„W drodze”
Czcij syna swego i córkę swoją
Trudno jest uznać, że rodzice nas skrzywdzili. Nawet pobite dzieci biorą na siebie odpowiedzialność – uznają, że spotkała je kara za jakieś przewinienie. Trudno jest zakwestionować rodziców – w ten sposób kwestionuje się siebie. Jednak dorośli powinni pamiętać, że to rodzice powinni nosić ciężary dzieci, nie odwrotnie.
Kiedy widziałyśmy się ostatnio, zadałaś mi pytanie, czy jestem zadowolona z mojego ży¬cia. Czy można być zadowoloną – zabrzmiało w tle – gdy twoje życie jest niespełnione, bo brakuje w nim miłości, tej miłości, o której marzy się, będąc młodą dziewczyną, miłości, która jedyna przynosi spełnienie. „Tak” – po¬wiedziałam ci wtedy, ale pytanie zostało we mnie i zabrzmiało ponownie, gdy wracałam pociągiem do domu. Tak, je¬stem szczęśliwa, codziennie dziękuję za moje życie Bogu, choć wygląda ono zupełnie inaczej, niż projektowałam je przed laty. Dziękuję każdego dnia, mimo że jest samotne, że gdy otwieram drzwi mego domu, nikt za nimi nie czeka, że nie mam prawa do nikogo i nikt nie ma prawa do mnie, że nigdzie nie przynależę.
(…)
Trudno jest uznać, że rodzice nas skrzywdzili. Nawet pobite dzieci biorą na siebie odpowiedzialność – uznają, że spotkała je kara za jakieś przewinienie. Trudno jest zakwestionować rodziców – w ten sposób kwestionuje się siebie. Jednak dorośli powinni pamiętać, że to rodzice powinni nosić ciężary dzieci, nie odwrotnie. To rodzice powinni ochraniać dziecko, nie odwrotnie, to rodzice winni być oparciem dla dziecka, nie odwrotnie. To dziecko wymaga zrozumienia, a nie jego rodzice. Oczekiwanie od dziecka, że wesprze swoich rodziców, to nakładanie ciężarów, których samemu się nie nosi. To rodzice powinni być dorośli, nie dzieci. Tak powinno być, ale jeśli jesteś dzieckiem niedojrzałych rodziców, usłyszysz – w najlepszym wypadku – zrozum ich. Udźwignij ich nieudane życie, ich słabości, lęki, brak wiary, daj im z siebie wszystko, co masz i czego nie masz, i wierz, że to im pomoże. Nie powiedzą ci – żyj swoim życiem, bo możesz im dać tylko to, co zbudujesz w sobie; usłyszysz o obowiązku i powinności i nikt nie powie ci, że ty też masz prawo do istnienia, do oczekiwań, do bólu, do uczuć. Nie, życie, które dał ci Bóg, stanie się argumentem przeciwko tobie, bo jesteś za nie winna wdzięczność rodzicom.
Całość artykułu w najnowszym, styczniowym numerze miesięcznika W drodze
« powrót
1 komentarz
-
2009-06-26
DDA
Rodzic własnego rodzica
Niestety często tak bywa - że rodzice oczekują od dzieci tego, czego poskąpił im świat -... »













