Inaczej niż ziemscy władcy, Ty nie rządzisz przez dzielenie, ale przez jednoczenie. Zaprawdę, jesteś Synem Bożym.

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

Bez Ciebie, Jezu, krzyż jest przekleństwem. „Napisane jest: przeklęty każdy, kogo powieszono na drzewie” (Gal 3,13). Pozwalając przybić się do krzyża, stałeś się przekleństwem za mnie. Za każdego z nas wziąłeś na siebie całe przekleństwo grzechu, aby je przezwyciężyć mocą Twojej przebaczającej miłości. W ten sposób Twój krzyż stał się znakiem Bożego błogosławieństwa, a Twoja krzyżowa droga – moją drogą błogosławieństw.

Jesteś sądzony przez ludzi zakłamanych. Wobec Ciebie – Jedynego, który jest Prawdą, wytaczają działa fałszywego świadectwa. Podczas tego sfingowanego procesu jeszcze jaśniej widać, że przyszedłeś na świat, aby dać świadectwo prawdzie i w ten sposób wyzwalać. Czyniłeś to całym życiem zgodnym z głoszoną nauką; czynisz, gdy spełniają się na Tobie słowa: „błogosławieni jesteście, gdy z mego powodu – z powodu prawdy – mówią kłamliwie wszystko złe na was” (Mt 5,11).

Błogosławiony Jezu, pomóż mi dochowywać wierność prawdzie, gdy jestem sądzony przez kłamców.

Dobrowolnie bierzesz krzyż na swoje ramiona ponieważ jesteś głodny i spragniony sprawiedliwości (por. Mt 5,6). Na odrzucenia przez ludzi dobrego Boga, odpowiadasz życiem totalnie i do końca zgodnym z wolą Ojca. Na ludzką niesprawiedliwość grzechu odpowiadasz dziełem usprawiedliwienia człowieka przez ofiarę miłości na krzyżu. W ten sposób z narzędzia wymierzania sprawiedliwej kary zbrodniarzom lub niesprawiedliwej kaźni niewinnym, czynisz znak nadziei dla każdego. I zapraszasz: weź swój krzyż, chodź za mną, naśladuj mnie. To jedyna droga do ostatecznego nasycenia.

Błogosławiony Jezus, pomóż mi przyjmować wolę Ojca, która wymaga ode mnie zaparcia się własnego ego.

Uginasz się pod ciężarem belki krzyża, ale nie upadasz na duchu. Tam, w swoimi wnętrzu, jesteś zawsze ubogi (por. Mt 5,3), to znaczy w każdej chwili pozostajesz u Ojca, całkowicie powierzasz się Jego opiece i ostatecznie tylko od Niego oczekujesz pomocy. Teraz, gdy doświadczasz kruchości i słabości swojego ciała, objawiasz jeszcze wyraźniej swoją totalną zależność od Ojca. Jesteś z Nim jedno. Nawet powalony na ziemię nie wątpisz, że Jego królestwo należy także do Ciebie.

Błogosławiony Jezu, pomóż mi wejść w tak pokorną relację z Ojcem i trwać w niej także w momentach upadków.

Twoje spotkanie z Matką odbywa się w ciszy, która jest między Wami i w Was. Teraz bardziej niż kiedykolwiek spełniają się słowa „błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię” (Mt 5,5). Wasza cisza nie jest tylko prostym deficytem słów, które okazują się niedostateczne, aby opisać łączącą Was miłość i niewystarczające, aby wyrazić przeszywający Was ból. Ta cisza jest przede wszystkim akceptacją czasu Boga i sposobu Jego działania. W tym trudnym spotkaniu wspólnie przed Nim milczycie i cierpliwie Go oczekujecie, dlatego będziecie razem przeżywać radość paschalnego zwycięstwa.

Błogosławiony Jezu, pomóż mi trwać w ufnej ciszy w chwilach krzykliwej nieufności.

