„W drodze”
NieDOMknięta przeszłość
W wielu rodzinach alkoholizm rodzica jest tajemnicą. Stara się ona ukryć przed innymi ten fakt i na zewnątrz prezentuje się jako normalna rodzina.
Czy słyszysz ten głos zza niedomkniętych drzwi twojej przeszłości? „A muszę go słuchać? To było tak dawno, odciąłem się od swojej przeszłości i ona już mnie nie rusza”. Czy na pewno te drzwi są zamknięte? A może jest tak, że wydają się zamknięte, ponieważ cały czas jakaś część ciebie nasłuchuje i kontroluje, ta część jest zawsze czujna, tak jak to było wtedy, kiedy ON1 wracał. Inne dzieci się bawiły, ty na taki „luksus” nie mogłeś sobie pozwolić. Chciałeś kontrolować sytuację, więc nasłuchiwałeś i byłeś czujny. Tak bardzo pragnąłeś, aby wszystko było dobrze. Móc przewidzieć, jak będzie dziś, ta wielka niewiadoma i twoje kołaczące ze strachu serce. Już się zbliża godzina powrotu, dlaczego nie wraca, jest już późno, a to zły znak. Biegłeś więc do domu i czułeś strach, coraz większy narastający strach wraz ze zbliżaniem się do domu, i nasłuchiwałeś sygnałów, czy słychać jakiś znany i jednocześnie niepokojący sygnał, coś, co mogłoby oznaczać, że ON dziś przyjdzie pijany. Brak, nic nie słychać, ale przyczajasz się, przecież ostatnio też nic nie było słychać, a po wejściu okazało się, że ON się przebudził, i rozpętało się piekło, nie chcesz pamiętać, jak się czułeś następnego dnia, jednak najbardziej przeraźliwa jest ta głucha cisza nazajutrz, jest w niej otchłań zagubienia siebie, i tylko czuć tępy ból, pamięć jest obciążeniem, ważne jest, aby dziś przetrwać, więc zostawiłeś to gdzieś za sobą, tylko twoje ciało pamięta, ty już nie, teraz więc najważniejsze to wejść i szybko ocenić sytuację… „Ale to było tak dawno, nie mam z tym nic wspólnego, zostawiłem to, nie chcę o tym pamiętać i myśleć, co to ma wspólnego z moim JA w dniu dzisiejszym”. Gdybyś chciał posłuchać, to mam ci wiele do „odpowiedzenia”. Bo tak wiele pytań pozostało bez odpowiedzi tam i wtedy, a wiele z nich może znaleźć swoją odpowiedź t u i t e r a z. (…)
W wyniku rozwoju choroby alkoholowej rodzica powoli i konsekwentnie „emigruje” on ze swojej rodziny, w pełnym rozkwicie tej choroby jego życie staje się bardzo zawężone i skoncentrowane tylko na piciu, odurzaniu się. Nie ma wtedy miejsca na nic więcej i na nikogo więcej.
Mieć, a tak naprawdę nie mieć rodzica. To dla małego dziecka bardzo trudne doświadczenie. Rodzic fizycznie istnieje, system rodzinny wspiera iluzję jego obecności, ale ON w rzeczywistości staje się coraz bardziej nieobecny. Jak sobie z tym poradzić? Widzisz GO, ale coś cię od NIEGO odgradza, tak jakby był poza twoim zasięgiem. Dlaczego GO dla ciebie nie ma!? Przecież jako dziecko tak bardzo łakniesz JEGO uwagi, a dostajesz jej tak niewiele, przez to doświadczasz poczucia odrzucenia. Pozostajesz z tą potrzebą najczęściej sam. Czasem próbuje to zrekompensować drugi rodzic, ale wraz z rozwojem choroby jest przez nią coraz bardziej „wchłonięty”. Pracuje na dwa etaty, przejmuje na siebie całość obowiązków domowych, emocjonalnie zaangażowany jest w próbę kontroli uzależnienia. Musisz więc sobie to jakoś wytłumaczyć i wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje? Gdzie leży przyczyna – po mojej czy po JEGO stronie? Najczęściej wewnętrzna odpowiedź brzmi: po mojej stronie. Konsekwencją tego w dorosłym życiu jest niskie poczucie własnej wartości, brak pewności siebie, jak również nagromadzenie wielu uczuć: żalu, poczucia krzywdy, złości, lęku przed odrzuceniem. Można to porównać do drzazgi, która tkwi głęboko w ranie: masz ją cały czas, ale nie cały czas cię boli. Są chwile, kiedy boli szczególnie dotkliwie, ale ten ból nie jest generowany przez sytuację samą w sobie, lecz przez to, że głęboko w ciele znajduje się drzazga. Ta drzazga jest poza świadomym polem myślenia i działania, tkwi od tak dawna, że o niej już nie pamiętasz. I umiejscawiasz swój problem tam, gdzie go nie ma.
Jak DOMknąć swoją przeszłość?
Oto moja opowieść, która mówi o wszystkich dorosłych dojrzewających w rodzinach z problemem uzależnienia. Jest to opowieść o nikim, ponieważ każdy ma swoją opowieść, która zawsze trochę inaczej przebiega. Lecz pomimo tej różnorodności zawsze pozostaje wspólnota doświadczenia. Po co domykać niedomknięte? Poprzez domknięcie uwalniamy się z pułapki powielonego losu. Czym ona jest? Istnieją dwa najbardziej oczywiste sposoby powielania losu rodziców: poprzez własne uzależnienie, poprzez współuzależnienie (…)
Całość artykułu Roberta Haściło "NieDOMknięta przeszłość" przeczytać można w najnowszym, sierpniowym numerze miesięcznika "W drodze".
« powrót












