Przedstawienia sądu ostatecznego miały przypominać wiernym o nieuniknionym końcu doczesnego świata.

Tryptyk przedstawiający Sąd Ostateczny z Muzeum Narodowego w Gdańsku jest jednym z najwybitniejszych przykładów malarstwa niderlandzkiego na świecie i jedynym dziełem Hansa Memlinga (ok. 1440–1494) w polskich zbiorach muzealnych. Składający się z trzech części ołtarz do dzisiaj zachwyca świetlistością czystych barw i bogactwem złożonych treści, zaś jego długa i burzliwa historia, obfitująca w niesamowite wydarzenia i zwroty akcji, śmiało mogłaby posłużyć za kanwę scenariusza filmu przygodowego.

Sąd Ostateczny powstał w latach 1467–1473 na zamówienie rezydującego w Brugii florenckiego bankiera Angela di Jacopo Taniego, który został sportretowany wraz z młodą żoną na tylnej stronie bocznych skrzydeł ołtarza.

Przejdź do strony Miesięcznika W drodze

Tryptyk był przeznaczony do rodowej kaplicy Tanich w kościele Badia Fiesolana pod Florencją, jednak nigdy do Italii nie dotarł. Okręt, którym transportowano dzieło do Florencji – galeon San Matteo – został 27 kwietnia 1473 roku zaatakowany i złupiony przez gdańskiego kapra Pawła Beneke. W taki właśnie dość przypadkowy sposób słynny obraz znalazł się w grodzie nad Motławą. Oczywiście prawowici właściciele z pomocą księcia Karola Śmiałego czy samego papieża Sykstusa IV starali się odzyskać skradzione dobra (ładunek zawierał też m.in. wysoko ceniony wówczas ałun), jednak próby te nie przyniosły żadnego efektu i ołtarz pozostał w Gdańsku, gdzie zawisł w głównej świątyni miasta – kościele Najświętszej Maryi Panny.

Na przestrzeni kolejnych wieków kilku słynnych europejskich władców różnymi sposobami próbowało pozyskać to cenne dzieło do swoich kolekcji, oferując w zamian miastu hojną zapłatę (cesarz Rudolf II) czy przejąć go jako część wojennych kontrybucji (car Piotr I), ale gdańszczanie pilnie strzegli swego najcenniejszego skarbu, konsekwentnie odmawiając wydania tryptyku. Dopiero baron Vivant Denon, dyrektor Muzeum Napoleona I (z siedzibą w Luwrze), w 1807 roku wywiózł tryptyk do Paryża. Po upadku cesarza, zarekwirowany przez zwycięską armię pruską ołtarz został przewieziony do Berlina, skąd powrócił do Gdańska w 1817 roku.

Kolejną wędrówkę odbył w 1945 roku – krótko przed zakończeniem II wojny światowej został ewakuowany przez Niemców i ukryty w górach Rhön w Turyngii. Tam odnalazła go i „zabezpieczyła” Armia Czerwona, po czym wywiozła obraz do Leningradu, gdzie był pokazywany w Ermitażu.

Sąd Ostateczny, jeden z najcenniejszych gdańskich skarbów, powrócił nad Motławę 21 września 1956 roku, szczęśliwie odzyskany w ramach powojennych rewindykacji. Przekazano go do ówczesnego Muzeum Pomorskiego (od 1972 roku Muzeum Narodowe), gdzie do dziś jest eksponowany, natomiast w kościele Najświętszej Maryi Panny umieszczono kopię autorstwa gdańskiego malarza Louisa Sy.

Ikonografia tryptyku

Przedstawienia sądu ostatecznego pojawiły się w sztuce chrześcijańskiej już w XI wieku, ale ich największa popularność przypada na okres średniowiecza. Umieszczano je w dobrze widocznych miejscach, zwłaszcza na tympanonach nad głównym wejściem świątyni, na zachodnich ścianach w kościelnych wnętrzach, w ratuszach, szpitalach, z czasem także jako główny temat późnośredniowiecznych nastaw ołtarzowych. Miały przypominać wiernym o nieuniknionym końcu doczesnego świata, którego nadejście wiązało się z moralną oceną dziejów i poszczególnych istnień, budziło grozę i skłaniało do refleksji.