Przyjmując przymuszoną pomoc zatrzymanego Szymona okazujesz mu miłosierdzie (por. Mt 5,7). On pomaga Ci dźwigać krzyż, a Ty podnosisz go z największej biedy jaką jest grzech. W lakonicznym opisie Ewangelii kryje się ogrom Twojej wierności. Walczysz o mnie, o każdego z nas na różne sposoby, ale zawsze do końca. Nie chcesz śmierci grzesznika. Z całego Boskiego serca pragniesz aby się nawrócił i żył. A jest to zawsze możliwe, bo Twoja zazdrosna miłość jest potężniejsza niż moja zdrada, a łaska przebaczenia mocniejsza niż moja niewierność.

Błogosławiony Jezus, pomóż mi przyjmować ludzką pomoc, także jeśli jest przymuszona, i dostrzegać w niej Twoje miłosierdzie.

Otarcia Twojej spoconej i zakrwawionej twarzy to odruch wewnętrznego poruszenia kobiecego serca, owoc jej instynktownej miłości i współczucia. Ten drobny gest przyjmujesz z wdzięcznością i odpowiadasz odbiciem Twojego miłosiernego Oblicza na jej chuście. Ta prawdziwa ikona jest jak pieczęć: ci, którzy nie przechodzą obojętnie na widok ludzkiej niedoli, ale litują się i niosą skuteczną pomoc, mogą być pewni czułej troski Boga i Jego definitywnego przebaczenia. „Miłosierni… dostąpią miłosierdzia” (Mt 5,7).

Błogosławiony Jezus, pomóż mi czynić miłosierdzie w niepozornych, codziennych gestach.

Upadasz pod ciężarem moich grzechów. Dobrze znasz gorzki smak ich konsekwencji, przebiegłość kusiciela i niszczącą siłę zła, choć nigdy w żaden sposób nie sprzeniewierzyłeś się woli Ojca. Na zło odpowiadasz dobrem, dlatego Twoje serce jest czyste (por. Mt 5,8), Twoje życie – przejrzyste, Twoje relacje – transparentne, a spojrzenie i słowa – jednoznaczne. Ponieważ jesteś gorejącym Ogniskiem totalnie spalającym się dla Boga, twoja miłość oświeca i ogrzewa bliźnich.

Błogosławiony Jezu, pomóż mi całym sercem kochać Ojca.

Nie wstydzisz się łez, które objawiają Twoją ludzką kondycję i wrażliwe serce. Płakałeś po śmierci przyjaciela Łazarza, ze łzami w oczach zapowiadałeś upadek świętego miasta Jeruzalem. Należysz do błogosławionych, którzy płaczą (por. Mt 5,4), a zarazem jesteś Pocieszycielem. Twoje „nie płaczcie nade Mną, płaczcie raczej nad sobą” (Łk 23,28) jest zaproszeniem do nawrócenia, do wejścia w zażyłą relację z Ojcem, ponieważ ostatecznie tylko On „nas pociesza w każdym naszym utrapieniu, byśmy sami mogli pocieszać tych, co są w jakiejkolwiek udręce, pociechą, której doznajemy od Boga” (2 Kor 1,4).

Błogosławiony Jezu, pomóż mi przyjmować Twoje pocieszenie i przekazywać je płaczącym.

Jesteś wykończony i obolały, a do tego zmiażdżony ciężarem krzyża. Bardziej niż rany ciała, bolą Cię jednak wyzwiska, szyderstwa, oszczerstwa, złorzeczenia, przekleństwa… Na te pełne nienawiści słowa, które Cię dołują, demolują psychikę i ranią uczucia, odpowiadasz resztkami sił. Ponieważ należysz do „błogosławionych, którym urągają” (Mt 5,11), odpowiadasz miłością. Błogosławisz.

Błogosławiony Jezu, pomóż mi błogosławić tym, którzy mi złorzeczą.

