Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. Wszystkim, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Ujrzałem Ducha, który zstępował z nieba jak gołębica
 Ujrzałem Ducha, który zstępował z nieba jak gołębica

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Piękni ludzie

 Tomasz Golonka OP

 Iz 49, 3. 5-6 • Ps 40 • 1 Kor 1, 1-3 • J 1, 29-34

Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata”. Symbolika „Baranka” była znana. To zamiast Izaaka Abraham złożył go w ofierze. To krew baranka, którą pomazano odrzwia domów, ochroniła Izraelitów w noc paschalną przed mieczem anioła. To Sługa Jahwe jak baranek szedł na zabicie i był niemy jak owca wobec strzygących ją. Tylko że to były zapowiedzi, figury. Teraz jest rzeczywistość.

To Jezus jest prawdziwym i jedynym Barankiem Bożym, który gładzi grzech świata. On jest jedynym Zbawicielem i nie ma innego. To dzieło zbawienia dotyczy całej ludzkiej natury i każdego człowieka. Święty Paweł tłumaczy to, zestawiając skutki grzechu popełnionego przez „pierwszego Adama” i skutki usprawiedliwienia wysłużonego przez „drugiego Adama” – Chrystusa: „Jeżeli bowiem przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich śmierć, to o ileż obficiej spłynęła łaska i dar Boży, łaskawie wysłużony przez jednego Człowieka, Jezusa Chrystusa”. Wniosek jest bardzo optymistyczny: jak na początku życia otrzymujemy naturę obciążoną grzechem pierworodnym, tak z chwilą chrztu jesteśmy uwolnieni z grzechu pierworodnego. „Taka jest nasza wiara, taka jest wiara Kościoła, której wyznawanie jest naszą chlubą w Chrystusie Jezusie Panu naszym” – zakrzykniemy w czasie liturgii chrzcielnej.

Ale czy to wszystko? Czy to wystarczy? I wszystko, i nie wszystko. I wystarczy, i nie wystarczy. Bo przed nami jest życie i to, jaki kształt nadamy naszemu człowieczeństwu. My nadajemy mu kształt, inni nadają nam kształt… Oby, koniec końców, stało się to niezbywalną odpowiedzialnością każdego z nas. To zadanie i obowiązek, powołanie i godność – nadać kształt swojemu człowieczeństwu. Zbawieni, odkupieni, obmyci w krwi Baranka – piękni ludzie. To cel każdego z nas.

 

W zwoju księgi jest o mnie napisane
W zwoju księgi jest o mnie napisane

Komu można zaufać

Mateusz Przanowski OP

Iz 49, 3. 5-6 • Ps 40 • 1 Kor 1, 1-3 • J 1, 29-34

Nieraz z paniką w oczach czekamy na wypowiedź kogoś ważnego, kto nam powie, czy to, co widzimy, jest dobre czy złe. Takie poszukiwanie mistrzów ma jednak różne odcienie, nierzadko może być świadectwem wewnętrznej słabości, niewolniczego ducha. Po katastrofie w Raju człowiek stał się „niewolnikiem grzechu” i co gorsza dostrzegł dobre tego strony. Czy nie jest wygodnie oddać swoją wolność za cenę na przykład bezpieczeństwa? Bezpieczeństwo za wolność to dla wielu bardzo opłacalna transakcja. Niesłychanie łatwo jest zrzec się wolności na tym świecie. Oddać wolność na rzecz silniejszych jest pokusą trudną do odparcia. Gdy jednak ten niewolniczy duch natrafi na kogoś, kto jest ukrytym wilkiem w owczej skórze, kto lubi panować, rozkazywać i „meblować ludziom głowy”, to już blisko do tragedii. Kiedy zniewolony przez taki „autorytet” dostrzeże wreszcie wilczy ogon i zęby, będzie już pobity, osłabiony, a trucizna, którą poił go wilk, nieraz jeszcze da o sobie znać. Toteż spotkanie kogoś, kogo możemy nazwać mistrzem czy też autorytetem z prawdziwego zdarzenia, jest wydarzeniem niesłychanej wagi w naszym życiu.

Dzisiejsza Ewangelia przedstawia nam spotkanie Jana Chrzciciela z Jezusem. Jan rozpoznaje w Jezusie Najwyższy Autorytet, Mistrza i Nauczyciela, którego nadejście przygotowywał. Podziwiajmy dziś trafność rozeznania Jana. Odnalazł prawdziwego Mistrza, nie dał się zwieść nikomu innemu, a przecież podających się za zbawicieli było wtedy sporo. Jan, choć otwarty na znaki od Boga, był również człowiekiem trzeźwym, kierował się rozumnym rozeznaniem. Może być dla nas patronem nie tylko przyjęcia Chrystusa za Mistrza, ale również rozeznawania, komu z ludzi możemy powierzać nasze myśli, sprawy i problemy.