Ten uwieczniany przez artystów czas jest nazywany przez teologów „dniem ostatecznym”, „dniem powtórnego przyjścia Chrystusa” albo „paruzją” (gr. przyjście, obecność). Podstawowym źródłem przy tworzeniu owych malarskich moralitetów były biblijne teksty Starego i Nowego Testamentu, a w szczególności Apokalipsa św. Jana, apokryfy i pisma ojców Kościoła.

Kwatera centralna 

W centrum kompozycji znajdują się dwie kluczowe dla całej sceny postaci – Jezus Chrystus oraz archanioł Michał.

Tronujący na tęczy Chrystus – Król Nowego Przymierza, któremu dana jest wszelka władza na niebie i na ziemi (Mt 28,18), opiera stopy na złocistej kuli, obrazującej wszechświat. Ukazany został na złotym tle symbolizującym ponadczasową, boską przestrzeń. Takie tło w malarstwie niderlandzkim pełniło także funkcję dekoracyjną, odbijało światło kościelnych świec, wydobywało i uplastyczniało ukazane na nim postaci.

Chrystus, zgodnie ze słowami św. Mateusza, przychodzi jako Syn Człowieczy: w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, […] I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody ziemi (Mt 25,31). Sędzia w otoczeniu apostołów zasiada na tęczy, która obrazuje starotestamentową ideę przymierza, wyrażoną w Księdze Rodzaju po potopie: A to jest znak przymierza, które ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy: Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią (Rdz 9,12–13).

Apostołowie otaczający Sędziego występują w roli ławników. Ich obecność nawiązuje do słów Chrystusa: gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście pokoleń Izraela (Mt 19,28). Ograniczenie osób asystujących Chrystusowi wyłącznie do grona Dwunastu podkreśla ich znaczącą rolę w dziejach Zbawienia jako fundamentu Kościoła.

Lilia łaski oraz miecz sprawiedliwości po obu stronach głowy Chrystusa odnoszą się do boskiego wyroku i ziemskiego podziału na zbawionych i potępionych.

Chrystus jest także Miłością i Odkupicielem, który poprzez swoją męczeńską śmierć wybawił ludzkość od grzechu. Jego krew dała życie, o czym przypominają unoszone przez aniołów narzędzia męki Pańskiej (łac. Arma Christi) – od lewej: kolumna, bicz (flagellum), drzewo krzyża, korona cierniowa i włócznia, trzcina z gąbką nasączoną octem, młotek, trzy gwoździe. Związek śmierci Chrystusa i Jego powtórnego przyjścia w chwale podkreśla także czerwona, skąpana we krwi (Ap 19,13) szata, którą jest okryty.

Poniżej zostali ukazani Matka Boska i Jan Chrzciciel w roli orędowników, tworzący wraz z Chrystusem grupę Deesis (gr. błaganie, prośba). Maryja, poprzez swój bezpośredni związek ze zbawczym dziełem Chrystusa od czasów Bernarda z Clairvaux traktowana jako pośredniczka, wraz z Janem Chrzcicielem – odzianym w wielbłądzią skórę – który zapowiedział misję Zbawiciela, proszą Boga o łaskę dla sądzonych ludzi.

Przejmujący dramat rozgrywa się na ziemi, w symbolicznej Dolinie Jozafata (Jl 4,2.12), gdzie na głos anielskich trąb powstają z grobów zmarli. Wydanie wyroku przez Sędziego poprzedzone jest ważeniem dusz (gr. Psychostasis) przez archanioła Michała. Ten znany z Apokalipsy strażnik królestwa niebieskiego i pogromca Szatana uważany jest także za anioła sądu i kary. Memling ukazał go jako uskrzydlonego rycerza, odzianego w złocistą zbroję, w centrum sceny przypominającej pole bitwy, na którym toczy się walka pomiędzy aniołami i diabłami o każdą duszę.

Po lewej stronie archanioła znajduje się scena Psychomachii, obrazująca ideę sądu nad każdym człowiekiem. Diabeł został wyposażony w namalowane z wielką precyzją skrzydła motyla symbolizującego zwodnicze fizyczne piękno.

Uderzająca skala postaci archanioła Michała ważącego dusze została zapewne wprowadzona w celu unaocznienia w obrazie niebiańskiej rzeczywistości. Szala, na której klęczy zbawiony, opada ku ziemi, ilustrując słowa z Księgi Daniela, w której prorok Daniel objaśnia królowi Baltazarowi znaczenie napisanych na ścianie słów: Mene – Bóg obliczył twoje panowanie i ustalił jego kres. Tekel – zważono cię na wadze i okazałeś się zbyt lekki (Dn 5,26–27). W prawej dłoni archanioł trzyma bogato zdobiony pastorał papieski (ferulę), za pomocą którego strąca z szali grzesznika.