W ubraniu, pokarmie i napoju, widzisz przejaw troskliwej miłości Ojca, który nie tylko przyodziewa pięknem polne kwiaty i karmi powietrzne ptaki, ale o wiele bardziej otacza opieką swoje dzieci. Zewnętrzne odarcie z szat jest elementem Twojego wewnętrznego wyboru: ogałacasz samego siebie, aby mieć swobodę służenia, pełnienia posłannictwa w pełnej ufności Ojcu. Umiesz cierpieć biedę, potrafisz obfitować. Jesteś ubogi w duchu (Mt 5,3), to znaczy prawdziwie wolny, aby służyć.

Błogosławiony Jezu, pomóż mi dobrowolnie iść za Tobą wybierając Twoje ubóstwo.

Przybity do krzyża modlisz się za oprawców. Nie tylko nie dajesz się zwyciężyć złu, ale je pokonujesz dobrem i objawiasz miłosierne serce Ojca. Nie przyszedłeś nas potępić, ale zbawić. Czynisz to mocą przebaczenia, którym przyciągasz marnotrawnych, zagubionych, poranionych… Przygarniasz wszystkich. Wywyższony na krzyżu, jesteś budowniczym pokoju (por Mt 5,9). Jesteś Błogosławiony.

Błogosławiony Jezu, pomóż mi czynić i pomnażać pokój między ludźmi przez moje przebaczenie.

Umierając na krzyżu zażegnujesz nasz konflikt z Bogiem, który jest źródłem wszystkich naszych nieszczęść. Jednasz nas z Ojcem, abyśmy mogli żyć w harmonii z samymi sobą i byli zdolni do życia w zgodzie z innymi. Inaczej niż ziemscy władcy, Ty nie rządzisz przez dzielenie, ale przez jednoczenie. Przez Twoje „wykonało się!” (J 19,30), wprowadzasz pokój (por. Mt 5,9) między Niebem i ziemią. Zaprawdę, jesteś Synem Bożym.

Błogosławiony Jezus, pomóż mi owocnie przyjmować łaskę Twojego pojednania.

Była blisko Ciebie na krzyżowej drodze, stała wiernie pod krzyżem, a teraz obejmuje Twoje zmaltretowane i dopiero co zdjęte z szubienicy Ciało. Duszę Twej Matki po raz kolejny przeszywa miecz boleści. Nie przelewając krwi, staje się Królową Męczenników, Towarzyszką i Opiekunką wszystkich prześladowanych. Należy do błogosławionych cierpiących dla sprawiedliwości (por. Mt 5,10), ponieważ współcierpi z Tobą dla usprawiedliwienia człowieka.

Błogosławiony Jezu, pomóż mi przeżywać każde moje cierpienie jak Matka w jedności z Tobą.

Złożony w grobie nie przestajesz działać. Pokonując diabła, który dzierżył władzę nad śmiercią, zstępujesz do otchłani piekieł, do krainy umarłych. Otwierasz Niebo sprawiedliwym, którzy Cię poprzedzili. Głosisz im orędzie przypieczętowane Zmartwychwstaniem: „Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w Niebie” (Mt 5,12). Ty jesteś wypełnieniem błogosławieństw i Wielką Nagrodą Nieba.

Błogosławiony Jezu, pomóż mi wierzyć w Twoje Zwycięstwo i żyć nadzieją mojego zmartwychwstania.

***

Patrząc na Ciebie, Jezu, poznajemy co to znaczy być błogosławionym: ubogim w duchu, płaczącym, cichym, miłosiernym, głodnym i spragnionym sprawiedliwości, czystego serca, czyniącym pokój i prześladowanym. Ty nie tylko głosisz błogosławieństwa, ale nimi żyjesz. Także na drodze krzyżowej. Dlatego powołując mnie, nie mówisz: „rób to, co mówię”, ale: „weź swój krzyż, idź za mną i mnie naśladuj”.

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

fot. flickr.com / fr. Lawrence Lew OP