Artykuły opisane tagiem: "Notatki z Ameryki"
Aktualności
"Wonder and knowledge" to tytuł konferencji poświęconej początkom świata w nauce i filozofii oraz roli zadziwienia w rozwoju nauki, zorganizowanej 30.09 przez dominikańskie duszpasterstwo akademickie na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. Było to pierwsze spotkanie z cyklu wykładów otwartych, przygotowywanych na bieżący rok akademicki przez katolickie duszpasterstwo Columbii wspólnie z nowojorskim oddziałem ruchu Communione e Liberazione.
... więcej »Poznając japońskie życie Pawła Janocińskiego odwiedzam trzy miejsca, w których bywa: Uniwersytet Shirayuri w Sengawie, gdzie wykłada, Mt. Takao, gdzie udaje się w dni wolne na wycieczki oraz dom pani Doroty Hałasy i jej męża.
... więcej »Po dniach, w których moi bracia starali się scharakteryzować Japończyków, wyruszam w do Kamakury, by w historycznych świątyniach i klasztorach, rzeźbach i posągach szukać ducha Japonii. Paweł ostrzega mnie, bym nie zostawał w tam zbyt długo, bo Kamakura była świadkiem tylu mordów, że po okolicznych wzgórzach błąkają się duchy zabitych samurajów.
... więcej »Jak człowiek narobi sobie zaległości, to dopadną go nawet na końcu świata. Wczoraj wróciłem z objazdu Tohoku, włączyłem komputer i przeczytałem maile z groźbami poważnych konsekwencji, bo nie dostarczyłem jeszcze obiecanych tekstów. Cóż robić. Dzisiaj zamiast wpaść na kawę do cesarza w jego pałacu lub w równie miły sposób poznawać uroki japońskiej stolicy, siedzę całe przedpołudnie przed komputerem i mimo Dnia Pańskiego stukam w klawiaturę. Nie jest lekko.
... więcej »Jemy z ojcem Czesławem Forysiem śniadanie, rozmawiamy, pijemy kawę i ruszamy na objazd jego parafii. Oglądam cztery kościoły: zaczynamy od Iwaki, w którym stacjonuje polski dominikanin, potem jedziemy do Yumoto, do Onahamy i do Nakoso, gdzie kościół zamieniono już na przedszkole. Cały czas wysłuchuje opowieści z dwudziestoośmioletniej pracy misyjnej mojego współbrata. Poniżej kilka nieautoryzowanych fragmentów naszej rozmowy
... więcej »„Jestem człowiek estetyczny” – mówi Stanisław Ligęza sam o sobie. Mogę się o tym przekonać już w czasie śniadania, gdy przygotowuje jajecznicę i podaje ją do stołu na talerzach ustrojonych pomidorem i liściem sałaty. Późniejsze rozmowy oraz cała jego „posiadłość” potwierdzają ten fakt.
... więcej »Znakomitą większość dnia spędziliśmy z Jurkiem w towarzystwie osób ze szpitala psychiatrycznego. Odziedziczeni przez niego po poprzednikach podopieczni są osobami chorymi, a jednocześnie katolikami. Raz w miesiącu Jerzy jedzie po nich do szpitala, i spędza z nimi pół dnia. Dziś w towarzystwie dwóch osób świeckich odprawił dla niech najpierw mszę św., a następnie pojechaliśmy na piknik, do parku.
... więcej »Dzień minął mi na rozmowach z braćmi, przedpołudniem z Tomaszem i popołudniu i wieczorem z Jerzym. Miałem również okazję towarzyszyć Jurkowi w pochowaniu zmarłej trzy miesiące temu zakonnicy oraz w wizycie w szpitalu u umierającej parafianki. W zupełnie innym nastroju przebiegła wizyta onsenie i kolacja yakamaki.
... więcej »Pędząc Shinkansenem z Tokio do Fukushima z prędkością ponad 300 kilometrów na godzinę, przybliżam się do braci, którzy pracują w tym rejonie Japonii. W ciągu najbliższych dni powinienem odwiedzić czterech polskich dominikanów. Gdy wychodzę z peronu, wita mnie ojciec Tomasz Pawelec, u którego spędzę najbliższe 24 godziny.
... więcej »Po mszy i śniadaniu wsiadamy do samochodu i znanymi Andrzejowi skrótami omijającymi największe poranne korki jedziemy na lotnisko. Krótka odprawa i żegnamy się z Andrzejem.
... więcej »Kończy się moja podróż po dominikańskim Tajwanie. Rano odprawiamy z Wojciechem Golubiewskim mszę św. dla Filipińczyków, potem jemy w trójkę z Andrzejem Wójcikiem pożegnalny lunch w chińskiej knajpce. Pytam, pytam, pytam... Mam bowiem wrażenie, że z każdym dniem przybywa spraw, których nie rozumiem, które chciałbym wyjaśnić.
