Otóż w pewnym rejonie nieba, w tzw. dolnych warstwach społeczności świętych, zwłaszcza chodziło tu o liczne rzesze anonimowych świętych, dało się zauważyć pewne oznaki niezadowolenia i niepokoju społecznego. Pan Bóg, który jest bardzo wrażliwy na wszelkie przejawy takiego niepokoju, wychodząc z założenia, że nieporozumienia trzeba rozwiązywać jak najszybciej, natychmiast powołał odpowiednią komisję do rozmów z przedstawicielami anonimowych świętych. W skład komisji weszli: Pan Jezus, jako że jest absolutnie zorientowany w sprawach bosko-ludzkich, a poza tym ma najwyższe, niczym nieograniczone kompetencje w sprawach świętości; dalej Matka Boża, która ma doskonałe rozeznanie w tych sprawach, jest znana ze swych zdolności mediacyjnych, a ponadto cieszy się powszechnym uznaniem w całej społeczności, nie tylko tej niebiańskiej, ale i ziemskiej; wreszcie św. Piotr, który w resorcie świętości jest niejako władzą wykonawczą.
Protestujący bez owijania w bawełnę przedstawili swoje stanowisko: Mając na uwadze fakt, że niektórzy święci są przez Kościół czczeni niezwykle uroczyście, z wielką pompą, oczywiście imiennie, ba! niektórzy nawet więcej niż jeden raz w roku (nie mamy tu na myśli oczywiście Pełnej łaski Bogarodzicy, ale np. Jan Chrzciciel, Paweł Apostoł i – może na mniejszą skalę – wielu innych), postanowiliśmy wyrazić nasze obawy. Niepokoi nas mianowicie, że do świadomości ludzi na ziemi, bądź co bądź naszych braci i sióstr, może wkraść się poczucie, że wszyscy święci są równi, ale niektórzy równiejsi, że świętość jest jakąś formą arystokracyjności, burżujstwa czy elitaryzmu, co może doprowadzić do wypaczenia idei powszechnego powołania do świętości i równouprawnienia różnych dróg do świętości. W związku z powyższym przedkładamy następujące postulaty:- domagamy się faktycznego równouprawnienia świętych, w niebie i na ziemi;
- żądamy równości w kulcie, jak i wyraźnego potwierdzenia, że możliwe i równie skuteczne mogą być różne drogi do świętości;
- żądamy godziwej czci, odpowiedniej do świadczonej przez nas opieki i wstawiennictwa wobec naszych ziemskich braci i sióstr;
- żądamy uwzględnienia nas w kalendarzu liturgicznym Kościoła pielgrzymującego „na tym (a raczej tamtym) łez padole”;
- I jeszcze jedno: żądamy, żeby nas nie mylono z tymi, na których, owszem, czekamy z wielką tęsknotą, ale którzy jeszcze nie są gotowi, by dołączyć do nas – krótko mówiąc, żądamy ustanowienia dnia zadusznego, dla wspomnienia i modlitwy za tych, którzy są w czyśćcu.
Dalej następowało jeszcze kilka postulatów, które jednak nic nowego już nie wnosiły, dlatego możemy je tutaj pominąć.
Po tej prezentacji roszczeń przedstawiciel anonimowych i mało znanych świętych zakończył swoje wystąpienie słowami: – Mamy nadzieję, że nasze postulaty, czy też żądania (odważyliśmy się na słowo „żądamy” w poczuciu, że nie chodzi tylko o nasz własny interes, ale o większe, wspólne, dobro) zostaną potraktowane poważnie i że niebawem doczekamy się pozytywnej odpowiedzi.
Na to Piotr, starając się zachować święty spokój, odpowiedział: – Przecież tutaj, w niebie, nie istnieje żadna dyskryminacja, wszyscy święci są na równi szanowani, wszyscy mają pełny przystęp do Najwyższego i doznają Jego pełnej miłości. To prawda, że na ziemi mniej się o was pamięta, ale to nie nasza wina i niezupełnie mamy na to wpływ...
Anonimowi święci odpowiedzieli natychmiast: – Rozumiemy to i nie oczekujemy rzeczy niemożliwych. Trzeba jednak podjąć odpowiednie starania dla wprowadzenia równości kultu na ziemi. Przecież jest to nasz wspólny interes, żeby ziemianie coraz pełniej rozumieli, że świętość jest czymś powszechniejszym, niż mogłoby się wydawać na podstawie obecnej listy świąt i wspomnień Apostołów, Męczenników i Wyznawców. Wiemy, że rok ma tylko 365 dni. Jeśli odjąć niedziele, święta Pańskie, Wielki Post itd., to zostanie mniej niż 300 dni, w których nie da się zmieścić wszystkich świętych. Trzeba zatem wspomnieniami objąć całą listę, wszystkich świętych, a dopiero po jej zakończeniu rozpocząć kolejny cykl.
