Bł. Pier Giorgio Frassati. Poznaj patrona studentów.

Był ciemnym typem organizującym dla sobie podobnych wyprawy górskie, w dodatku – o zgrozo! – koedukacyjne. Miał jasno określone poglądy polityczne i społeczne, oparte na nauczaniu społecznym Kościoła, zaś wybrane przez niego studia nie tylko odpowiadały jego zainteresowaniom, ale także miały mu umożliwić w przyszłości pracę dla innych, szczególnie najuboższych. Zarażał innych swoją wiarą i innymi pasjami, dopóki sam nie zaraził się polio.

Z pomocą jezuicką – dominikanin

Syn polityka o lewicowych poglądach i malarki wbrew pozorom wcale nie miał lekkiego dzieciństwa. Rodzeństwo (miał jeszcze siostrę) Frassatich wychowywano bardzo surowo, można powiedzieć, że wręcz ascetycznie, choć nie wynikało to z zaangażowania religijnego opiekunów. Zapewne takie wychowanie sprawiło, że Pier Giorgio potrafił współczuć ubogim – sam znał smak wyrzeczeń, a czasem i braku emocjonalnego wsparcia ze strony rodziców.

Zobacz stronę frassati.dominikanie.pl

Jego zwrot ku pogłębionej pobożności był związany z rokiem spędzonym w jezuickiej szkole, ale duchowością, którą ostatecznie uznał za swoją, była ta dominikańska. Wstąpił do III Zakonu, przyjmując imię Hieronim i biorąc za patrona Savonarolę.

Jak widać, miał zdecydowane, wręcz bojowe podejście do głoszenia Chrystusa. Zresztą nie były to jedynie ustne deklaracje. W tamtych czasach zdarzało się, że kiedy spotkały się na ulicy manifestacja z kontrmanifestacją, to krewcy Włosi nie poprzestawali na wymianie jedynie werbalnych ciosów i Pier Giorgio wracał do domu z siniakami.

Spotkania na szczytach

Ewangelizował także rówieśników. Tu przydatna okazała się jego wielka miłość do gór – jego rodzinne miast, Turyn, leży niedaleko Alp Zachodnich. Często wyjeżdżał tam na wędrówki i to właśnie z jednej z nich pochodzi jego zdjęcie wykorzystane na obrazie beatyfikacyjnym. Stoi, opierając jedną ze stóp na skale przed sobą, w sportowej koszuli i bryczesach, a w zębach trzyma fajkę.

Co prawda nieznany z nazwiska (a zapewne zgorszony) przeciwnik palenia tytoniu wyretuszował ten artefakt z portretu, ale to jedynie spopularyzowało wersję „fajczaną” zdjęcia.

Nie jest to selfie, a to z kolei znaczy, że nie jeździł sam. Z czasem ta grupa stała się stowarzyszeniem o nośnej nazwie Societa dei Tipi Loschi (Stowarzyszenie Ciemnych Typów), której celem było ewangelizowanie i formacja charakteru przez piesze wędrówki połączone z modlitwą i dzieleniem się wiarą.

To tam poznał dziewczynę, w której się zakochał. Jednak jego wybór nie spotkał się z akceptacją rodziny (a precyzyjnie: pań należących do rodziny) i starał się robić wszystko, by nie dawać swojej niedoszłej wybrance fałszywych nadziei.

Biedakom oddawał nawet swoje buty

Jednak tym, co zdecydowało o jego świętości, była heroiczna wręcz pomoc ubogim. Rozdawał im wszystko, co sam miał, łącznie z obuwiem. Pożyczał od rodziny pieniądze, by opłacać adwokatów, spłacać zaległe czynsze, kupować konieczne leki. Wracającym z więzienia pomagał znaleźć pracę, chorym – lekarską pomoc.

Podczas jednej z takich wypraw do dzielnicy biedy zaraził się polio. Chorobę zbyt późno rozpoznano – także dlatego, że zarówno sam chory, jak i jego rodzina bagatelizowali początkowe objawy. Pier Giorgio pomimo olbrzymiej gorączki i bólu próbował nawet uczyć się do egzaminu.

Karol Wojtyła czerpał z niego wzór

Zmarł po niecałym tygodniu walki z chorobą – 4 lipca 1925 roku. Na wieść o tej śmierci skrzynka pocztowa przy bramie domu jego rodziców zaczęła przepełniać się listami kondolencyjnymi, a przez pokój, gdzie była wystawiona trumna, przeciągała prawdziwa pielgrzymka ludzi, którzy doświadczyli jego dobroci. Pogrzeb był bardzo uroczysty i od razu rozwinął się kult.

Beatyfikował go Jan Paweł II, który jeszcze jako arcybiskup Krakowa nazwał Frassatiego człowiekiem ośmiu błogosławieństw i przyznał, że rozwijając duszpasterstwo młodzieży, sporo czerpał z przykładu młodego Włocha. Może poza popularyzowaniem palenia…

Spotkaj u nas Frassatiego

Bł. Pier Giorgio Frassati – strój górski z początku XX wieku, fajka, czasem alba bez cingulum, bujna czarna czupryna

Dzień wspomnienia – 4 lipca