkupił, i w Ducha Świętego, który podtrzymuje Kościół przy życiu. Oratorianin Jean-Baptiste Noulleau (1606-1672) słusznie pisał:
Jakiż zysk mogą mieć ci, którzy, nie pamiętając o Trójjedyności Osób Boskich, nigdy nie czczą Boga inaczej jak tylko jako „Boga"? Gdyby w czasie ich chrztu tak Go wzywano, wówczas n i e zostaliby ochrzczeni. Jeśli nie wzywają Go teraz inaczej, to czy mogą stać się prawdziwymi chrześcijanami? Nie tak postępuje doskonały modlący się. Nie zakłada on, że Bóg to Bóg, lecz że jest On „Ojcem", [...] Ojcem Jezusa Chrystusa.
Fragment pochodzi z książki "Modlitwa moją ojczyzną. Teologia i praktyka modlitwy chrześcijańskiej" wydanej przez wydawnictwo W drodze














