Polecamy
Dzieje Abrahama Wyrwikufla (cz. II)
JAN GRZEGORCZYKZmartwychwstanie Basi
– Po piątej próbie samobójczej Basi dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej powiedział, że jeśli jeszcze raz się to zdarzy, to ją zabiorą, bo widocznie nie jest w stanie się u nas zaaklimatyzować. To było ostrzeżenie dla niej.
Stawialiśmy jej pewne bariery i granice i ona to odrzucała. Wybuchały awantury chociażby o papierosy. Po którejś z nich Basia poszła do dyrektora i powiedziała, że „w tym pierdolonym domu” już nigdy nie będzie – woli iść do Domu Dziecka. Byliśmy u kresu wytrzymałości. Nie mogłem pojąć, że za to wszystko, co im daliśmy, spotyka nas taka niewdzięczność. Mówiłem dzieciom, że to nie jest nasza wina, że wasi rodzice pili. Ale zawsze też podkreślaliśmy, że nie czujemy się ani o milimetr lepsi od ich rodziców.
Dyrektor skierował Basię do schroniska dla dzieci. Tam się okazało, że w oknach są kraty. Po dwóch dniach Basia zadzwoniła i powiedziała: „Tatusiu, czy przyjedziesz po mnie?”, a ja bez szemrania odpowiedziałem: „Oczywiście”. To była łaska, że tak postąpiłem. Pojechałem, podpisałem papiery. Po powrocie Basia zaczęła chodzić do swojej wspólnoty neokatechumenalnej.
To wszystko po ludzku nie byłoby możliwe. Pan Bóg ma moc takich gnoi jak ja poprowadzić. Jestem alkoholikiem, a On dał mi dzieci do wychowania. My się nie nadajemy, ale On właśnie takich sobie wybiera. Nie chcę być pyszny, patrzę na swoje życie i wiem, że gdy zdejmie ze mnie rękę, jestem trup. Jeśli nie będę wołał: „Ulituj się nade mną grzesznikiem”, to umrę. Ja dziś mogę mówić ze spokojem, że Jezus prowadzi moje życie, ale mam świadomość, jaką jestem świnią.
– Czy ty nie kokietujesz? Przecież większość ludzi nigdy na swoje barki nie wzięłoby tego, co ty.
– Nic nie rozumiesz! – Marcin dosłownie na mnie wrzasnął. – Gdybyśmy liczyli tylko na swoje siły, dawno byśmy się poddali. Dzieci nas tak skłóciły. Były chwile straszne. Ja zauważyłem, że mógłbym pracować w obozie koncentracyjnym. Andrzejkowi chciałem głowę urwać, kiedy na złość pokichał się po raz trzeci na twardo. Chciałem go zabić jak kapo. Ja jestem lakiernik, alkoholik, gnój, oszust, złodziej.
– Gdybyś był łachudrą i cwaniakiem, to byś uciekł, jak kiedyś uciekłeś do Niemiec.
– Od pięciu lat wstajemy z Magdą i piętnaście minut się modlimy. I mówimy echo, to znaczy czytamy Pismo Święte i tak jak potrafimy, nazywamy to, co tego dnia Bóg chciał nam przekazać.
Historia naszej Basi jest dowodem na istnienie Bożego miłosierdzia. Wkrótce potem, gdy ją przywiozłem ze schroniska, gdzie zobaczyła kraty w oknach, miała osiemnaste urodziny. Dwudziestego trzeciego maja. Dwudziestego czwartego zaszła w ciążę. Poszła do łóżka z czterdziestoletnim, żonatym mężczyzną. Kiedy się o tym dowiedzieliśmy, myśleliśmy, że umrzemy. Tak byliśmy wykończeni. Mogę jednak spokojnie powiedzieć, że matka Kościół pochyla się nade mną, że Bóg nad nami czuwa. Basia urodziła w lutym, półtora roku temu Damianka. Z tamtym człowiekiem nie żyje. Powiedzieliśmy, żeby nie rozbijała jemu rodziny, że będziemy jej pomagać.
Nasz wnuk, Damianek, zaczął nam nieźle dawać w kość. Ale Bóg się ulitował i znalazło się dla Basi mieszkanie. W zeszłym roku w lipcu się wyprowadziła. I to wyprowadzenie wszystko wyprostowało. Zmądrzała, zmieniła się nie do poznania, nagle zobaczyła naszą troskę. Codziennie dzwoni i mówi: „Tato, mamo. Kocham was”. Promieniuje radością, miłością. Przed urodzeniem dziecka paliła dwie paczki papierosów dziennie. Teraz w ogóle nie pali.
– Basia ma taką wiarę jak poganin, który najpierw nie znał Boga, ale jak Go spotkał, to uchwycił się Go obiema rękoma. Ja byłam „skażona” religijnością, mi pewne sprawy przychodziły łatwiej, ale zarazem ciężej. Miałam o wiele mniej do odkrycia. Basia często po kłótni zamykała się w pokoju, brała gitarę, płakała i krzyczała tymi pieśniami do Boga.
« powrót
2 komentarze
-
2009-12-18
Beata
Poruszające i głębokie
Poruszające i głebokie świadectwo Bożego prowadzenia i podddania się temu prowadzeniu. Świadectwo... » -
2009-12-15
Marek
Ocena:



Życie...
Czytam i kręce głową. Historia która wielu nam powina otworzyć oczy na życie. Każdy z nas ma... »

