O tym, jak ważny w malarstwie niderlandzkim tego czasu był detal i jak złożone ukrywał treści, świadczą oddane z wielką precyzją pawie pióra, którymi zakończone zostały skrzydła archanioła. Te barwne mieniące się okręgi, symbolizujące wieczność, pojawiają się także jako element zdobiący ogon diabła, który ciągnie jednego z potępionych w otchłań. Zakłada się bowiem, że Szatan przed upadkiem zajmował wysoką pozycję w rajskiej hierarchii. Utracił łaskę Boga i został strącony do piekła na skutek grzechu pychy i nieposłuszeństwa wobec Stwórcy. Byłeś odbiciem doskonałości, pełen mądrości i niezrównanie piękny. Mieszkałeś w Edenie, ogrodzie Bożym […] Serce Twoje stało się wyniosłe na skutek piękności twojej, zanikła twoja przezorność z powodu twego blasku. Rzuciłem cię na ziemię, wydałem cię królom na widowisko (Ez 28,12–17).

Prawe skrzydło 

Na prawym skrzydle tryptyku przedstawiony został pochód zbawionych wstępujących do raju. Korowód postaci udaje się po kryształowych schodach ku bogato zdobionej bramie, symbolizującej Miasto Boże – niebiańską Jerozolimę, stanowiącą symboliczną granicę między sferą sacrumprofanum. Jak przepowiedział św. Jan w swojej apokaliptycznej wizji – Jeruzalem Nowe zstąpi z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swojego męża (Ap 21,2).

Średniowieczna teologia zakładała, że warunkiem koniecznym do zbawienia jest przynależność do Kościoła, stąd brama raju przybrała formę bogato zdobionego portalu gotyckiej świątyni: Ja jestem bramą. Jeśli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony (J 10,7–9).

Droga zbawionych do raju pełna jest symbolicznych treści, obrazujących najważniejsze prawdy Kościoła. Każdy, nawet najmniejszy detal wymaga uważnego oglądu, jak choćby oddane z wielką precyzją klejnoty u podnóża niebiańskich schodów, które poza blaskiem i pięknem materii posiadają jeszcze dodatkowe znaczenie.

W jednej z przypowieści w Ewangelii św. Mateusza Chrystus przyrównał królestwo niebieskie do kupca poszukującego pereł, który, znalazłszy jedną drogocenną perłę, sprzedał wszystko, co miał, by ją kupić. Kosztowny klejnot stał się metaforą duchowej wartości królestwa niebieskiego. Kamienie szlachetne na obrazie przedstawiają także fundament niebiańskiego Jeruzalem i niewyobrażalne bogactwo i wielkość Boga. Kwitnąca łąka pod stopami sprawiedliwych usiana jest różnymi gatunkami kwiatów symbolizujących cnoty, których praktykowanie za życia pozwoliło wybranym osiągnąć zbawienie: fiołek obrazuje pokorę, stokrotka – skromność, orlik – wieczną młodość i czystą miłość, a szkarłatny kolor lilii cesarskiej przypomina męczeńską śmierć Chrystusa.

Święty Piotr, nieznacznie większy od otaczających go postaci, reprezentujący już niebiańską rzeczywistość, wita zbawionych. Tuż przed wejściem do raju aniołowie przyoblekają ich w szaty. Scena ta jest nawiązaniem do ewangelicznej przypowieści o szacie godowej będącej symbolem przynależności do wspólnoty odkupionych.

Kolejność osób kroczących w orszaku zbawionych nie jest przypadkowa, pochód wybranych stanowi bowiem odzwierciedlenie obowiązującej na ziemi kościelnej hierarchii. Jako pierwsi niebiańską bramę przekraczają przedstawiciele duchowieństwa: papież w czerwono-złotej tiarze, następnie kardynał, biskup i zakonnicy, dopiero za nimi podążają pozostali wierni.

Na półokrągłym tympanonie niebiańskiej bramy znajduje się przedstawienie wywodzące się z Apokalipsy św. Jana. Ukazuje zasiadającego na tronie Boga Ojca w koronie i z berłem w dłoni, z otwartą księgą siedmiu pieczęci, symbolizującą boskie wyroki. Zgodnie z wizją św. Jana u Jego stóp spoczywa Baranek Boży, który zerwał pieczęcie księgi, a wokół umieszczono wizerunki oddających cześć Bogu i Barankowi czterech ewangelistów i dwudziestu czterech starców apokaliptycznych.