... więcej »Tajwan jest krajem, w którym historia dominikanów była przez wiele dziesięcioleci tożsama z historią Kościoła katolickiego. Dziś dotykam miejsc, w których nasi bracia rozpoczynali misję apostolską na Tajwanie. Jednocześnie wysłuchuję nauczycielek z St. Dominic High School, które opowiadają jak tę misję kontynuują wśród dzisiejszej młodzieży.
... więcej »Podróżowanie w klimacie podzwrotnikowym nie jest najłatwiejszym zadaniem dla Europejczyka. Niby nic wielkiego dzisiaj nie zrobiłem. Wjechałem 400 metrów nad powierzchnię ziemi, pędziłem przez Tajwan z prędkością ponad 300 kilometrów na godzinę oraz przespacerowałem się po chińskim targu wdychając egzotyczne zapachy i chłonąc niecodzienne widoki, a zmęczony jestem okrutnie.
... więcej »Poniedziałek miał charakter turystyczno-przejazdowy. W Tokio zwiedziłem przez przypadek park Yoyogi, chram cesarza Meiji, podziwiałem stolicę Japonii z 45 piętra Tokyo Metropolitan Govermnet Building oraz – co najważniejsze – nauczyłem się jeździć tutejszymi kolejkami. Wieczorem przeleciałem na Tajwan. Jeśli ktoś się spodziewa konkretów eklezjalnych lub duchowcyh, niech nie czyta dzisiejszej relacji, bo będzie dotyczyła nic nieznaczących wydarzeń.
... więcej »W niedzielę, pierwszym pełnym dniu spędzonym w Japonii, dzień święty święciłem. Byłem bowiem na trzech mszach świętych. Na pierwszej byłem świadkiem chrztu sześciu małych Japończyków. Druga była mszą patronalną, bo nawiązując do dzisiejszej uroczystości czciliśmy Boże Miłosierdzie. Podczas trzeciej wyciszałem się po dniu pełnym wrażeń, w którym zdążyłem się załapać na sakurę i na własne oczy zobaczyć japońską tandetę.
... więcej »Japonia przywitała nas chmurami. Nie miałem przy sobie marihuany, broni ani pornografii, więc po wylądowaniu szybko załatwiłem formalności paszportowo-celne i po kilkunastu minutach jechaliśmy z ojcem Pawłem Janocińskim z Narity do Tokio. Pobierałem przy okazji szybką lekcję topografii i poruszania się tokijskimi kolejkami.
... więcej »Być może w tym miejscu, w ostatnim odcinku wypadałoby się pokusić na jakieś zgrabne podsumowanie, celną pointę całej podróży. Przyznam szczerze: nie ma siły na myślenie. Zapraszam wszystkich, którzy przez ostatnie dwa tygodnie towarzyszyli mi wirtualnie, na łamy miesięcznika „W drodze”.
... więcej »Klasztor można poznać, gdy się obserwuje i słucha jego mieszkańców. Dziś spojrzałem na polskich dominikanów w Nowym Jorku oczami ludzi świeckich. Odbyłem dwie rozmowy: z Tytusem Cytowskim, członkiem rady parafialnej Notre Dame oraz panią Yolantą M. Riess Von Riesenhorst-Bulyk, krewniaczką ojca Jacka Woronieckiego, architektem, która zaangażowała się całym sercem w życie klasztoru.
... więcej »Rozmawiamy z Maciejem o sensowności pobytu polskich dominikanów w Stanach Zjednoczonych, a konkretnie w Providence Academy. Jest to dla braci trudny moment, bo po okresie początkowego entuzjazmu, przekonują się, że w tym momencie nie wprowadzą w życie planu duszpasterskiego, z jakim przychodzili do Minneapolis.
... więcej »Rozpoczynając dzień myślę o słowach Briana, duszpasterskiego współpracownika Jacka i Macieja, który twierdzi, że mało w Providence Academy jest uczniów zainspirowanych chrześcijaństwem, a dużo nim zmęczonych. Próbuję dowiedzieć się od braci, jak powinien funkcjonować duszpasterz, pragnący wprowadzać ludzi w relację z Bogiem, gdy pracuje w szkole, w której praktyki religijne są obowiązkiem.
... więcej »Rano zaspałem. Zasiedziałem się z Jackiem do pierwszej w nocy. Miałem wstać o szóstej, by pójść z nim na mszę, ale mój sen okazał się silniejszy od dźwięku budzika. Półtorej godziny później obudził mnie Maciej, chcąc bym zdążył na odprawianą przez niego mszę z dziećmi. Były to przedszkolaki, zerówka i pierwsza klasy. Dzieciaki nieco się nudziły i wierciły, ale ich zdyscyplinowanie i tak budziło mój podziw.
