Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A

Polecamy

07.12.2009 18:39

Dzieje Abrahama Wyrwikufla (cz. II)

JAN GRZEGORCZYK



– Może po mamie?… „W łonie matki mnie utkałeś”.

– O przepraszam, ja nie jestem klonem mojej mamusi. Odziedziczyłam po niej bardzo wiele, ale mam też swoje historie. Moja mama całe życie spędziła na Tarnowskiej. Tam, gdzie mnie urodziła i wychowała. Ostatnie lata mieszkała z synem, który miał trudną historię i żonę alkoholiczkę. Chciałam, żeby dokonała u mnie życia, a ona się nie zgodziła. Nie potrafiła sobie wyobrazić życia poza swoim domem. Ja potrafię.

Odpowiedzią dla mnie na wszystko jest Jezus Chrystus. On miał jakiś plan. Dla nas, bo my już nie istniejemy osobno. Jesteśmy 32 lata małżeństwem. Stanowimy jedność, jedność szczęśliwą. Musiałam być we wspólnocie trzy lat wcześniej od męża, bo gdy on przyszedł, to mnie dogonił i przegonił. Bo on już taki jest. Jak w coś wchodzi, daje całego siebie. Dotknął Pana Boga, a ja jestem bardziej przyziemna. Komu zostało dużo darowane, daje całego siebie.

– A co się stanie z dziećmi? – pytam.

Magda się uśmiecha.

– Jeśli Bóg tak będzie chciał, pojadą z nami. Niedawno spotkaliśmy się z rodziną z Lublina, która jedzie do Düsseldorfu na misje ad gentes – zakładania nowego Kościoła, tam gdzie nie ma chrześcijan. Tam nie ma kościoła, księdza, niczego. Jadą tam cztery małżeństwa, dwa z Hiszpanii, jedno z Niemiec i jedno z Polski. Jedzie też z nimi ksiądz. Będą tam żyli, tworząc wspólnotę, żeby zaszczepić Kościół. Kobieta jest z szóstym dzieckiem w ciąży. Nie wiadomo, kiedy wrócą do Lublina. Cały czas myślimy, żeby wyjechać. Jeszcze nie wiemy gdzie. Marcin kiedyś myślał o Afryce, dokąd zapraszał go zaprzyjaźniony ksiądz. Ale możemy jechać równie dobrze na Wschód albo do Europy.

– Nazajutrz po spotkaniu z tymi ludźmi obudziłem się o czwartej rano i przeszyła mnie strzała. „Ale Marcinie, jeśli wyjedziesz, nie masz dokąd wrócić!”. Ciarki mnie przeszły. Lisy mają nory, ptaki gniazda, a syn człowieczy…. Poszedłem do Magdy podzielić się tą myślą. A ona mówi: „Przecież ja to wiem od dwóch lat”. A ja głupiec myślałem, że odkryłem Amerykę.

* * *

Magda i Marcin śmieją się ze swej opowieści. Z opowieści, po której normalnego człowieka przechodzą ciarki – i to nie tylko, gdy „przeszyje go strzała o czwartej nad ranem”. W nich nie ma strachu. Śmieją się z radości. Śmieją się z siebie. Ze słów nieroztropnych, które stały się proroctwami. „Wystarczy tylko miłość”. Ile barw przybrały w ich życiu te trzy słowa, którymi Magda wytłumaczyła sobie na początku znajomości z Marcinem, że warto mu przebaczyć i dać szansę.

Śmieją się z przygody, której nigdy wcześniej sobie nie wyobrażali. PRZYGODY PRZEMIANY CZŁOWIEKA, KTÓRY PRZEMIENIAJĄC SIEBIE, PRZEMIENIŁ ŚWIAT WOKÓŁ. Historia Marcina to opowieść o złu, z którego Bóg wyprowadza dobro. Alkoholizm wiedzie do uleczenia serca. Lęk do spokoju. To, co wydawało się przeszkodą nie do pokonania, na końcu okazuje się lekarstwem. Dzieci z Domu Dziecka, które – zdawało się – rozbiją pierwotną rodzinę, teraz leczą relacje rodziców z dziećmi biologicznymi.