Ponad tympanonem, na wysokim szczycie, znajduje się medalion ukazujący stworzenie Ewy. Scena ta jest aluzją do grzechu pierworodnego, będącego pierwotną, odległą przyczyną dramatycznych wydarzeń Sądu Ostatecznego. Owo przedstawienie jest związane ze sceną zwiastowania – na pierwszy rzut oka jest ona niedostrzegalna, a została umieszczona na haftowanym kapturze biskupa, któremu anioł nakłada białą mitrę.

Pod względem teologicznym jest to jedna z kluczowych scen tryptyku – zwiastowanie było zapowiedzią przyjścia Chrystusa, początkiem wypełnienia się obietnicy odkupienia. Związek tego przedstawienia z ukazanym powyżej stworzeniem Ewy podkreśla rolę Maryi w historii zbawienia. To, co Ewa utraciła poprzez niewierność, Maryja odzyskała poprzez wiarę – otworzyła ludzkości drzwi do raju, dając tym samym początek nowym dziejom świata.

Kwiaty zrzucane na zbawionych kroczących po kryształowych schodach symbolizują dary Ducha Świętego. W średniowieczu w czasie uroczystości Zesłania Ducha Świętego istniał zwyczaj obsypywania wiernych kwiatami z kościelnych empor. W tryptyku Hansa Memlinga zobrazowano w ten sposób wszystkie trzy Osoby Trójcy Świętej: Boga Ojca w scenie stworzenia Ewy i zasiadającego na tronie, Chrystusa jako Sędziego i Baranka Bożego oraz Ducha Świętego ukazanego pod postacią kwiatów.

Lewe skrzydło

Harmonii i modlitewnemu nastrojowi prawej strony obrazu został przeciwstawiony chaos i dramatyzm lewej strony, gdzie osądzeni są spychani w piekielną otchłań.

Memlingowska wizja piekła nie ma sobie równych, jeśli chodzi o ekspresję i różnorodność rozwiązań. Żaden ze współczesnych Memlingowi twórców nie ukazał potępienia w tak realistycznej i przerażającej formie. Hybrydowe, zoomorficzne, odrażające, demoniczne istoty trzymają w rękach rozmaite narzędzia tortur i spychają grzeszników w ogień. Przyjmuje się, że diabły Memlinga, którym przydano cechy rozmaitych zwierząt, poza odrażającą formą obrazują także ludzkie grzechy. W średniowieczu zwierzęta postrzegano inaczej niż dzisiaj, wiązano je bowiem z siłami dobra lub zła, a świat przyrody miał być przykładem postępowania dla wzorowego chrześcijanina.

Owe opisy miały dodatkowo wymiar religijny i służyły nauce moralnej człowieka. Memlingowskie diabły zostały wyposażone w szpony, zakrzywione dzioby i błoniaste skrzydła. Tego ze skrzydłami ćmy i pochodnią, spychającego kobietę w piekielną czeluść, można odczytać jako grzech nieczystości, diabła o pysku dzika, unoszącego związaną powrozem parę – jako cudzołóstwo, a spadającego mężczyznę na grzbiecie lwa jako gniew.

Tryptyk Sąd Ostateczny z Muzeum Narodowego w Gdańsku wciąż fascynuje i zadziwia doskonałością wykonania, mistrzostwem technicznym i niezwykłą dojrzałością ujęcia tak wielowątkowego i złożonego tematu. Bogate w znaczenia dzieło doczekało się wielu interpretacji, stając się zarzewiem gorących dyskusji i sporów wśród badaczy. Do sławy arcydzieła przyczyniła się zarówno jego ranga artystyczna, jak i niezwykłe dzieje, które na zawsze związały obraz z Gdańskiem. Co ciekawe, pomimo burzliwej historii obraz nigdy nie uległ zniszczeniu, przechodził jedynie nieliczne konserwacje.

Tekst Alicji Andrzejewskiej-Zając i Magdaleny Podgórzak ukazał się w miesięczniku „W drodze” 1/2017. Tytuł i lead od redakcji Dominikanie.pl.

Zdjęcie tytułowe: Sąd Ostateczny, Hans Memling (1467-1473), Gdańsk, Muzeum Narodowe