Polecamy
"Ukryte" Oblicze Chrystusa Króla
Maciej Biskup OPCzy domaganie się narodowej deklaracji intronizującej Chrystusa Króla nie przypomina pokusy Izraelitów, którzy by „zobaczyć” Boga, ulali sobie cielca? – zastanawia się o. Maciej Biskup OP.
Sama Liturgia podpowiada jak przeżywać Królowanie Chrystusa. Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata obchodzimy w ostatnią niedzielę roku liturgicznego. Jest to obraz ostatnich dni Kościoła pielgrzymującego, gdy Pan ostatecznie powróci i obejmie królowanie w sposób zupełnie otwarty. Do Niego należy więc ostatecznie czas i wizja intronizacji Jego królowania w świecie. Tak jak na pełne skutki Jego odkupienia musimy cierpliwie czekać, tak i królowanie Chrystusa jest „zasłonięte” całunem cichej cierpliwości Boga. Dla Kościoła pielgrzymującego Król „ukrywa się” pod Obliczem cichego i pokornego Baranka. I tak pozostanie do Jego ostatecznego powrotu.
Kościół zaufawszy, że królestwo jest w nim, jak zaczyn i ziarnko gorczycy, z nadzieją czeka na objawienie się blasku Królestwa. Zakłada to wiarę dojrzałą i zachowującą cierpliwość wobec Boga, który „zakrył” Oblicze swej chwały pod postacią swego uniżenia i „spóźnia” się ze zwycięską odsieczą wobec utrudzonych wyznawców: wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie, a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary – zbawienie dusz (1 P 1, 8-9).
Niestety, tej cierpliwości z Ducha nie zawsze starcza wierzącym, tak jak brakowało jej Izraelitom, którzy szli przez pustynię do ziemi obiecanej. Zmęczeni drogą wiary – obietnicy, w której prowadził ich Bóg Niewidzialny, ulali sobie cielca, aby „widzieć” boga. Tak ulegli pokusie widzenia i pielęgnowanie własnego, fałszywego obrazu i wizji Jego przychodzenia i królowania. Czy domaganie się takiej narodowej deklaracji intronizującej Chrystusa Króla nie przypomina pokusy Izraela, by „zobaczyć” Boga?
Chciałoby się zapytać, czy także my, chrześcijanie, nie ulegaliśmy nieustannie w ciągu wieków pokusie zamiany paradoksalnego Boga, objawiającego się w wydarzeniu paschalnym, na "znanego boga", zazwyczaj nieszkodliwie zharmonizowanego z ludzkimi wyobrażeniami i oczekiwaniami poszczególnych epok... A jeśli tak się stało, i nasze chrześcijańskie myślenie zostało obciążone tym dziedzictwem, to czy przypadkiem wiele z tego – co nazywamy sekularyzacją, krytyką, osłabieniem religii, ateizmem etc. – nie jest jedynie rozejściem się ze „znanymi bogami”, a dzięki temu wielką szansę na wyodrębnienie, oczyszczenie i otwarci przestrzeni, w której możemy znowu usłyszeć Pawłową nowinę o „nieznanym Bogu?” – pyta ks. Tomas Halik w książce „Cierpliwość wobec Boga”.
Odkupienie dokonało się w milczeniu i gdy Chrystus królował z Krzyża, świat był zajęty swoimi sprawami... z przyzwolenia Boga, który chce być odnajdywany, rozpoznawalny i przyjmowany wiarą, która widzi, to co niewidzialne. Dlatego „usuwa” się w porządku świata, by być blisko w porządku Ducha. „Bóg naprzód Mojżeszowi objawił się w światłości, następnie mówił z nim w obłoku, i wreszcie, gdy Mojżesz się udoskonalił, mógł kontemplować Boga w ciemności... w miarę jak duch się zbliża do wizji Boga zaczyna widzieć niewidzialność natury Boskiej” – pisze św. Grzegorz z Nyssy w „Żywocie Mojżesza”.
I to wszystko na przekór Szatana, który chciałby się zmierzyć z Bogiem na jego warunkach, stosując „bogate” środki. Chrystus tymczasem króluje za pomocą „ubogich” środków, ograniczając się przez Wcielenie: tylko tym należy tłumaczyć fakt, że jako Jego właściwy tytuł przyjęły się ostatecznie nie takie określenia, jak Król, Pan czy podobne, wyrażające atrybuty władzy, lecz słowo, które moglibyśmy przełożyć jako "DZIECKO" - zauważa Benedykt XVI (J. Ratzinger, "Bóg Jezusa Chrystusa").