... więcej »Żal opuszczać Polonię, Rosholt i Marcina. Przez minione trzy dni, w czasie których gościł mnie u siebie zrobił na mnie wrażenie człowieka bardzo ciepłego, pogodnego, życzliwego, spragnionego rozmowy, a jednocześnie nie narzucającego się, zostawiającego gościowi sporo miejsce. Jego pogoda ducha i dobroć tym większe na mnie robiła wrażenie, im więcej wiedziałem o jego stanie zdrowia.
... więcej »Kolejny dzień spędzam z proboszczem parafii Najświętszego Serca w Polonii i św. Wojciecha w Rosholt Marcinem Mańkowskim OP. Najpierw dwie msze święte, a potem długa rozmowa. Jest w Marcinie delikatność i subtelność, gdy rozmawiamy o modlitwie i wstawiennictwie świętej Teresy z Lisieux oraz twardość żołnierza, gdy wspomina swoją posługę kapelana w US Army.
... więcej »Trafiłem do dwóch parafii w stanie Wisconsin: Sacred Heart w Polonii i St. Adalbert w Rosholt. Obie zamieszkują potomkowie Kaszubów, którzy przybyli tu w XVIII wieku. O polskości świadczy samoświadomość ludzi, ich nazwiska: Kurszewski, Jenta, Lepak oraz nieliczne ślady, takie jak napis „Idź z Bogiem” nad wyjściem z kościoła w Rosholt. Barwną postacią jest proboszcz obu parafii, dominikanin, ojciec Marcin Mańkowski.
... więcej »Prawie cały dzień spędzam w samochodzie, jadąc z Minneapolis do Polonii w stanie Wisconsin. 280 mil. Maciej, który ma już na koncie jeden amerykański mandat prowadzi zgodnie z przepisami i nie pozwala sobie na przekroczenie prędkości. Po prawie sześciu godzinach docieramy do plebanii, na której mieszka Marcin Mańkowski.
... więcej »Dzisiejszy czwartek spędziłem od świtu do nocy z Maciejem Okońskim. Na początek msza św. w kaplicy Providence Academy. O godz. 8.45 wyjazd gimbusami do St. Paul, gdzie uczestniczymy w nabożeństwie i marszu pro live. Po powrocie do szkoły katecheza dla przedszkolaków i spotkanie teologiczno-duchowe dla nauczycieli. Wieczorem kibicowanie szkolnej drużynie hokeja na lodzie.
... więcej »Po odprawieniu mszy św. i szybkim śniadaniu Jacek Kopera odwozi mnie na lotnisko JFK. Stamtąd o 11.20 odlatuję do Minneapolis. Rozpoczyna się nowy etap podróży. Najbliższy tydzień spędzę z Jackiem Budą i Maciejem Okońskim oraz wyskoczę na kilka dni do Marcina Mańkowskiego do Wisconsin.
... więcej »Miałem nadzieję, że uniknę wątku zaprzysiężenia Baracka Obamy. „Co on może mieć za znaczenie dla funkcjonowania polskich dominikanów w Nowym Jorku?” – pytałem retorycznie samego siebie. Nie dało się jednak nie zauważyć 44 prezydenta USA. Był obecny w mediach, na telebimie na Columbii i w rozmowach naszych braci.
... więcej »Cały dzień rozmawiałem z nowojorskimi dominikanami. Spotkałem się najpierw z Andrzejem Fornalem (proboszczem parafii), potem z Wojciechem Morawskim (przełożonym domu) na końcu z Jackiem Koperą (duszpasterzem akademickim). Z oceanu tematów zdecydowałem się wyłowić i opisać dwa. Opowieść Andrzeja o tym, jak dominikanie zaistnieli na mapie diecezji nowojorskiej oraz Jacka o wierze studentów amerykańskich.
... więcej »W nocy padał śnieg. Rano też sypie. Tutejszy proboszcz, czyli Andrzej Fornal rozpoczyna dzień od odśnieżania terenu wokół kościoła i klasztoru. Przy pomocy specjalnej maszyny starannie oczyszcza chodnik, a następnie posypuje solą.
... więcej »Po noclegu w klasztorze dominikanów w Berlinie, gdzie zostałem gościnnie przyjęty przez Thomasa Griesbacha (przeora klasztoru św. Pawła), Jana Kulika (proboszcza tamtejszej parafii) i Andrzeja Dołęgę (diakon na praktyce) docieram na lotnisko. Tam czeka mnie pierwsze zaskoczenie tej podróży.
... więcej »
Postanowiłem pisać dziennik ze swojej podróży do Stanów Zjednoczonych z dwóch powodów. Gdy wyjeżdżałem, kilka osób prosiło, bym w mailach opisał moją wyprawę. Łatwiej i uczciwiej będzie mi umieszczać wpisy na stronie, niż udawać, że do każdego wysyłam osobnego maila. Poza tym dzięki temu relację będzie mogło przeczytać więcej osób. Drugi przyczyna pisania dziennika związana jest z charakterem wyjazdu.












