Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A

„W drodze”

01.02.2010 20:55

Gdy sumienie się waha

JANUSZ PYDA OP



Odczucie i sumienie

Nasze dylematy związane z zagadnieniem grzechów, za które nie żałujemy, a jednak czujemy się w obowiązku wyznać je na spowiedzi, mają swoją podstawę w jednej zasadniczej pomyłce. Niewątpliwie pomyłką tą jest przywiązywanie w życiu moralnym zbyt wielkiej wagi do odczuć moralnych. Przede wszystkim samo sumienie traktujemy zwykle jako bliżej nieokreślone przeczucie, emocjonalne przeświadczenie, że coś zrobiliśmy dobrze albo źle. Sumienie zaś jest czymś zgoła innym – aktem, czyli czynnością, albo jak kto woli działaniem, rozumu praktycznego. W definicji tej najważniejsze jest słowo „rozum”. Sumienie jest aktem rozumu. Oznacza to, że na drodze racjonalnej wydajemy sąd o danym uczynku. Oczywiście, w owym racjonalnym procesie sądzenia bierzemy pod uwagę również własne uczucia moralne, podobnie jak bierzemy pod uwagę opinię innych ludzi, nauczanie Kościoła, okoliczności takiego czy innego działania podlegającego moralnej ocenie. Ale odczucia moralne są tylko jedną z przesłanek, którą bierzemy pod uwagę, gdy nasze sumienie wydaje osąd moralny naszego działania. Jeżeli tego nie zrozumiemy, to do końca życia grozi nam tzw. spowiadanie się „na wszelki wypadek”.

Penitent spowiadający się „na wszelki wypadek” powiada na przykład tak: „Nie byłem w niedzielę na mszy świętej, ale byłem chory”. Spowiednik ma wówczas ochotę spytać: „Dlaczego w takim razie się z tego spowiadasz? Skoro byłeś chory, to dobrą rzeczą było zostać w łóżku i zatroszczyć się o swoje zdrowie”. A penitent zwykle odpowiada: „Bo wie ksiądz, tak na wszelki wypadek”. Jest to klasyczna sytuacja, w której bardziej ufamy jakimś niejasnym uczuciom moralnym niż naszemu racjonalnemu sądowi moralnemu. Wolimy się wyspowiadać „na wszelki wypadek” z naszych niejasnych moralnych odczuć, niż oceniać takie sytuacje racjonalnie. Niestety, zbyt częsta praktyka spowiadania się „na wszelki wypadek” ma zgubne skutki. Jednych doprowadza do nerwicy i choroby skrupułów, a innych do równie tragicznej sytuacji, kiedy wysiłek oceny moralnej zostaje odłożony na górną półkę naszej duszy, a my wciąż pozostajemy w wygodnym moralnym niedookreśleniu, komfortowej „mgle” czynów, które pozostają nienazwane, co do których mamy odczucie, że są „poza dobrem i złem”.

Sumienie nie jest niejasnym odczuciem. Sumienie jest racjonalnym sądem biorącym pod uwagę wiele czynników. Czasami, wbrew naszym nerwowym odczuciom moralnym, skrupułom i wahaniom będzie nam wyraźnie wskazywało, że postąpiliśmy dobrze. Ale też wiele razy, wbrew naszym uśpionym uczuciom moralnym, będzie nam mówiło, że coś jest nie tak. Podstawowy głos sumienia, to głos rozumu i racjonalnego sądu.