Czy pomysł politycznego aktu Intronizowania Chrystusa na Króla Polski, nie jest uleganiem podpowiedzi samego Szatana, by przyjąć jego warunki gry? Czy w ten sposób nie ulegamy pokusie pokazania wszystkim ateuszom, kto tu rządzi? I czy nie mamy żalu do Boga, że ciągle „spóźnia się”, „przegrywa”?
Wyraził to doskonale Zbigniew Herbert w wierszu „Rozmyślania Pana Cogito o odkupieniu”:
„Nie powinien przysyłać syna
zbyt wielu widziało
przebite dłonie syna
jego zwykłą skórę
zapisane to było
aby nas pojednać
najgorszym pojednaniem
zbyt wiele nozdrzy
chłonęło z lubością
zapach jego strachu
nie wolno schodzić
nisko
bratać się krwią
nie powinien przysyłać syna
lepiej było królować
w barokowym pałacu z marmurowych chmur
na tronie przerażenia
z berłem śmierci"
To, że Chrystus króluje można wykazać wyłącznie świadectwem wiary! Panowanie ukrzyżowanego Króla jest skuteczne. Jest zwycięstwem bezgranicznej miłości i choć nie można jej prawnie usankcjonować, to jednak pod jej wpływem ludzie odnajdują na nowo swoje życie. Królowanie Chrystusa nikogo nie deprecjonuje, nie wyklucza, nie poniża i nie pogardza, ale ma charakter miłosiernego przyciągania ku sobie.
Wołając: Przyjdź Królestwo Twoje, prosimy: zamieszkaj we mnie już dziś! Prosimy, jak Zacheusz, któremu wyznałeś: dziś zbawienie stało się udziałem tego domu. Wołamy jak Dobry Łotr, któremu obiecałeś: dziś będziesz ze mną w raju! Wołając: Przyjdź Królestwo wierzymy, że ono jest w nas. A jeśli opóźnia się pełne chwały Królowanie Chrystusa, to może dlatego, że ono w nas samych, chrześcijanach, jakby ciągle jest za skromnie. Stąd, aktualny jest postulat Ducha, aby intronizować Chrystusa w swoim osobistym życiu, zaczynając od słyszalnej dla świata deklaracji w izdebce serca. „Prawdę mówiąc, obawiam się uroczystych deklaracji, za którymi nie idą konkretne wybory życiowe. Pobożność ograniczona do aktów czysto formalnych, wielkich słów jest niebezpieczna, gdyż usypia sumienie. Każdy z nas powinien żyć tak, aby Chrystus był Królem jego serca, ale nie musi to oznaczać walki o parlamentarną deklarację takiego stanu” – zauważa abp Józef Michalik, w przeprowadzonym z nim wywiadzie „Raport o stanie wiary w Polsce”.
Aby objawiło się w pełni Królowanie Chrystusa we wszechświecie, wcześniej musi dopełnić się intymny dialog i zaślubiny kochanków, o czym przypomina kolejny rozpoczynający się po niedzieli Chrystusa Króla adwent. W dialogu żebraków, Oblubieniec – zraniony Baranek, stoi u drzwi, kołacze do serca (Ap) i woła: przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście. Oblubienica – Kościół pielgrzymujący w wierze, zgodnie odpowiada w swym ubóstwie: Maranatha, Przyjdź Panie Jezu.
« powrót
12 komentarzy
-
2011-11-30
Marciniszyn
Nie wszysto święte co wzniosłe
Dziękuję za głęboki artykuł. Jakoś to jest, że z łatwością przyjmujemy za słuszne to co... » -
2011-11-30
drachmaproject
Złoty cielec
Istnieje wiele fałszywych dróg, Bóg jako folklor jest jedną z nich. Jest nią też swiat... » -
2011-11-29
o. Maciej Biskup OP
Re: Re: Re: Złoty cielec ?
Fotografia akurat została wstawiona przez redakcję tej strony a nie przeze mnie osobiście. Myślę... »














