Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A

Legendy

Legendy z początków zakonu


Obyczaje zakonne — społeczności par excellence religijnej — nie są może najlepszym przykładem dla zobrazowania problematyki stosunków między prawem a moralnością. Człowiekowi współczesnemu może wręcz nie pomieścić się w głowie, że w zakonach istnieją prawa dotyczące np. modlitwy czy zachowania ślubów. Jednakże poniższe teksty dadzą przynajmniej pojęcie na temat jednego z przejawów samokontroli społecznej, działającej w klasztorach, która ma na celu podtrzymywanie gorliwości religijnej i wierności duchowi zakonu.

 

Jacek Salij OP




Czy tak wam się spieszy porzucić ubóstwo?

Święty ojciec Dominik podczas wszystkich swoich wizytacji bardzo troszczył się o to, żeby bracia mieli małe i skromne domy. Kiedy budowano klasztor w Bolonii, zarządził, aby cele były niewielkie i ciasne. Pod jego nieobecność wzniesiono wysoko ściany. Kiedy pobożny ojciec wrócił do Bolonii i zobaczył budowę, zaczął płakać i powiedział: "Czy tak wam się spieszy porzucić ubóstwo i budować pałace?" I rozkazał zaniechać tej budowy.


Są sprawy ważniejsze niż budowa klasztoru

W klasztorze w Tuluzie umarł niejaki brat Gerard. Troszczył się on zbytnio o budynki. W dzień śmierci objawił się jednemu z oddanych sobie braci, znajdującemu się o sześć dni drogi od miejsca jego zgonu. Miał na sobie szaty diakona, twarz mu jaśniała i złoto zdobiło jego szyję; sprawiał wrażenie, że głosi kazanie ludowi. Żyjący brat zapytał go: "Czyż nie jesteś bratem Gerardem?" "Owszem — odpowiedział - właśnie dzisiaj umarłem w Tuluzie. Twarz mi jaśnieje ze względu na czystość wiary, którą wyznawałem; szyję mi ozdobiono, bo byłem gorliwy o dusze". Następnie rozchylił rękaw dalmatyki i pokazał mu bok i pierś: były spalone na węgiel. I powiedział: "Cierpię to, bo zanadto zajmowałem się budynkami. Jeśli jednak bracia będą się za mnie modlić, szybciej zostanę wyzwolony". Wówczas prowincjał polecił, aby we wszystkich klasztorach tej prowincji modlono się za niego.


Nie uciekać od obowiązków pod pozorem modlitwy

Pewien brat ciągle się modlił i zupełnie zaniedbał się w nauce. Często pokazywał mu się diabeł pod postacią Błogosławionej Dziewicy i bardzo chwalił go za to, że nie dba o naukę. Brat ów wyjawił to pewnemu świętemu współbratu. "Synu — powiedział mu starzec — kiedy ta zjawa przyjdzie, pluń jej w twarz. Jeśli to jest Błogosławiona Dziewica, jest Ona pokorna i nie będzie ci miała za złe twojego posłuszeństwa. Jeśli zaś diabeł przybiera Jej postać, jest on pyszny i nie zniesie upokorzenia". Kiedy brat tak uczynił, diabeł zawołał: "Bądź przeklęty i przeklęty twój nauczyciel!" Uciekł i nigdy się już nie pojawił.


Potrzeba częstej spowiedzi

W jednym z klasztorów Lombardii było dwóch pobożnych braci, którzy przechadzali się rozmawiając o Bogu. Wówczas pewien starzec zakonnik zobaczył przez okno, że nad głowami owych braci unoszą się aniołowie i wzniósłszy ręce w niebo, błogosławią Boga. Kiedy jednak rozmowa tych braci zwróciła się ku rzeczom niepotrzebnym i bezmyślnym, aniołowie przedziwnie się zagniewali i porzucili ich, zatykając sobie nosy. Natychmiast nad głowy owych braci nadciągnęło stado czarnych wieprzy, które smrodziły na nich i strasznie ryczały. Wreszcie bracia znów zaczęli rozmawiać o Bogu i zaraz wieprze zniknęły, przystąpili zaś aniołowie, chwaląc Boga i wodą obmywając braci z nieczystości.

Poznał z tego starzec, że wrócili do pobożnej rozmowy, i wszystko im później opowiedział. Usłyszawszy to, zlękli się bardzo i uczynili pokutę.


Pojednaj się z bratem, póki jesteś w drodze

Brat Mikołaj, prowincjał rzymski, został obrażony przez jednego brata, który wkrótce umarł, nie pojednawszy się przedtem. Ukazał mu się, mówiąc: "Bracie Mikołaju, przebacz mi!" Odpowiedział brat Mikołaj: "Jesteś już w rękach Chrystusa, u Niego proś o miłosierdzie". Zmarły brat upadł przed stopy Jezusa i prosił Go o przebaczenie. Jezus rzekł: "Nie udzielę ci przebaczenia, dopóki go nie uzyskasz u tego, którego obraziłeś". Wówczas zmarły wrócił do brata Mikołaja, prosząc o pojednanie, które zaraz otrzymał. I powiedział jeszcze: "O, bracie Mikołaju, zbyt wielki ciężar ściąga się na siebie, obrażając braci, ale jeszcze większym ciężarem jest nie pojednać się!"


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »
 
komentarzy: 1