Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A

„W drodze”

01.02.2010 20:55

Gdy sumienie się waha

JANUSZ PYDA OP



Czucie i wiara

Brak poczucia, że pewne nasze czyny są grzeszne, czyli zarówno obiektywnie złe, jak i szkodliwe dla nas, nie powinien nas specjalnie dziwić. Nie powinno to mieć też dużego znaczenia w naszych ocenach moralnych. Nawet w zwykłej, fizycznej rzeczywistości mamy do czynienia z podobnymi sytuacjami. Nikt z nas nie poczuje ani nie zobaczy tlenku węgla, czadu, który jest śmiertelnie niebezpieczny dla naszego zdrowia i życia. „Morderca” ów jest zupełnie bezwonny i niewidoczny. Coś, co może nas zabić, jest dla nas niewyczuwalne, w pełni kryje się przed naszymi zmysłami. Nie ma powodu, aby z tej racji panikować i żyć w strachu. Jest to jedynie powód ku temu, aby w kuchni czy w łazience zamontować elektroniczne czujniki i przestrzegać podstawowych zasad bezpieczeństwa.

Podobnie jest w życiu moralnym. Są czyny i decyzje, których zabójcze dla naszej duszy zło jest zupełnie niewyczuwalne dla naszego sumienia – przynajmniej czasowo. Właśnie z tego powodu istnieje moralne nauczanie Kościoła. Może więc się zdarzyć sytuacja, że nie czuję, iż coś jest grzechem, a jednocześnie wyznaję to na spowiedzi, bo wiem z katechizmu, że Kościół mówi o grzeszności takiego uczynku. Nie jestem wówczas hipokrytą dokładnie tak samo, jak nie jestem hipokrytą, gdy wietrzę łazienkę czy kuchnię po włączeniu się czujnika gazu, choć ani węch, ani wzrok nie mówią mi, że coś się ulatnia, ja zaś nie odczuwam akurat potrzeby wietrzenia mieszkania. Pytanie brzmi tylko, czemu daję wiarę w takiej sytuacji: moim zmysłom czy też śmiesznie wyglądającemu, dziwnie brzmiącemu, ale stanowczemu czujnikowi gazu?

Dziwna ślepota

Może się również zdarzyć, że nasze całkiem dobrze i solidnie ukształtowane sumienie nie odezwie się w chwili, gdy powinno. Zdarzało się to nawet ludziom, którzy byli bardzo blisko Pana Boga. Król Dawid był człowiekiem nie tylko przez Boga wybranym, ale i szczególnie Panu Bogu wiernym. W pewnym momencie zabrnął jednak w ciężkie grzechy, których zupełnie nie widział. Morderstwo Uriasza i cudzołóstwo z Batszebą uszło zupełnie jego uwadze moralnej. Gdy prorok Natan opowiedział mu historię i wskazał, że czarny charakter opowieści jest obrazem samego Dawida (2 Sm 12,1–24), dopiero wtedy Dawidowi otworzyły się oczy. Można spytać, jak to jest możliwe, że człowiek tak bliski Panu Bogu był w tej sytuacji tak moralnie ślepy i potrzebował proroka, głosu z zewnątrz, aby rozeznać grzech, wobec którego jego własne sumienie milczało? Jest to możliwe dokładnie na tej samej zasadzie, na której potrafimy bardzo wyraźnie dostrzegać w innych grzechy, których oni nie widzą, ale również takie, których my nie widzimy w samych sobie. Sytuacja Dawida powtarza się przecież nie tak rzadko w różnych wariantach. Jak to możliwe, że gorliwy dotychczas katolicki mąż w pewnym momencie odchodzi od swojej żony, rodziny i wiąże się z inną kobietą? Co jeszcze dziwniejsze, uważa zwykle, że podjął trudną, ale dobrą decyzję. Mówimy wtedy o kryzysie wieku średniego, mówimy, że miłość nie wybiera i że nie ma na nią mocnych i inne tego typu rzeczy. Ale prawda jest taka, że człowiek ów stracił moralny wzrok i albo wówczas posłucha kogoś poza sobą, albo będzie żył w złu, którego nawet nie dostrzeże. Są takie sytuacje w naszym życiu, w których nie możemy się opierać jedynie na naszym odczuwaniu moralnym. Musimy zaufać „prorokowi z zewnątrz”, nawet jeśli jego słowa nie zgadzają się z naszą wrażliwością.

Wiara dogmatyczna i wiara moralna

To właśnie dlatego nasza wiara jest nie tylko wiarą dogmatyczną, wiarą w określone prawdy o Panu Bogu, ale i wiarą moralną, wiarą w określone zasady życia moralnego. Jeszcze raz warto to podkreślić – żyjemy wiarą moralną, nie zaś spokojną moralną pewnością. Aby zrozumieć tę prawdę, posłużmy się analogią z wiarą dogmatyczną. To, że Pan Bóg istnieje, jest prawdą wiary dogmatycznej, której można dochodzić na płaszczyźnie czysto rozumowej. Arystotelesowi na przykład zupełnie bez pomocy Objawienia udało się dojść do prawdy, że Pierwszy Poruszyciel istnieje. Ale, po pierwsze, nie wszyscy jesteśmy równie bystrzy i metafizycznie wrażliwi jak Arystoteles, a po drugie, nawet gdybyśmy byli, to i tak zawsze jesteśmy w stanie podważyć argumentację za istnieniem Boga. Pewność bowiem tej argumentacji nie jest taką samą pewnością, do jakiej dochodzimy, dowodząc twierdzenia Pitagorasa.

Podobnie jest z wiarą moralną. Można racjonalnie argumentować i dowodzić zła cudzołóstwa, aborcji czy konkubinatu, ale po pierwsze, wcale nie musimy tej argumentacji zrozumieć, a po drugie, nawet jeśli ją zrozumiemy, możemy ją zawsze podważyć – bo nie jest ona równie apodyktyczna w swojej pewności jak dowód twierdzenia Talesa. Zarówno w przypadku wiary dogmatycznej, jak i wiary moralnej, poza rozumowaniem, chęcią zrozumienia i racjonalnego przyjęcia prawdy, możemy być i jesteśmy wezwani do zawierzenia i ufności, czyli wiary właśnie. Jeśli nie jest dla nas intelektualnie oczywiste istnienie Boga i nie potrafimy go dowieść (choć obiektywnie jest to przecież możliwe), a jednak się modlimy i przyjmujemy sakramenty, to również możemy się spowiadać z grzechów, które nie są dla nas oczywistym złem i nie mamy emocjonalnej pewności ich niszczącej siły. Wcale nie oznacza to, że jesteśmy hipokrytami. Oznacza to jedynie, że jesteśmy ludźmi wierzącymi zarówno na płaszczyźnie dogmatycznej, jak i moralnej.


« powrót
1 | 2 | 3 | 4

Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

164 komentarze

  • 2010-05-30
    fiolet

    Re: Re: Do tych, co mówią, że...
    Nie rozumiem... Pisze Pani o automatach, pralkach itp i że człowiek nie jest i nie będzie... »
  • 2010-05-30
    fiolet

    Re: Re: a może by tak
    A może by tak zastanowić się ile krzywdy wyrządziłby Kościół niewinnym ludziom, kiedy zezwoliłby... »
  • 2010-03-17
    Anna K.

    Re: Re: Milczenie ojca Janusza
    M.U., dzięki za informacje, zajrzałam teraz, po Twoim wpisie. Widzę, że jest coś o zapłodnieniu... »

Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Ofiarowanie »
08.02.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Matka Boża z Kibeho »
07.02.2012

„Abandon”
Małgorzata Wałejko

Może tylko pragnienie »
05.02.2012


 
Przeczytały reportaż - teraz pomagają
Dzięki reportażowi zamieszczonemu w miesięczniku &... »
 
komentarzy: 1
ocena:
ACTA
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w j... »
 
komentarzy: 10
ocena:
Na chłopski rozum rzecz biorąc
Mniej martwiłbym się o wierzących i niepraktykując... »
 
komentarzy: 11