Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A

„W drodze”

13.10.2009 11:41

Wizyta w klasztorze Shinmeizan


Traktowanie buddyzmu jako zagrożenia duchowego bierze się stąd, że obecnie w Europie coraz więcej ludzi jest nieświadomych, co to znaczy być chrześcijanami, bo choć wychowali się i dorastali w tzw. chrześcijańskich krajach, to nigdy nie nawiązali osobistej relacji z Chrystusem.


Czytaj także: Notatki z Dalekiego Wschodu


W Japonii samochodowe GPS-y zaprowadzą pod właściwy adres, gdy do pokładowego komputera wprowadzi się numer telefonu stacjonarnego. Nie trzeba więc znać adresu właściciela, by trafić do jego domu. Tak zrobiliśmy, jadąc do centrum duchowości i modlitwy Shinmeizan. Paweł Janociński, dominikanin, który od trzydziestu lat żyje i pracuje w Japonii, opowiadał, że klasztor położony jest w górach. Gdy za nami zostały ostatnie domy leżącej w dolinie wioski, patrzyłem na monitor GPS-a i oczom nie wierzyłem. Najpierw wskazywał, że jedziemy drogą, która na ekranie była podwójną zieloną linią. Potem określał nasze położenie za pomocą fi oletowej kreski. Wreszcie i ta się urwała, co najwyraźniej oznaczało, że znaleźliśmy się na ziemi GPS-owi nieznanej. W rzeczywistości poruszaliśmy się po stromo wznoszącej się, asfaltowej ścieżce szerokości naszego suzuki swifta.

Przyroda, cisza i spotkanie

Choć Paweł był w tym miejscu kilka lat wcześniej, do końca nie miał pewności, czy jedziemy właściwą drogą. Serpentyna wspinała się wąskim korytarzem wśród bujnej zieleni. Dominowały tutejsze sosny i świerki, między którymi rozpościerały się duże połacie bambusowych lasów. Wreszcie w pobliżu szczytu wzgórza wjechaliśmy na niewielki parking, z którego widać było parterowe, drewniane zabudowania. W największym budynku znaleźliśmy siostrę, która wewnętrznym telefonem zawiadomiła o naszym przybyciu ks. Franco. Zapowiadaliśmy co prawda swój przyjazd telefonicznie, ale zdziwiłem się, gdy siedemdziesięcioparoletni mężczyzna z siwą brodą, ubrany w brązowy strój przypominający nieco judogę, uśmiechnął się szeroko, rozłożył ramiona i radośnie mnie przywitał. – Usiądziemy, napijemy się herbaty i zrobimy plan waszego pobytu – powiedział, zapraszając nas do pomieszczenia, do którego po chwili przyniósł czarki z herbatą i ciasteczka. – Ile macie czasu? Chcecie u nas zostać dzień, tydzień, miesiąc, pół roku? – pytał. Widząc jego uśmiech i gościnność, już żałowałem, że pozostanę w Shinmeizan tylko kilka godzin.

Centrum duchowości i modlitwy Shinmeizan powstało 23 lata temu. Trzy słowa shizen, chomiku i deai: przyroda, cisza i spotkanie, to pojęcia kluczowe dla buddyzmu zen, które członkowie wspólnoty zastosowali w duchowości swojego ośrodka. Spotkanie rozumieją przede wszystkim jako budowanie relacji człowieka z człowiekiem, bez względu na jego wiarę.

(…)

Zwiedzanie

Po wstępnej rozmowie przy herbacie poszliśmy odprawić mszę św. do małej kaplicy mieszczącej się w głównym budynku ośrodka. Franco przygotował wszystko, co potrzebne do liturgii. Siedliśmy na piętach przy niziutkim ołtarzu wykonanym z pnia drzewa. Zanim zaczęliśmy celebrować Eucharystię, Franco podniósł z podłogi reklamówkę Pawła oraz mój aparat fotograficzny i odłożył na półkę stojącą w tyle kaplicy. Następnie usiadł przed ołtarzem, by nam towarzyszyć. Jego ruchy były powolne, skupione, co bardzo kontrastowało z dynamizmem mojego współbrata. Gdy Paweł, rozpoczynając czytanie, wypowiedział formułę: „Słowa Ewangelii według św. Jana”, zrobił na czole, ustach i sercu znak krzyża, po czym odczytał pierwsze zdanie Ewangelii, Franco dopiero kończył czynienie znaku krzyża na sercu. Gdy Paweł nie zauważył korporału i chciał postawić patenę i kielich na białym obrusie, Franco przerwał swój bezruch i wskazał na korporał. Miałem wrażenie, że ten człowiek jest wypełniony ciszą.

(…)

Zagrożenie czy szansa?

Po zwiedzeniu ośrodka poszliśmy wspólnie na lunch. Na europejskie stoły siostry podały japońskie potrawy w tradycyjnej zastawie. Zupa warzywna, kawałki surowej ryby, sos sojowy, serek tofu, ryż, różnorodne pikantne dodatki. Każde danie w osobnej miseczce. Jedliśmy oczywiście pałeczkami. Podczas jedzenia wypytywałem Franco o relacje między chrześcijaństwem a buddyzmem. Wiedząc, że ten kapłan praktykuje medytację zen, zacytowałem mu wypowiedzi osób pracujących w ośrodkach informacji o sektach i nowych ruchach religijnych oraz różnych gorących katolików, twierdzących, że dla chrześcijanina kontakt z każdą formą dalekowschodniej duchowości jest narażaniem swojej wiary. Franco się uśmiechnął. – Nie jest łatwo poznawać buddyzm. Dużo czytałem o buddyzmie, mieszkałem w buddyjskiej świątyni, rozmawiałem z buddystami, sporo się o nich dowiedziałem. Mam również bliskiego przyjaciela, buddyjskiego kapłana, z którym utrzymuję kontakt od 15 lat. Rozmawialiśmy niejednokrotnie o naszych religiach, pojechał ze mną dwa razy do Europy. Pomimo tych spotkań, wciąż nie wiem, na czym polega buddyzm, niełatwo mi go pojąć, nie mogę powiedzieć, że wszystko już rozumiem – opowiadał. Jego zdaniem, obawa przed czymś, czego nie znamy, jest naturalną reakcją i warto szukać przyczyn tych obaw. – Traktowanie buddyzmu jako zagrożenia duchowego bierze się stąd, że obecnie w Europie coraz więcej ludzi jest nieświadomych, co to znaczy być chrześcijanami, bo choć wychowali się i dorastali w tzw. chrześcijańskich krajach, to nigdy nie nawiązali osobistej relacji z Chrystusem. Odkrywają oni nieraz, że duchowość buddyjska, o której często wiedzą niewiele, jest im bliższa, bo brak w niej Boga, z którym obcuje się osobiście – mówi Franko. I po chwili dodaje: – Takie fascynacje nie trwają długo. Po pierwszych, często powierzchownych doświadczeniach z buddyzmem, większość wróci do swojej letniości, a niektórzy zostaną zainspirowani do zgłębiania swoich chrześcijańskich korzeni.

Całość artykułu przeczytać można w najnowszym, październikowym numerze miesięcznika "W drodze".

« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

9 komentarzy


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »