Chrystus został ofiarowany jako nasza Pascha. Odprawiajmy nasze święto w Panu!

Wideo na Niedzielę Zmartwychwstania:

O. Paweł Gużyński i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

Jezus zmartwychwstał tu i teraz – to jest to, o czym przekonał się Jan – nie gdzieś tam w przyszłości, w czasach ostatecznych, w nieokreślonej dali… Bóg podniósł go z ciałem i duszą, i to jest novum chrześcijaństwa. Śmierć została pokonana, tu i teraz, Jezus nas odkupił.

Wiara jest przed pismami, wiara jest czymś, co rodzi się w spotkaniu z faktem zmartwychwstania Jezusa…

 

O. Roman Bielecki OP, «Muszę być w drodze»

Bóg szuka w naszym sercu najmniejszej szczeliny, przez którą będzie mógł wlać swoją łaskę i wyciągnąć nas z naszego grobu.

 

O. Mirosław Pilśniak OP, «W stronę Słowa»

Jeżeli odrzucamy Chrystusa, to sprawa naszej śmierci ma dramatyczny i złowieszczy sens. Nie dajmy się zwieść pogłoskom, które mówią, że nie warto zajmować się Jego zmartwychwstaniem.

 

Nagrania kazań na Niedzielę Zmartwychwstania:

 

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Świadectwo

Jakub Bluj OP

Dz 10, 34a. 37-43 • Ps 118 • Kol 3, 1-4 lub 1 Kor 5, 6b-8 • J 20, 1-9

Fragment Ewangelii, który dziś czytamy, jest niezwykle sugestywny. Maria Magdalena przynosi szokującą wiadomość o kradzieży ciała Mistrza, a Piotr i Umiłowany Uczeń biegną, żeby zobaczyć, co tak naprawdę się wydarzyło. To nie przypadek, że właśnie oni zostali postawieni przed naszymi oczami: wcześniej o Piotrze słyszeliśmy, że zaparł się Jezusa (J 18, 15–18. 25–27), zaś Umiłowany Uczeń – wytrwał do końca i stał pod krzyżem (J 19, 25–27). Teraz także – choć są razem – inaczej się zachowują. Uczeń dobiega do grobu, ale widząc płótna, nie wchodzi. Piotr, przeciwnie, wchodzi i widzi nie tylko płótna, ale i chustę leżącą osobno. Uczeń, zachęcony przykładem także wchodzi, co pozwala mu zobaczyć i uwierzyć, że nie rozumieli Pisma mówiącego o zmartwychwstaniu.

Dodam, że i ja – choć dzieli nas od tego wydarzenia wiele lat – nadal nie rozumiem zmartwychwstania do końca, nie do końca zdaję sobie sprawę, co ono dla mnie oznacza. Bo obie postaci z dzisiejszej Ewangelii są w nas. Zadziwiające, jak poczucie winy z powodu zawodu, który sprawiliśmy, i wierna miłość – do Boga, do drugiego – mieszają się w nas; jak obawa i odwaga walczą ze sobą w naszych wnętrzach. Dzisiejsze święto, które upamiętnia najważniejsze wydarzenie w historii świata, ma nam pomóc pokonać nasze opory, wejść, zobaczyć i przede wszystkim – uwierzyć (por. J 20, 29). Nie przez naszą wierność, szczere podążanie za Jezusem (które jest ważne i na które zwraca uwagę św. Paweł), ale przez wierność i miłość Boga.

Ta miłość Boga przyszła do nas w osobie Jezusa, a przez Jego śmierć i zmartwychwstanie otrzymaliśmy nie tylko jej dowód, ale zobaczyliśmy także jej wielkość – aż do końca, do dania daru z siebie samego (por. J 13,1). Podobnie fragment mowy św. Piotra rozpoczyna się od wspomnienia głoszonego przez Jana Chrzciciela chrztu, który był rytem nawrócenia i odpuszczenia grzechów (Łk 3, 3), a kończy się obietnicą odpuszczenia grzechów w imię Jezusa. Zmartwychwstanie nakłania nas do ponownego odkrycia nawrócenia i daru odpuszczenia grzechów, jest to odkrywanie tajemnicy naszego zanurzenia w Chrystusie (por. Rz 6, 3–13). A jeśli życie będzie zgodne z tajemnicą chrztu, to stanie się świadectwem, któremu nie będzie można się oprzeć.

