Małgorzata i Maciej są małżeństwem od 17 lat. Pobierali się pełni miłości. Oboje wiedzieli, że wiara jest ważną częścią ich życia i że właśnie na wartościach z niej płynących powinni budować swój związek. – Po 10 latach małżeństwa nagle poczułam, że obok mnie jest zupełnie obcy człowiek. Szukałam w moim mężu tego mężczyzny, w którym się zakochałam i z którym zdecydowałam się przejść przez życie. Nie mogłam go jednak odnaleźć. Kiedyś lubiliśmy wspólnie słuchać muzyki, chodzić razem do kina, spacerować po plaży. Nie mieliśmy wątpliwości, co jest dobre, a co złe, co jest ważne, a co ważniejsze. Hierarchia wartości była wspólna. Pewnego dnia odkryłam, że lubimy już zupełnie inną muzykę, inne filmy i inne spacery. I nawet to, co ważne i ważniejsze, nie jest już wspólne. Gdzieś się pogubiliśmy. Pomyślałam: Boże, musimy coś z tym zrobić – dla nas samych, dla naszych dzieci – opowiada Małgorzata.
Ich historia jest jedną z tysięcy podobnych historii, które dzieją się gdzieś obok nas, wśród naszych znajomych, przyjaciół, bliskich. Co jakiś czas dziwimy się i uwierzyć nie możemy: jak to się stało, że właśnie im się nie udało? Dlaczego to, co wydawało się fundamentalne i nienaruszalne, nagle zaczęło się walić? Dlaczego to, co łączyło, zaczęło dzielić? Dlaczego to, co jeszcze nie tak dawno zachwycało, nagle zaczęło denerwować? Może to też i nasza historia?
Katarzyna Kolska, Uzdrawiająca moc konfliktu
Całość artykułu przeczytać można w najnowszym numerze miesięcznika „W drodze” (04/2009)












