Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A

„W drodze”

16.03.2010 11:10

Adrenalina słodsza od miodu

Polecam uczciwy gniew i uczciwe kłótnie. To znaczy takie, w których szczerze spieramy się o sprawy ważne, bez uciekania od tematu i bez odgrzewania zadawnionych żalów.


Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi1 (Mt 5,23)


Zacznę od oczywistości: istnieje gniew słuszny, który może być chrześ­cijańską cnotą, choć ciągle można napotkać chrześcijańskie poradniki, które gniew nazywają „ciemną stroną mocy”, objawem zezwierzęcenia itp. Tymczasem Jezus gniewał się na faryzeuszy (Mk 3,5) i cokolwiek by mówić o Jego zachowaniu wobec kupczących w świątyni, było ono objawem gniewu. Niemniej jednak droga do sprawiedliwego gniewu jest szalenie trudna – trzeba najpierw być sprawiedliwym.

Pan odrzekł: „Czy uważasz, że słusznie się gniewasz?” (Jon 4,4)

Emocje nie są same w sobie ani słuszne, ani niesłuszne, gniew ludzki nie jest jednak nieświadomym odruchem – zawsze angażuje rozum. Nie jest tożsamy ze złością czy też samą negatywną emocją, choćby podobną pod względem fizjologicznym. Mogę być wściekły z powodu dzisiejszej pogody, mogę walnąć pięścią w komputer, który „zjadł” mi jakąś pracę, a jednak tak naprawdę nie mogę się gniewać ani na pogodę, ani na kom­puter. Gniewam się zasadniczo na osobę. Jeśli wrzeszczę na psa, który właśnie załatwił się tam, gdzie nie powinien, albo ciskam narzędziem, które zawodzi, robię to, ponieważ przypisuję im cechy właściwe osobie – kogoś, kto jest w stanie zrozumieć moje zachowanie. Z tego samego powodu mogę się gniewać na siebie samego albo też na Pana Boga. Pełne emocji spieranie się z Bogiem może być dobrym znakiem, że jest On dla mnie prawdziwą osobą, a nie metafizyczną chmurką. W tym kontekście polecam lekturę Hioba, Jeremiasza czy Psalmów.

Gniew nie rodzi się jako instynktowna, a więc nieświadoma, reakcja na ból. Kiedy na przystanku ktoś mnie popchnie, moje zachowanie zale­ży od wielu czynników: nie jest to po prostu wzrost ciśnienia i poziomu adrenaliny z powodu nagłej utraty równowagi. Jeśli popchnięcie nie było rozmyślne, mój gniew raczej się w tym momencie skończy i machnę ręką na całe zajście. Może się również okazać, że popchnięto mnie, by uratować przed nadjeżdżającym autobusem. Wtedy nie tylko się nie rozgniewam, ale będę wdzięczny osobie, która to zrobiła.

Sprawa się tu nie kończy. Powiedzmy, że ktoś, nie przebierając w sło­wach, publicznie mnie ruga. Niewątpliwie sprawia mi tym ból. Jeśli jednak uznam, że jakimś swoim błędem zasłużyłem na to, nie będę reagował gnie­wem, ale raczej wstydem. I tu nie wyczerpujemy wszystkich możliwości. Jeśli obraźliwe słowa pod moim adresem uznam za niesłuszne, również wtedy nie rozgniewam się„spontanicznie”. Dość łatwo rozgniewam się na dziecko, na pijaka na przystanku, nawet na kolegę z pracy. „Co taki jeden sobie myśli?” – pomyślę i pewnie mój gniew przejawi się dość szybko. Jeśli jednak obrazi mnie wielki podchmielony osiłek z kijem bejsbolowym, gniew w ogóle nie będzie mi w głowie. Będę się raczej bał i cieszył, że tylko na słowach się skończyło.

Kiedy niesłusznie naubliża mi szef, którego uważam za głupca, może dojść do konfliktu emocji. Gniew będzie z jednej strony wzbudzany przez uczucie pogardy, a z drugiej powstrzymywany lękiem. To moja ocena sy­tuacji, subiektywna oczywiście, zadecyduje, która emocja przeważy.

Nie mogę, rzecz jasna, wybierać do końca w sposób wolny, czy mam się gniewać czy nie, ale mój ogląd sytuacji pozostaje decydujący. Gniew wyzwala się wtedy, kiedy rozum tak, a nie inaczej zinterpretuje wydarze­nie. Dopiero wtedy pojawią się gorące policzki, bicie serca, naprężone mięśnie, prostujące się plecy, zaciśnięte pięści, krzyk.

