Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A

„W drodze”

07.01.2009 09:08

Czcij syna swego i córkę swoją

Trudno jest uznać, że rodzice nas skrzywdzili. Nawet pobite dzieci biorą na siebie odpowiedzialność – uznają, że spotkała je kara za jakieś przewinienie. Trudno jest zakwestionować rodziców – w ten sposób kwestionuje się siebie. Jednak dorośli powinni pamiętać, że to rodzice powinni nosić ciężary dzieci, nie odwrotnie.


Kiedy widziałyśmy się ostatnio, zadałaś mi pytanie, czy jestem zadowolona z mojego ży¬cia. Czy można być zadowoloną – zabrzmiało w tle – gdy twoje życie jest niespełnione, bo brakuje w nim miłości, tej miłości, o której marzy się, będąc młodą dziewczyną, miłości, która jedyna przynosi spełnienie. „Tak” – po¬wiedziałam ci wtedy, ale pytanie zostało we mnie i zabrzmiało ponownie, gdy wracałam pociągiem do domu. Tak, je¬stem szczęśliwa, codziennie dziękuję za moje życie Bogu, choć wygląda ono zupełnie inaczej, niż projektowałam je przed laty. Dziękuję każdego dnia, mimo że jest samotne, że gdy otwieram drzwi mego domu, nikt za nimi nie czeka, że nie mam prawa do nikogo i nikt nie ma prawa do mnie, że nigdzie nie przynależę.

(…)
Trudno jest uznać, że rodzice nas skrzywdzili. Nawet pobite dzieci biorą na siebie odpowiedzialność – uznają, że spotkała je kara za jakieś przewinienie. Trudno jest zakwestionować rodziców – w ten sposób kwestionuje się siebie. Jednak dorośli powinni pamiętać, że to rodzice powinni nosić ciężary dzieci, nie odwrotnie. To rodzice powinni ochraniać dziecko, nie odwrotnie, to rodzice winni być oparciem dla dziecka, nie odwrotnie. To dziecko wymaga zrozumienia, a nie jego rodzice. Oczekiwanie od dziecka, że wesprze swoich rodziców, to nakładanie ciężarów, których samemu się nie nosi. To rodzice powinni być dorośli, nie dzieci. Tak powinno być, ale jeśli jesteś dzieckiem niedojrzałych rodziców, usłyszysz – w najlepszym wypadku – zrozum ich. Udźwignij ich nieudane życie, ich słabości, lęki, brak wiary, daj im z siebie wszystko, co masz i czego nie masz, i wierz, że to im pomoże. Nie powiedzą ci – żyj swoim życiem, bo możesz im dać tylko to, co zbudujesz w sobie; usłyszysz o obowiązku i powinności i nikt nie powie ci, że ty też masz prawo do istnienia, do oczekiwań, do bólu, do uczuć. Nie, życie, które dał ci Bóg, stanie się argumentem przeciwko tobie, bo jesteś za nie winna wdzięczność rodzicom.

Całość artykułu w najnowszym, styczniowym numerze miesięcznika W drodze


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

1 komentarz

  • 2009-06-26
    DDA

    Rodzic własnego rodzica
    Niestety często tak bywa - że rodzice oczekują od dzieci tego, czego poskąpił im świat -... »

Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Ofiarowanie »
08.02.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Matka Boża z Kibeho »
07.02.2012

„Abandon”
Małgorzata Wałejko

Może tylko pragnienie »
05.02.2012


 
Zmarł o. Melchior Łopiński OP
W szpitalu w Otwocku zmarł dzisiaj o. Melchior Łop... »
 
ACTA
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w j... »
 
komentarzy: 10
ocena:
Na chłopski rozum rzecz biorąc
Mniej martwiłbym się o wierzących i niepraktykując... »
 
komentarzy: 11