Co pozwoliło Janowi rozpoznać w Jezusie prawdziwego Mistrza? Oprócz znaku gołębicy Ewangelia podsuwa nam dzisiaj inne jeszcze kryterium rozeznawania. Prawdziwy autorytet musi mieć w sobie odblask pokory Chrystusa – Baranka Bożego. Do Jana Chrzciciela nie przemawiały fanfary autokreacji. Jeśli ktoś domaga się dla siebie przede wszystkim chwały i poklasku, nigdy nie będzie autentycznym autorytetem. Jak bardzo potrzebujemy zdolności do rozeznawania w tej dziedzinie, jak bardzo potrzebujemy wstawiennictwa Jana Chrzciciela.

 

Pan mnie ukształtował od urodzenia na swego Sługę
Pan mnie ukształtował od urodzenia na swego Sługę

Dobrze uczynieni

Wojciech Jędrzejewski OP

Iz 49, 3. 5-6 • Ps 40 • 1 Kor 1, 1-3 • J 1, 29-34

Pewien niedominikanin otworzył mi niedawno oczy na to, co łączy dwie wielkie postaci naszego zakonu: św. Dominika i św. Tomasza. Wspólnym mianownikiem duchowości obu świętych była obrona ważnej prawdy dotyczącej natury ludzkiej: jest ona dobra, ponieważ człowiek jako stworzenie wyszedł z Bożych rąk. Dominik w swoim przepowiadaniu patrzył na człowieka boleśnie poruszony błędami manichejczyków traktujących ciało jako twór szatana. Teologia Tomasza jest przeniknięta zachwytem nad działaniem Boga, które opiera się na tym, co w człowieku dobre z natury (natury uczynionej na obraz Stwórcy!).

Grzech, który przejęliśmy od Adama, wzbogacony naszymi osobistymi upadkami nigdy nie niszczy doszczętnie Bożego dobra wrośniętego w człowieczeństwo. „Ukształtowany od urodzenia na Sługę” jest nie tylko Mesjasz. Każdy z nas jest tak „bardzo dobrze uczyniony”. Wszystko w nas — ciało i dusza — opowiada o Bożym pięknie, może głosić Jego chwałę. Wszystko w nas wyrywa się do Najwyższego Dobra i Prawdy.

To, o czym tu mówimy, nie jest nieistotną spekulacją: ma ogromne praktyczne znaczenie. Rozum potrafi rozpoznać prawdę. W Ewangelii widzimy Jana Chrzciciela wskazującego swoimuczniom Baranka, który gładzi grzechy świata. W dalszym fragmencie tego tekstu czytamy, że ci, którzy usłyszeli wyznanie wiary proroka, idą za Nim. Idą, ponieważ Baranek wskazany przez Jana pociąga ich swoim blaskiem. Dlaczego pociąga? Gdyż Prawdy, którą jest Mistrz, poszukiwali od dawna, znali jej smak i rozpoznali, że w Nim przemawia do nich Obietnica Spełnienia. Dlaczego „poszli za Nim”? Serce pragnie być doprowadzone do Pełni i ma przeczucie, że ona istnieje.

Chrystus wychodzi naprzeciw wrodzonym nam potrzebom i pragnieniom. Uczniom Jana zadaje pytanie — „czego szukacie?”. Nawiązuje do ich pragnień, chce je usłyszeć, daje im prawo głosu. Odcięcie się od siebie nie jest żadnym ideałem, niespokojne oczekiwanie, aż jakiś niebiański projekt spadnie i wypełni pustkę. Odpowiedź na pytanie „co mam czynić, jakie jest moje powołanie?” — nie kryje się jak as w Bożym rękawie, ale przemawia z wnętrza naszych pragnień. Nie musimy się ich obawiać i podejrzewać się wciąż o tajemne złe intencje, które z pewnością przerażają nasze serca. Oczywiście, nasze podążanie drogą prowadzącą do prawdy i dobra domaga się oczyszczenia i umocnienia. Uświęcenie, które swoją krwią dokonuje w nas Baranek Boży, jest jednak wzmacnianiem i doskonaleniem danego od początku dobra. Dobrze jest zatem pytać siebie: czego pragniesz? To pytanie chcą usłyszeć nasz rozum, nasze dążenia i nasze uczucia.