Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A

Polecamy

07.02.2010 21:58

Terapia, czy kierownictwo duchowe?

Z księdzem Krzysztofem Grzywoczem rozmawiają Paweł Kozacki OP i Wojciech Prus OP


Jak odróżnić dobrego kierownika duchowego od niebezpiecznego?

Niełatwe pytanie! Warto sprawdzić, czy to człowiek modlitwy. Jeśli jest księdzem – jak sprawuje mszę. Sprawdziłbym, czy nie jest osamotniony, czy ma wspólnotę. Po pierwsze, próbowałbym więc wyczuć jego duchowość, ale też pytałbym o relacje. Jeżeli nie ma dobrych więzi przyjacielskich, istnieje ryzyko, że przez kierownictwo będzie szukał pokarmu, jaki daje przyjaźń. Pod pozorem kierownictwa dokona kradzieży – czerpiąc uwagę, akceptację, ciepło, intymność, idąc w stronę własnych potrzeb. Często widać to w relacji kierownik duchowy – kobieta. Godzinna rozmowa z ładną kobietą jest przyjemna dla mężczyzny. Dlatego są podejrzani spowiednicy, którzy na dwudziestu penitentów mają dwadzieścia kobiet i wszystkie są ładne. Po kilku spotkaniach sprawdziłbym, czy nie mówi za dużo, czy daje rady, nie słuchając. Ja mówię: „Mam kłopot z modlitwą” a on: „No jasne” i zaczyna konferencję o tym, co u Orygenesa jest napisane o modlitwie. Nie po to przyszedłem – sam sobie mogę poczytać Orygenesa, niech poda stronę. Nie chciałbym kierownika duchowego, który za dużo mówi, za szybko ocenia, nie wysłucha do końca. Chciałbym kogoś, kto czuje trud zrozumienia, o czym mówię. Niespieszącego się z sądami: „Zostaw to! Nie rób tego! Rób to i to!”. A już wystarczająco kompromitujące jest, gdy ktoś sam proponuje kierownictwo. Pamiętam kobietę, która mówiła: „Co mam zrobić; ściga mnie wikary i mówi, że potrzebuję kierownictwa duchowego i on będzie moim kierownikiem ”. Odpowiedziałem: „Jest pani niezwykle piękną kobietą i jak na panią patrzę, sam mam ochotę zaproponować kierownictwo”. Najbardziej przyjrzałbym się jego modlitwie i temu, jak głosi. Za kierownika duchowego chciałbym mieć mistrza, nie tylko wyuczonego.

Może ważna jest cezura pięćdziesięciu lat – ale żaden z nas jej nie spełnia.

To symbol dorastania. Dzisiaj za szybko się lansuje mistrzów. Trzydziesto, czterdziestolatkowie się wypalają, przechodzą na emeryturę i nie mają nic do powiedzenia. Kiedy przychodzi czas wydawania owoców, stają się nieproduktywni. Podobnie w kapłaństwie – młody wikary jest często bardziej ceniony niż proboszcz. I nie szczędzi się liczby zaangażowań: „Bo ksiądz młody, po studiach, to weźmie szpital psychiatryczny jako kapelan”. Żąda się od młodych księży tego, czego powinno się oczekiwać od starszych. Można oczywiście być kierownikiem duchowym w młodszym wieku, ale to wymaga dużej pokory. Naprawdę dobrzy kierownicy są po kryzysie połowy życia. Mistyk Jan Tauler, Wasz brat mówił, że to czas między Wniebowstąpieniem a Zesłaniem Ducha Świętego, kiedy odchodzi taki widoczny Chrystus. Obumiera zewnętrzna i widoczna religijność, a rodzi się duchowość w Duchu Świętym. To jest dziesięć lat, mówi Jan Tauler, jak pomiędzy wiekiem lat czterdziestu (Wniebowstąpienie) a pięćdziesięciu (Zesłanie Ducha). Często głosił konferencje do sióstr w takim wieku – wielu wydawało się, że jakiś diabeł je opętał. Traciły wiarę, miały kłopoty z entuzjazmem, ze wszystkim. W tym kryzysie umiera zewnętrzne doświadczenie. Musi narodzić się głęboka, mistyczna wiara w Duchu Świętym, który nie jest widoczny jak Jezus. Ludzie mają problem z Duchem Świętym, bo jest niewidoczny. Pana Jezusa można sobie wyobrazić – a Duch Święty? Gołąbek? To jest właśnie mistyczna wiara, która nie widzi.

Odwołujesz się do psychoterapii, sam ją studiowałeś. Jeden z naszych braci na wieść o tym, że ktoś poszedł na terapię, zapytał: „To Pan Jezus mu nie wystarcza?”.

Jestem zwolennikiem łączenia dwóch wydarzeń – terapii i kierownictwa duchowego. Rozdział, który się dokonał z początkiem dwudziestego wieku, posłużył pogłębieniu, ale na dłuższą metę jest niebezpieczny. Nie odpowiada mi koncepcja „albo–albo”. W duchowości jest element ludzki i Boży. Dlatego musi się łączyć wielka antropologia, wielka terapia z wielką teologią. Uważam za nadużycie dobrego narzędzia oczekiwanie, że terapia rozwiąże wszystkie problemy. Podobnie z duchowością. Teologia bez psychologii, antropologii jest nieludzka, nie ma blasku. Staje się fanatyzmem, dziwactwem, patologią. Ksiądz, który nie ma dobrego przygotowania psychologicznego, nie rozumie problemów człowieka. „O czym rozmawialiście w drodze? Kto z nas jest największy” – Apostołowie nie dyskutowali, która z Osób Trójcy jest najważniejsza, tylko kto z nich będzie prałatem, a kto tylko infułatem. I Jezus pyta o to, co ludzkie. W duchowości, szczególnie w pierwszych wiekach, nie było rozdziału. Święci mieli niezwykłą intuicję psychologiczną. Taki Hugo od św. Wiktora, cały jego system lectio divina, jest niezwykle poprawny terapeutycznie. Kiedyś go przedstawiłem na spotkaniu Stowarzyszenia Terapeutów Śląskich. Byli zadziwieni, że dokładnie tak się postępuje na psychoterapii. Lectio jako czytanie rzeczywistości, meditatio – rozumienie rzeczywistości. Nie zaczyna się od oceny, tylko od czytania świata. Kościół mówi, że kierownik duchowy może z czystym sumieniem czerpać z badań zdrowej psychologii. To jest jego obowiązek. Ale też boję się terapeutów, którzy nie dopuszczają wymiaru duchowego albo mają w życiu chaos. Mogą rzeczywiście słuchać neutralnie, ale przekażą swój ateizm. Wspomina o tym książka profesora Jana Czesława Czabały Czynniki leczące w psychoterapii, przyczynek do dyskusji, co właściwie leczy w psychoterapii. Głęboki wewnętrzny świat psychoterapeuty ma swoje znaczenie.


« powrót
1 | 2 | 3 | 4 | 5

Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

9 komentarzy


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Ofiarowanie »
08.02.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Matka Boża z Kibeho »
07.02.2012

„Abandon”
Małgorzata Wałejko

Może tylko pragnienie »
05.02.2012


 
Przeczytały reportaż - teraz pomagają
Dzięki reportażowi zamieszczonemu w miesięczniku &... »
 
komentarzy: 1
ocena:
ACTA
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w j... »
 
komentarzy: 10
ocena:
Na chłopski rozum rzecz biorąc
Mniej martwiłbym się o wierzących i niepraktykując... »
 
komentarzy: 7