Apeluje ojciec Maciej Zięba OP.

Swój apel były prowincjał polskich dominikanów i działacz opozycji demokratycznej w czasach komunistycznych zamieścił na łamach dziennika „Rzeczpospolita”. W artykule, zatytułowanym „Nie zamykajmy się na naszych braci”, pisze, że „na pomoc czekają głównie uciekający przed wojną”.

Kościół każe pomagać

Dominikanin ubolewa, że W Polsce „problem przybyszów z Bliskiego Wschodu i Afryki, jak wiele innych, został spolityzowany. Stał się przedmiotem politycznych gier i polemik toczonych wewnątrz naszego kraju, ze szkodą – rzecz jasna – dla merytorycznej jakości debaty”.

Ojciec Zięba przypomina w tym kontekście przykłady z XX wieku, kiedy to inne kraje udzielały schronienia Polakom. Wspomina o „120 tys. polskich uchodźców z sowieckiej niewoli, w tym wielu tysięcy dzieci, przyjętych w Persji w 1942 roku, o setkach tysięcy rodaków przyjętych na początku II wojny światowej przez Węgrów oraz Rumunów, a po jej zakończeniu przez przedstawicieli »wolnego świata«”.

Dodaje, że także nauczanie Kościoła w kwestii niesienia pomocy uchodźcom jest „całkowicie jednoznaczne i podzielane przez kolejnych papieży oraz wszystkie episkopaty”, zaś teologia moralna „nie pozwala się zasklepiać na swoich najbliższych, ale nakazuje troszczyć się o wszystkich”.

„Bez wątpienia uchodźcy – w porządku pomagania – należą do grupy najbardziej i najpilniej oczekujących pomocy. Zarówno Ewangelia, jak tradycja i nauczanie Kościoła nie pozostawiają w tej materii wątpliwości” – podkreśla autor.

Wierzę, że Polska też pomoże

Ojciec Zięba przyznaje, że „jednoznaczność obowiązku pomocy uchodźcom nie daje jednak podobnie jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: jak im należy pomagać?”. Zgadza się, że „najlepszą formą pomocy jest pomoc na miejscu. Dążenie do zażegnania skutków wojen czy kataklizmów, pomoc w odbudowie mieszkań, infrastruktury, służby zdrowia i edukacji oraz instytucji państwowych”.

Oczywiste jest jednak, że w krajach objętych pożogą wojenną, terroryzmem, a także w sytuacji utraty całości mienia i wszystkich najbliższych, pomoc taka niekiedy nie wystarcza. Dlatego – przypominali dwa lata temu polscy biskupi – »mamy powinność przypominać społeczeństwu o chrześcijańskim obowiązku pomocy uchodźcom ratującym swoje życie z krajów objętych działaniami wojennymi lub prześladowaniami religijnymi«” – zaznacza dominikanin.

I zwraca uwagę, że „ważna jest polifoniczność działań podejmowanych wobec ludzi bezwzględnie potrzebujących naszej pomocy”. Dodaje przy tym, iż skoro „cel jest moralnie słuszny dobrze jest, gdy w taką pomoc bezpośrednio angażuje się państwo”, które musi jednak w tej kwestii „brać pod uwagę swe możliwości i wzgląd na bezpieczeństwo swoich obywateli, a także uwarunkowania polityki międzynarodowej”.

„Jako działacz dawnej opozycji i »Solidarności«, których istotą działania była pomoc pokrzywdzonym oraz najsłabszym, wierzę, iż moja Ojczyzna dzięki polifonii środków użytych przez wszystkich ludzi dobrej woli stanie się miejscem powszechnego i wspólnego wysiłku, aby pomóc tym, którzy nie mają nic i oczekują pomocy” – kończy swój artykuł ojciec Zięba.

fot. flickr.com / walterw.a / CC BY-SA