– Widzę tu dwie trudności – odpowiedział św. Piotr. Byłoby to niezgodne z ziemską koncepcją roku, który ma w sobie coś z idei wiecznego powrotu, przez co daje ludziom zanurzonym w czasie pewne poczucie przewidywalności i stałości. Po drugie zaś: imiona wielu świętych są tam, na ziemi, nieznane. O ile możemy sobie wyobrazić wspomnienie, czy nawet święto, „nieznanego świętego”, o tyle trudno takie wspomnienie obchodzić 100 tysięcy, 500 tysięcy, a może i miliard razy. Można jeszcze dodać trzecią trudność: o ile każdy anonimowy święty jak najbardziej pełni zadanie opiekuna i orędownika, to jednak trudno, żeby był jakimś wzorem – o czym nie możemy zapominać – dla ludzi na ziemi, skoro jest anonimowy i jego droga do świętości jest zupełnie nieznana.
Po tej wymianie stanowisk ogłoszono przerwę w obradach. Kiedy obie strony ponownie zasiadły do rozmów, głos zabrali najpierw anonimowi święci. – Zdecydowaliśmy się – powiedzieli – ograniczyć nasze postulaty do tego, aby na ziemi z dużym nakładem sił i środków propagowano ideę powszechnego powołania do świętości; żeby równocześnie przypominano zasadę ”communnio sanctorum”, czyli obcowania świętych; żeby wprowadzono do liturgii Kościoła święto „nieznanych świętych”.
Na to znów odpowiedział Piotr, w oczywisty sposób wyrażając stanowisko całej komisji: – Co do dwóch pierwszych postulatów, a więc powołania wszystkich do świętości i świętych obcowania – wydaje się nam, że zawsze staraliśmy się je realizować, bo jak najbardziej są nam bliskie. Oczywiście, zrobimy co w naszej mocy, żeby w tym zakresie osiągnąć lepsze wyniki. Postulat trzeci – święto „nieznanych świętych” – wydaje nam się nie najszczęśliwszy, ponieważ może odnieść skutek odwrotny do zamierzonego. Może mianowicie sugerować, że są święci pierwszej i drugiej kategorii, co by stawiało pod znakiem zapytania ideę powszechnego powołania do świętości, równouprawnienia różnych dróg do świętości i świętych obcowanie. Dlatego proponujemy rozwiązanie następujące: wprowadzić do liturgii święto najwyższej rangi, czyli uroczystość Wszystkich Świętych, bez rozróżniania na imiennych i bezimiennych.
– Wydaje nam się – kontynuował św. Piotr, spoglądając chwilami z ukosa na Pana Jezusa i Matkę Bożą – że takie rozwiązanie czytelnie wyraża ideę wspólnoty świętych, a więc świętych obcowania; wyraźnie podkreśla ideę równości świętych przy uszanowaniu odmienności każdego z nich; nie dzieli świętych na kategorie; pozwala wybrnąć z trudności kalendarzowych; a zwłaszcza może się przyczynić do popularyzacji świętości i rozbudzenia pragnienia świętości wśród wszystkich naszych braci i sióstr na ziemi.
Anonimowi i mało znani święci rozważyli takie rozwiązanie i po krótkiej naradzie w pełni je zaakceptowali. Niedużo czasu zajęło poszukiwanie odpowiedniego dnia dla tej uroczystości. Powinien to być dzień niezbyt upalny, ale też, w miarę możliwości, nie mroźny, powinien sobą obejmować tyle światła i tyle mroku, żeby sprzyjało to refleksji i budziło pragnienie większej jasności (bo jasność przecież jednoznacznie kojarzy się ze świętością!). Ostatecznie wybrano pierwszy dzień listopada. I tak oto pojawiła się w Kościele uroczystość Wszystkich Świętych.
Taka jest jedna z wersji wydarzeń. Czy prawdziwa? Nie sposób potwierdzić, ani zaprzeczyć. Warto jednak jeszcze nadmienić, że cały ten proces miał przebieg niezwykle pokojowy, rozmowy były odważne, bezpośrednie, szczere, ale pełne szacunku i myślenia przede wszystkim o wspólnym dobru, a nie tylko o partykularnych interesach jednej czy drugiej strony. Niewątpliwie i to w świętych – poza indywidualną drogą świętości – godne jest naśladowania.
A zatem kończąc tę relację, życzmy sobie wszyscy jak największej świętości, co daj Panie Boże. Amen!














