Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A

„W drodze”

13.08.2009 08:13

NieDOMknięta przeszłość

W wielu rodzinach alkoholizm rodzica jest tajemnicą. Stara się ona ukryć przed innymi ten fakt i na zewnątrz prezentuje się jako normalna rodzina.


Co mówi twój wewnętrzny głos?

Czy słyszysz ten głos zza niedomkniętych drzwi twojej przeszłości? „A muszę go słuchać? To było tak dawno, odciąłem się od swojej przeszłości i ona już mnie nie rusza”. Czy na pewno te drzwi są zamknięte? A może jest tak, że wydają się zamknięte, ponieważ cały czas jakaś część ciebie nasłuchuje i kontroluje, ta część jest zawsze czujna, tak jak to było wtedy, kiedy ON1 wracał. Inne dzieci się bawiły, ty na taki „luksus” nie mogłeś sobie pozwolić. Chciałeś kontrolować sytuację, więc nasłuchiwałeś i byłeś czujny. Tak bardzo pragnąłeś, aby wszystko było dobrze. Móc przewidzieć, jak będzie dziś, ta wielka niewiadoma i twoje kołaczące ze strachu serce. Już się zbliża godzina powrotu, dlaczego nie wraca, jest już późno, a to zły znak. Biegłeś więc do domu i czułeś strach, coraz większy narastający strach wraz ze zbliżaniem się do domu, i nasłuchiwałeś sygnałów, czy słychać jakiś znany i jednocześnie niepokojący sygnał, coś, co mogłoby oznaczać, że ON dziś przyjdzie pijany. Brak, nic nie słychać, ale przyczajasz się, przecież ostatnio też nic nie było słychać, a po wejściu okazało się, że ON się przebudził, i rozpętało się piekło, nie chcesz pamiętać, jak się czułeś następnego dnia, jednak najbardziej przeraźliwa jest ta głucha cisza nazajutrz, jest w niej otchłań zagubienia siebie, i tylko czuć tępy ból, pamięć jest obciążeniem, ważne jest, aby dziś przetrwać, więc zostawiłeś to gdzieś za sobą, tylko twoje ciało pamięta, ty już nie, teraz więc najważniejsze to wejść i szybko ocenić sytuację… „Ale to było tak dawno, nie mam z tym nic wspólnego, zostawiłem to, nie chcę o tym pamiętać i myśleć, co to ma wspólnego z moim JA w dniu dzisiejszym”. Gdybyś chciał posłuchać, to mam ci wiele do „odpowiedzenia”. Bo tak wiele pytań pozostało bez odpowiedzi tam i wtedy, a wiele z nich może znaleźć swoją odpowiedź t u i t e r a z. (…)

Nieobecny rodzic

W wyniku rozwoju choroby alkoholowej rodzica powoli i konsekwentnie „emigruje” on ze swojej rodziny, w pełnym rozkwicie tej choroby jego życie staje się bardzo zawężone i skoncentrowane tylko na piciu, odurzaniu się. Nie ma wtedy miejsca na nic więcej i na nikogo więcej.

Mieć, a tak naprawdę nie mieć rodzica. To dla małego dziecka bardzo trudne doświadczenie. Rodzic fizycznie istnieje, system rodzinny wspiera iluzję jego obecności, ale ON w rzeczywistości staje się coraz bardziej nieobecny. Jak sobie z tym poradzić? Widzisz GO, ale coś cię od NIEGO odgradza, tak jakby był poza twoim zasięgiem. Dlaczego GO dla ciebie nie ma!? Przecież jako dziecko tak bardzo łakniesz JEGO uwagi, a dostajesz jej tak niewiele, przez to doświadczasz poczucia odrzucenia. Pozostajesz z tą potrzebą najczęściej sam. Czasem próbuje to zrekompensować drugi rodzic, ale wraz z rozwojem choroby jest przez nią coraz bardziej „wchłonięty”. Pracuje na dwa etaty, przejmuje na siebie całość obowiązków domowych, emocjonalnie zaangażowany jest w próbę kontroli uzależnienia. Musisz więc sobie to jakoś wytłumaczyć i wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje? Gdzie leży przyczyna – po mojej czy po JEGO stronie? Najczęściej wewnętrzna odpowiedź brzmi: po mojej stronie. Konsekwencją tego w dorosłym życiu jest niskie poczucie własnej wartości, brak pewności siebie, jak również nagromadzenie wielu uczuć: żalu, poczucia krzywdy, złości, lęku przed odrzuceniem. Można to porównać do drzazgi, która tkwi głęboko w ranie: masz ją cały czas, ale nie cały czas cię boli. Są chwile, kiedy boli szczególnie dotkliwie, ale ten ból nie jest generowany przez sytuację samą w sobie, lecz przez to, że głęboko w ciele znajduje się drzazga. Ta drzazga jest poza świadomym polem myślenia i działania, tkwi od tak dawna, że o niej już nie pamiętasz. I umiejscawiasz swój problem tam, gdzie go nie ma.

Jak DOMknąć swoją przeszłość?

Oto moja opowieść, która mówi o wszystkich dorosłych dojrzewających w rodzinach z problemem uzależnienia. Jest to opowieść o nikim, ponieważ każdy ma swoją opowieść, która zawsze trochę inaczej przebiega. Lecz pomimo tej różnorodności zawsze pozostaje wspólnota doświadczenia. Po co domykać niedomknięte? Poprzez domknięcie uwalniamy się z pułapki powielonego losu. Czym ona jest? Istnieją dwa najbardziej oczywiste sposoby powielania losu rodziców: poprzez własne uzależnienie, poprzez współuzależnienie (…)

Całość artykułu Roberta Haściło "NieDOMknięta przeszłość" przeczytać można w najnowszym, sierpniowym numerze miesięcznika "W drodze".

 


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Ofiarowanie »
08.02.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Matka Boża z Kibeho »
07.02.2012

„Abandon”
Małgorzata Wałejko

Może tylko pragnienie »
05.02.2012


 
Zmarł o. Melchior Łopiński OP
W szpitalu w Otwocku zmarł dzisiaj o. Melchior Łop... »
 
ACTA
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w j... »
 
komentarzy: 10
ocena:
Na chłopski rozum rzecz biorąc
Mniej martwiłbym się o wierzących i niepraktykując... »
 
komentarzy: 11