Jezus idzie w miejsca, które są dla pasterzy dostępne. Schodzi do stajni do tych, którzy tylko do stajni mogą wejść. To on pokonuje większość drogi.

Zwykle tytułuje się fragment Łk 2,1-20 jako „Narodzenie Jezusa”. Tymczasem jeśli się dobrze mu przyjrzeć, o samych narodzinach tu w sumie niewiele. To raczej ewangelia o spotkaniu pasterzy ze Słowem, które choć jeszcze milczy, już jest dobrą wieścią. Łukasz przedstawia nam trzy sceny. W dwu pierwszych – narodziny syna i zwiastowanie pasterzom – wprowadza dwie grupy bohaterów, a w trzeciej kulminującej, widzimy ich spotkanie.

Kto rządzi światem

Przyjrzyjmy się poszczególnym wersetom:

W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym zamieszkałym świecie1.
Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz.
Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta.
Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna.

Zaczyna się wszystko od  światowej perspektywy i pada imię władcy tego świata, Cezara Augusta. Nie zapominajmy, że Łukasz napisał dwutomowe dzieło, Ewangelię i Dzieje Apostolskie, które kończą się pobytem Pawła w Rzymie. Dobra nowina zaczyna się właśnie teraz. Zaraz jednak, narrator, jak w dzisiejszych filmach, z kosmicznej perspektywy schodzi błyskawicznie coraz to niżej: do Rzymskiej prowincji Syrii, wreszcie do jej małych regionów, Galilei i Judei i ich miasteczek, i pewnej pary. Z przestrzeni, autor wprowadza nas od razu w historię, która łączy się z teraźniejszością. Józef jest z dynastii Dawida, który jako młody pasterz został wybrany na króla właśnie z okolic Betlejem.

Zastajemy Józefa i Maryję w drodze. W drogę wyruszą również zaraz pasterze po spotkaniu z aniołem. Cała działalność dorosłego Jezusa w Łukaszowej ewangelii wpisuje się w drogę do Jerozolimy, a Dzieje opiewają podróże Pawła. Podróż oznacza zmianę i nadaje przyśpieszony rytm Bożym planom. Nic nam nie wiadomo o spisach podatkowych, w których trzeba było zapisać się w miejscu pochodzenia, a nie zamieszkania. Być może ta niezwykłość już teraz sugeruje, że to nie August rządzi światem, ale czyjś inny plan się realizuje. Innej niż administracyjna konieczności poddaje się brzemienna kobieta.

Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w mieszkaniu2.

Niczego nadzwyczajnego o samych narodzinach się nie dowiadujemy; inaczej niż apokryfy, ewangelista jest bardzo skąpy w detale. Owinięcie noworodka w powijaki jest jak najzwyklejszą czynnością. To co szczególne, to wzmianka o żłobie, która będzie się trzykrotnie w tym opowiadaniu powtarzała jako ważny znak. Sam termin nie daje nam wyobrażenia, czy był on drewniany, czy też wykuty w skale, co pewnie bardziej prawdopodobne jak na Judejskie warunki. To samo słowo może również oznaczać stajnię w ogóle. Ojcowie Kościoła rozwijali skojarzenia z drewnianą arką Noego, z chlebem z „Domu chleba” (beth lechem) przeznaczonym do spożycia, nawet ciałem Ukrzyżowanego złożonym do grobu wykutego w skale. Nie odmawiamy tym interpretacjom słuszności, ale czytamy dalej…

W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze
i trzymali straż nocną nad swoją trzodą.

Druga scena wprowadza innych bohaterów. Pasterze w Betlejem nie mogą nie odesłać nas do Dawida, który tam tym samym się trudnił. Sam Dawid jest królem, śpiewakiem, ale i grzesznikiem, człowiekiem krwi, cudzołożnikiem, pokutującym. Pasterze za czasów Jezusa nie mieli dobrej prasy i razem z celnikami i grzesznikami należeli do tej kategorii, od której uczciwy człowiek powinien był się trzymać z daleka. Mieli opinię złodziei, oszustów, nieczystych. Ich zeznania nie były wiarygodne w sądach. Czy nie ma tu rzeczywiście podobieństwa do innych świadków, innego znaku, i innej nocy? – kobiet przy bożym grobie, które również nie były wiarygodne dla ówczesnych prawników?

Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła,
tak że bardzo się przestraszyli.
Lecz anioł rzekł do nich: «Nie bójcie się!
Oto zwiastuję3 wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu:
dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan.
A to będzie znakiem dla was:
Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie».
I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich,
które wielbiły Boga słowami:
«Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom [Jego] upodobania».

Chwała Pana jako świetlisty obłok wypełniła przybytek po jego poświęceniu przez Mojżesza i jest znakiem Jego wielkiej bliskości. Ciekawe, że poza tym wersetem, Łukasz używa tego samego słowa perilampo ‘świecić wokół’ tylko raz – w opisie wizji św. Pawła pod Damaszkiem (Dz 26, 13). Czyżby i tu miało chodzić o nawrócenie?

O zwiastowaniu po raz trzeci

To już trzecie zwiastowanie anielskie u Łukasza. Jak Zachariaszowi i Maryi, tak i pasterzom anioł najpierw mówi: „Przestańcie się lękać!”, zanim cokolwiek im powie. Ogłasza ‘ewangelię’, dobrą nowinę o wielkiej radości dla całego narodu. Głoszeniu ewangelii zawsze towarzyszy radość, raz tylko jeszcze Łukasz pisze o „wielkiej radości” – tej apostołów z nawrócenia pogan (Dz 15, 3).

Dziś! Nie jest byle jakim słowem. To anielskie „dziś” powtórzy Jezus rozpoczynając swoją misję w nazareńskiej synagodze: „Dziś wypełniły się słowa tej księgi” (4, 21). „Dziś” jest czasem, kiedy Jezus działa: „Oto wyrzucam złe duchy i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia będę u kresu. Jednak dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze, bo rzecz niemożliwa, żeby prorok zginął poza Jerozolimą.” (15, 32-33). Celnika Zacheusza owym „dziś” ściąga z sykomory (19, 5.9). Aż po ostatnie zbawienne i najbardziej upragnione: „dziś będziesz ze mną w raju!” (23, 43). Kiedy Bóg działa? Dzisiaj!

Nowy Dawid się narodził (a Dawid znaczy tyle co „ukochany”). I tutaj pewnie anioł zdradził i imię, i misję nowonarodzonego, bo zbawienie po hebrajsku to „jeszua” tak jak hebrajskie imię Jezusa. Dawid był pomazańcem Pańskim jak każdy z jego królewskich potomków. Ma być nim i Jeszua – mesjasz mszijah albo, jak po grecku wyraził to autor – chrystos. Anioł nazywa dziecko wreszcie Panem, a przecież chwilę wcześniej to chwała Pana pasterzy otoczyła (w. 9), i wiedzą, że to Pan do nich przez posłańca mówił (w. 15). Gdzie jest więc Pan? W chwale niebieskiej wśród aniołów czy w żłobie?

Anioł wskazuje na znak. Uwaga, znak to nie to samo co dowód, ale raczej wskazówka. Znak zaprasza do skojarzenia faktów i zaprasza do wiary, ale nie zastąpi jej. Pierwszym znakiem jest samo dziecko, które ma być położone na „znak, któremu sprzeciwiać się będą” (2, 34). Po raz drugi mówi się, że niemowlę ma leżeć w żłobie, względnie w stajni. Radość aniołów, która teraz następuje jak mogłaby nie być porównana do „radości aniołów bożych z  jednego grzesznika, który się nawraca” (15, 10)!

Chwała Bogu a ludziom pokój! – Śpiewamy ten hymn co niedziela, z wyjątkiem adwentu, żeby z aniołami zaśpiewać w Święta. Wysokości i niebo te słowa łączą. Przyjście Chrystusa na świat jest chwałą Boga, a ludziom niesie pokój.  Kim są „ludzie życzliwości”? Może chodzić o tych, których Bóg obdarza łaską, ale także po prostu o ludzi życzliwych. Dwuznaczność może być zamierzona: dla życzliwych Bóg jest życzliwy.

Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: «Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, tę zaistniałą sprawę, którą nam Pan oznajmił».
Udali się też z pośpiechem i odnaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie.

Zaczyna się trzecia i finałowa scena ewangelii znalezienia. Zauważ, że anioł nie mówi pasterzom wprost, co mają zrobić. Oto wieść i jej znak. Do pasterzy należy decyzja. Pasterze idą zobaczyć rhema, którą oddaliśmy tu jako tę ‘sprawę’, ale pierwszym znaczeniem jest ‘słowo’. Pójdźmy, zobaczmy to słowo! Idą z pośpiechem, jak z pośpiechem Zacheusz schodził z drzewa (19, 5) żeby odpowiedzieć na Boże „dziś”. Jeśli pismo mówi „odnaleźli”, znaczy, że musieli szukać, choć żadne szczegóły ich nocnych starań i drogi nie są podane.

Po raz trzeci pada istotny szczegół, o dziecku w żłobie. Otóż nikt ze sprawiedliwych mieszkańców Betlejem nie wpuściłby nieczystych i grzeszników do swojego domu. Jezus najzwyczajniej w świecie idzie w miejsca, które są dla pasterzy dostępne. Pan niebieskiej chwały, mówiący poprzez aniołów, schodzi do stajni do tych, którzy tylko do stajni mogą wejść. To on pokonuje większość drogi, która jest niemożliwa dla człowieka dla pokonania.

Pozostawia tylko taki odcinek, który można pokonać w pośpiechu, i dziś!

Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o sprawie, która została im powiedziana o tym Dziecięciu.
A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali.
Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy ścierając się sama z sobą w swoim sercu.
A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane.

Popatrz, że pasterze od razu stają się zwiastunami ewangelii, którą przekazał im anioł. Stają się i oni aniołami – bo przecież angellos właśnie znaczy tyle co posłaniec – dla świętej rodziny. Łukasz sugeruje, że mówili o narodzinach Pomazańca i Pana wszystkim, których napotkali.

Wiara ze zdziwienia

Zadziwienie miało być początkiem filozofii, otóż dla Łukasza jest również często początkiem wiary. Zdziwienie pojawia się, gdy coś nie pasuje do znanego mi świata! Ludzie dziwią się widząc niemego Zachariasza, który wielbi Boga (1, 68), sama Maryja i Józef również dziwią się na słowa Symeona (2, 33), jak i tyle ludzi widząc cuda Jezusa, aż po ten największy – zdziwienie Piotra pustym grobem (24, 12) i ze spotkania ze Zmartwychwstałym (24, 41). Słowa i czyny Apostołów takie same uczucia będą prowokować w ich słuchaczach. Zdziwienie może być początkiem wyboru i zmiany patrzenia na świat.

Co robiła z tymi słowami-rzeczami Maryja? Oddałem greckie symballo przez ‘ścierać się’, bo brzmi ono bardziej dramatycznie niż ‘rozważać’. Sym-ballo to tyle co ‘rzucać razem’, konfrontować, łączyć, albo porównywać. Nie chodzi więc o jakieś nieokreślone dumania, ale o rozumowanie i ważenie za i przeciw. Serce w Biblii to źródło nie tyle uczuć, co myśli i intelektu. Wierzyć więc z serca, to wierzyć z głową i z przekonaniem.

Opowiadanie o spotkaniu pasterzy z Panem, kończy się ich przemianą. Teraz oni stają się jak aniołowie, posłańcami, i jak oni wielbią Boga. Nie bez przyczyny ostatnie zdanie ewangelii Łukasza mówi o tym jak apostołowie po wniebowstąpieniu Pana i spotkaniu z aniołem wielbią Boga – w ten sposób chwała aniołów z wysokości staje się udziałem wierzących, którzy spotkali Jezusa.

1 Tyle dosłownie znaczy greckie oikumene
2 „Pokój gościnny” to pierwsze znaczenie tego słowa.
3 Łukasz pisze: euangelizo.

fot. flickr.com / Tor Even Mathisen