Gniew, bogini, opiewaj Achilla, syna Peleusa (Iliada 1,1)

Gniew jest energią, która ma bronić  mojej godności – może być w nim coś wyjątkowo szlachetnego. Ból, który rodzi gniew, nie ma sam w sobie wymiaru fizycznego. Dość zaskakująco Arystoteles sprowadził przyczy­nę gniewu do jednej tylko – obrazy. Być może w czytelnikach pojawi się głos sprzeciwu, że to zbyt wąskie określenie, a jednak, im dłużej o nim myślę, tym bardziej dostrzegam to jako element decydujący. Czyjś gest albo słowo powodują gniew o tyle, o ile interpretuję je jako lekceważenie, pogardę lub brak uznania dla pozycji, w której widzę siebie samego. Na­wet gniew rodzica wobec nieposłusznego dziecka można rozumieć w taki sposób, o ile jest prawdziwą emocją, a nie jedynie wystudiowaną taktyką pedagogiczną. Boli mnie ostatecznie to, że nieposłuszeństwo dziecka po­daje w wątpliwość moje bycie rodzicem. Dlatego też czyjś gniew wiele mówi o tym, jak gniewający się postrzega siebie samego, swoje miejsce w społeczności i jak rozumuje.

Czego poszukujemy w gniewie? Nie chodzi oczywiście o sprawianie obiektywnego zła naszemu „winowajcy”. Jeśli przywołanemu tu już sze­fowi z pracy, który mi niesprawiedliwie naubliżał, ukradną samochód, mogę mieć z tego powodu cichą satysfakcję. Nie przywróci mi to jednak mojego poczucia godności i pozycji. Gniew będzie się oczywiście tlił nadal w postaci frustracji i problemów gastrycznych. Musi rzeczonego osobnika spotkać jakaś odpłata, która sprawi mu ból. Musi też jasno zrozumieć, od kogo i za co go to spotyka. Zauważmy, że gniew nie jest tożsamy z nienawiścią, która pragnie zła dla samego zła. Istnieje przecież i nienawiść „na zimno”. O ile nienawiść zawsze jest grzechem, o tyle gniew niekoniecznie.

Prosty mechanizm gniewu bywa zaburzony. W naszym coraz bardziej wirtualnym świecie, również i gniew bywa coraz mniej bezpośredni, z nie­koniecznie lepszymi skutkami dla ludzkiej natury. Załóżmy, że dostałem lekceważący list, który odrzuca z błahych powodów napisany przeze mnie artykuł. Tutaj reakcja zajmuje więcej czasu. Najpierw rozczarowa­nie, potem ponowna lektura listu i ocena sytuacji. Wreszcie, ponieważ obrażający jest nieobecny fizycznie, zaczyna się praca wyobraźni. Kłótnia „na sucho”, nie tylko z fantazjami na temat tego, „co ja mu powiem”, ale również z „a on mi na to”. Bywają osoby, które godzinami toczą wykreo­waną przez siebie wirtualną walkę, i to z zaangażowaniem wewnętrznym nie mniejszym niż w przypadku starcia w rzeczywistości.

Okoliczności gniewu są nieprzyjemne, a jednak w gniewie, obok bólu, pojawia się już od początku pewna przyjemność. Nie musi być uświado­miona i może mieć różne aspekty. Ten biologiczny to zastrzyk adrenaliny w wypadku bezpośredniego starcia. Ten najważniejszy to przywrócenie sobie samemu subiektywnego poczucia własnej godności lub też wyższości nad tym, który mnie dotknął. Gniew „na odległość” również może spra­wiać przyjemność, jaką daje mi nadzieja niechybnej odpłaty winowajcy. Tę dwuznaczność i Achilles rozpoznał: „gniew nawet najrozumniejszych obejmuje, jest o wiele słodszy od miodu, który się sączy kroplami, zaś w piersiach mężów wzbiera jak dym” (Iliada, 18, 109–110).

Nie bądź skory w duchu do gniewu,
bo gniew przebywa w piersi głupców (Koh 7,9)


Możliwość gniewu należy do naszej natury, więc pasja ta jest sama w sobie dobra, w praktyce jednak gniewanie się słusznym gniewem jest bardzo złożone.

Całość artykułu Łukasza Popko OP "Gniew" można przeczytać w marcowym numerze miesięcznika "W drodze".

 


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »
 
komentarzy: 1