Marcin jest szczęśliwy, bo po trzydziestu latach zdołał swojemu synowi Maciejowi, do którego pojechał do Irlandii, powiedzieć po raz pierwszy, że go kocha. Musiał przejść niewyobrażalną drogę, by udźwignąć to tak normalne słowo między ojcem i synem.

Wszystko się dopasowało. Dotarło. Lęk i zazdrość zamieniły się w miłość.

A może to iluzja? Czy w stosunkach między ludźmi, w rodzinie, możliwa jest stała harmonia? Czy nie trzeba walczyć każdego dnia?

Nie mogę się nadziwić historii Magdy i Marcina. Gdybym nie zobaczył ich oboje z bliska, nie zobaczył całej ich rodziny, gdybym „nie dotknął”, pewnie bym nie uwierzył, że to w ogóle możliwe. Na początku obawiałem się, że Marcin opowiada legendy. Dokonali rzeczy ponadprzeciętnych, ale i tak zawsze będą budzili pytania. Ile w tym wszystkim jest prawdziwego Bożego szaleństwa, a ile nawiedzenia? Ile próby zadośćuczynienia za poprzedni żywot, w którym kierownikiem była gorzałka? Czy tamten żywot można odkupić jedynie szaleństwem? Niektórzy powiedzą, że to typowe zjawisko. Człowiek, który wyszedł z uzależnienia, już zawsze będzie szedł od bandy do bandy, bo nie wie, co to złoty środek.

Marcin często podkreśla, że jest ostatnią nędzą, gnojem, oszustem, alkoholikiem. Częściej nawet mówi o sobie jako o gnoju niż alkoholiku. Zaprzyjaźniony ksiądz powiedział mi, że to jest postawa bardzo neokatechumenalna. Uznanie i wyznanie własnej nędzy – nędzy, którą postanowił posłużyć się Bóg. Myślę, że po tej ścieżce Bożego wybraństwa trzeba iść bardzo odważnie, ale i roztropnie. Nie można temu wybraństwu przypisywać cech wyjątkowości. Bóg wybiera każdego człowieka. Zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że ta pokora, to samouniżenie może stać się progiem pychy – poczucia wybraństwa wywyższającego mnie nad innych, choćby nawet w nędzy.

Historia Abrahama Wyrwikufla niesie wiele pytań i wątpliwości. Czy można ufać człowiekowi, który nie potrafi zachować umiaru? Obawiamy się takich ludzi, czy jednak gdyby Marcin był poukładany, szedł środkiem, a nie od bandy do bandy, dokonałby rzeczy, na które wszystkim roztropnym nie starcza wyobraźni, odwagi i… miłości?

Można mnożyć pytania. Uświadamiam sobie na koniec tylko jedną rzecz. Gdyby Marcin i Magda poddali się w jakimś momencie zwątpieniu, ktoś z boku mógłby wtedy powiedzieć: „No tak, poszli fałszywą drogą, trzeba było najpierw kupić sobie kwiatek…”.

Jan Grzegorczyk


« powrót
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8

Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

2 komentarze

  • 2009-12-18
    Beata

    Poruszające i głębokie
    Poruszające i głebokie świadectwo Bożego prowadzenia i podddania się temu prowadzeniu. Świadectwo... »
  • 2009-12-15
    Marek

    Ocena:
    Życie...
    Czytam i kręce głową. Historia która wielu nam powina otworzyć oczy na życie. Każdy z nas ma... »

Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Ofiarowanie »
08.02.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Matka Boża z Kibeho »
07.02.2012

„Abandon”
Małgorzata Wałejko

Może tylko pragnienie »
05.02.2012


 
Przeczytały reportaż - teraz pomagają
Dzięki reportażowi zamieszczonemu w miesięczniku &... »
 
komentarzy: 1
ocena:
ACTA
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w j... »
 
komentarzy: 10
ocena:
Na chłopski rozum rzecz biorąc
Mniej martwiłbym się o wierzących i niepraktykując... »
 
komentarzy: 7