Zdarza się, że uśpienie czy pobudzenie pewnych odczuć moralnych zależy od społeczeństwa, w którym żyjemy. W Polsce, na przykład, ściąganie na egzaminach nie uchodzi za coś specjalnie złego. Nikt, co prawda, nie twierdzi, że ściąganie jest czymś dobrym, ale raczej mało kto ma „emocjonalne wyrzuty sumienia”, czy poczucie wstydu z tego powodu, że skorzystał ze ściągi na maturze. W zwykłych ogólnopolskich gazetach, w ramach pokazywania maturalnych zwyczajów publikowane są zdjęcia sposobów kamuflażu ściąg, a mniejsze czy większe gwiazdy i gwiazdeczki w telewizyjnych wywiadach zachwalają z uśmiechem na twarzy skuteczność swoich prób ściągania na najważniejszych nawet egzaminach. W Polsce ściąganie nie budzi moralnych emocji. Ale ze zdziwieniem zauważyłem, że w Stanach Zjednoczonych już tak. Ściąganie jest powodem do wstydu, jednoznacznych wyrzutów sumienia, a publiczne przyznanie się do tego typu oszustwa „bez obciachu” byłoby traktowane jak przyznanie się „bez obciachu” do kradzieży. Czy to oznacza, że skoro my, Polacy, nie mamy zbyt silnych uczuć moralnych związanych z nagannością ściągania, a Amerykanie mają, to dla nas ściąganie nie jest grzechem i nie musimy się z tego spowiadać, a oni muszą? Oczywiście, że wyciągnięcie takiego wniosku byłoby bzdurą. Zarówno dla nas, jak i dla Amerykanów ściąganie jest czymś obiektywnie złym. Ale my, Polacy, jeszcze długo przez palce będziemy patrzyli na grzechy związane z oszukiwaniem jakiejkolwiek władzy – czy będzie to policjant, czy nauczyciel. Władza często bywała nam w naszej historii narzucana wraz z prawem, które miało nas obowiązywać. Dlatego też cnota niesubordynacji rozwinęła się w nas na tyle skutecznie, że stała się wadą, kiedy trzeba się podporządkować władzy dobrej, zasadnej czy po prostu prawu słusznie ustanowionemu.

Podobnie jest z innymi kwestiami moralnymi. Nie „czuję”, że nielegalne oprogramowanie jest kradzieżą, bo kradzież kojarzy mi się z zabraniem komuś pieniędzy albo jakiejś rzeczy materialnej. To, że można komuś ukraść własność intelektualną, jesteśmy w stanie racjonalnie przyjąć, ale emocjonalnie odczuć jeszcze tego nie potrafimy, bo pojęcie „własności intelektualnej” pojawiło się stosunkowo niedawno. Oczywiście lepiej „czulibyśmy” ten grzech, gdybyśmy byli na przykład muzykami utrzymującymi się ze sprzedaży płyt. Takie przykłady można mnożyć. Podaję je tylko w tym celu, aby pokazać, że uczucia moralne, jakkolwiek ważne, potrafią nas czasami zwodzić.


« powrót
1 | 2 | 3 | 4

Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

164 komentarze

  • 2010-05-30
    fiolet

    Re: Re: Do tych, co mówią, że...
    Nie rozumiem... Pisze Pani o automatach, pralkach itp i że człowiek nie jest i nie będzie... »
  • 2010-05-30
    fiolet

    Re: Re: a może by tak
    A może by tak zastanowić się ile krzywdy wyrządziłby Kościół niewinnym ludziom, kiedy zezwoliłby... »
  • 2010-03-17
    Anna K.

    Re: Re: Milczenie ojca Janusza
    M.U., dzięki za informacje, zajrzałam teraz, po Twoim wpisie. Widzę, że jest coś o zapłodnieniu... »

Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Ofiarowanie »
08.02.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Matka Boża z Kibeho »
07.02.2012

„Abandon”
Małgorzata Wałejko

Może tylko pragnienie »
05.02.2012


 
Przeczytały reportaż - teraz pomagają
Dzięki reportażowi zamieszczonemu w miesięczniku &... »
 
komentarzy: 1
ocena:
ACTA
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w j... »
 
komentarzy: 10
ocena:
Na chłopski rozum rzecz biorąc
Mniej martwiłbym się o wierzących i niepraktykując... »
 
komentarzy: 11