Nie bądź obojętny

Cyprian Klahs OP

Dz 10, 34a. 37-43 • Ps 118 • Kol 3, 1-4 • J 20, 1-9

Nic wielkiego – tylko pusty grób. A jednak w tej ewangelii „się dzieje” – jest ona niezwykle dynamiczna, pełna zmian i zwrotów: kobiety w drodze, odsunięty kamień, bieg Marii Magdaleny do wieczernika, bieg Piotra i Jana (każdy biegnie własnym tempem), Jan się zatrzymuje (z szacunku dla pierwszeństwa Piotra? z obawy o to, co zobaczy w środku? po to żeby było dwóch świadków?) Potem ta pustka, niejasne znaki (płótna, chusta, ale żadnego anioła, nie mówiąc już o samym Jezusie). I wreszcie to „ujrzał i uwierzył”… i zrozumienie. Ktoś powiedział, że Zmartwychwstały objawia się w znikaniu. Rzeczywiście, zniknął i przez to się objawił – a Jan ujrzał (choć właściwie nie ujrzał) i uwierzył. Takie było pierwotne zakończenie Ewangelii św. Jana: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20,29). To było coś tak porażającego, że stało się motywem wciąż powracającym u Jana. Także w jego liście są te słowa: „To wam oznajmiamy, co ujrzeliśmy (…) bo życie objawiło się” (por. 1 J 1,1–2). Nie tylko Szaweł pod Damaszkiem został powalony na ziemię i stał się innym człowiekiem. Wszyscy apostołowie, podobnie jak Maria Magdalena, zostali jakby rzuceni na ziemię przez doświadczenie zmartwychwstania Jezusa. I to był początek ich nowego życia.

Ale najpierw jest Jezus i Jego zmartwychwstanie. Co ono oznacza? Kiedy Jezus przychodzi do swoich, naucza, głosi królestwo, nawet dokonuje cudów, jest odrzucony przez Izraela, a uczniowie opacznie Go rozumieją, zdradzają i wypierają się Go. Zostaje skazany, wyszydzony, ukrzyżowany. Doświadczenie nieobecności Boga i rozpaczliwy krzyk na krzyżu, a wreszcie śmierć, świadczą przecież o tym, że całe Jego życie było daremne – wielka porażka, a raczej ciąg porażek. W zmartwychwstaniu jednak to Jego daremne życie zostaje potwierdzone przez Boga jako droga prowadząca do celu. Okazuje się, że nic nie jest nieodwołalne, nic nie jest ostatecznie zamknięte.

Wraz z porażką Jezusa świat Jana, Piotra i wszystkich apostołów legł w gruzach. Zmartwychwstanie Jezusa – to także zmartwychwstanie apostołów i tych, którzy swój świat budują na Nim.

Święty Izaak Syryjczyk napisał, że jedynym prawdziwym grzechem jest obojętność na Zmartwychwstałego. Piotr i Jan, i Maria Magdalena, Łukasz z Kleofasem, i Niewierny Tomasz, i ja (i Ty?) – nie jesteśmy obojętni. Biegniemy przez życie, szybciej lub wolniej, uciekając i wracając, żeby ujrzeć i uwierzyć, i powiedzieć „Rabbuni”, „Pan mój i Bóg mój”, „Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”.

Zmartwychwstanie

Krzysztof Popławski OP

Dz 10, 34a. 37-43 • Ps 118 • Kol 3, 1-4 • J 20, 1-9

W pierwszy dzień tygodnia, w niedzielny poranek, nic WIELKIEGO się nie zaczęło.

Piotr i Jan nie wybiegli z pustego grobu, by głosić nowinę o zmartwychwstaniu. Jan dopiero po latach przyznał się, że właśnie wtedy uwierzył (J 20, 9). Odeszli w milczeniu. Tylko Maria Magdalena została i płakała, bo gdzieś zapodziały się wonności i zabrali „Jej Pana” (J 20, 11–13). Miłość nie pozwalała jej odejść i nawet śmierć nie przeszkadzała Marii w czekaniu. Śmierć nie ma władzy nad miłością.

Gdy słońce było wysoko, Maria Magdalena przybiegła i oznajmiła, że widziała Pana (J 20, 18). Nie tylko widziała Go, ale pozwolił się objąć za nogi i oddać pokłon (Mt 28, 9).

Piotr dźwigał ciężar zdrady. W pustym grobie nie było Jezusa, a na dodatek Zmartwychwstały do niego nie przyszedł. Piotr zaczął na Niego czekać. Zaczął tęsknić. Pan przyszedł, kiedy łowili ryby. Gdy zjedli śniadanie, Jezus Zmartwychwstały pytał Piotra, czy kocha. Bo jeśli kocha, to ktoś inny go opasze i poprowadzi, dokąd nie chce (J 21, 15–19).

Pan przychodzi, pokazuje swoje rany (Łk 24, 39; J 20, 20), wyrzuca brak wiary i posyła, by iść i głosić aż na krańce świata, choćby ten kraniec był tuż za zamkniętymi drzwiami (Mt 28, 19; Mk 16, 14–18).

Zmartwychwstanie nie jest tylko raz i nie zawsze o świcie. I wcale nie następuje wtedy, gdy sobie je zaplanujemy. Pan przechodzi przez zamknięte drzwi naszych serc i wychodzi z tłumu znad samej przepaści, tak że nikt Go nie może zatrzymać (Łk 4, 29–30). Ktoś niezdarnie przełamujący chleb na rozstaju dróg karmi nas i odchodzi spokojnie, a my niespodziewanie odkrywamy, że zaczyna w nas pałać nasze serce (Łk 24, 13–35). Nieznajomy wypowie nasze imię i odkryjemy w Jego głosie, że to Ten, który wie, co w nas naprawdę jest (J 2, 25; 20, 16).

Zmartwychwstanie jest tam, gdzie jest życie. Trudno spotkać Zmartwychwstałego, jeśli szukamy Go wśród umarłych (Łk 24, 5); On jest z nami przez wszystkie chwile czasu aż do skończenia świata (Mt 28, 20).

Czasem po całym dniu pustynnej drogi, na skraju widnokręgu zamajaczy nieznajoma postać, ktoś z boku szepnie: To jest Pan (J 21, 7). Gdy odrzucimy bukłaki pełne wody, by nie krępowały ruchów, i zaczniemy biec w gęstniejący mrok, właśnie wtedy zacznie się nasze zmartwychwstanie.

Trzy sposoby

Maciej Biskup OP

Dz 10, 34a. 37-43 • Ps 118 • Kol 3, 1-4 • J 20, 1-9

Pragnienie spotkania… Marii Magdaleny idącej do grobu namaścić ciało Jezusa, Piotra biegnącego, by usłyszeć słowo przebaczenia, Jana wierzącego, że do końca ich umiłował. Czytając o uczniach, zbolałych i zdruzgotanych śmiercią Chrystusa, którzy żwawo biegną do grobu, wyczuwamy, jak wielką nadzieją pałali na Jego ponowne spotkanie.

W zmartwychwstaniu Chrystusa nie ma nic spektakularnego. Posłuszny Ojcu, w którego ręce złożył swe życie, czeka jak każdy potomek Adama. Powstał z martwych nie swoją mocą, ale „Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia” (Dz), wskrzesił w milczeniu. Jedynymi świadkami są aniołowie i jak na początku „Słowo od Ojca wyszło w milczeniu” (św. Ireneusz), tak i w milczeniu wraca do żywych. Nie ma żadnej demonstracji siły wobec tych, którzy nie uwierzyli i poniżyli Syna Bożego. To triumf nad grzechem i śmiercią, ale nie nad człowiekiem.

Ukazuje się tym, którzy Go szukają i pragną spotkać. Porusza serca uczniów, bo „tylko serce może ujrzeć Słowo”, aby i „ciało dostrzec i oczami ciała” (św. Augustyn). Wzmaga tęsknotę przy pustym grobie oraz gdy ukazuje się jako ogrodnik i wędrowiec. W brytyjskim filmie Pasja z 2008 roku, Zmartwychwstały każdemu z uczniów ukazuje inną twarz. Jest tu jakaś głęboka intuicja. Skoro po zmartwychwstaniu „stare przeminęło”, trzeba Go na nowo rozpoznać i „jeśli znaliśmy Chrystusa według ciała, to teraz już nie znamy” (2 Kor 5,17).

Zmartwychwstanie wolne od taniego happy endu nie usuwa dramatyzmu: Maria Magdalena szuka Pana z płaczem, a uczniowie są zatrwożeni i wylękli. Zmartwychwstały ukazuje się z zapisaną na ciele bolesną historią – męką i śmiercią. Chrystus nie zaprzecza, że jest ból, że są łzy, że był grzech i śmierć, ale zarazem głosi przezwyciężenie zła przez miłość. Trzeba przejść przez Wielki Piątek, by wbiec w poranek wielkanocny. Przy umierającym Mistrzu nie było większości uczniów, stąd w pustym grobie muszą równocześnie dojrzeć i śmierć, i życie. Jak Eucharystia jest pamiątką i śmierci, i zmartwychwstania, tak każdy uczeń jest świadkiem Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego.