Brakuje jeszcze 2.100.000 zł. To już mniej niż połowa.

W Broniszewicach koło Pleszewa mieszka 19 dominikanek. Pomimo, że część z nas pochodzi z południa inne z północy Polski, pomimo że niektóre z nas pochodzą z pobożnych, inne z mniej pobożnych rodzin, pomimo różnorodnych pasji, które mamy, łączy nas to: wszystkie staramy się być MAMAMI dla 56 niepełnosprawnych intelektualnie i fizycznie SYNÓW.

Zapraszamy na www.domchlopakow.pl

W naszym Domu mieszkają Chłopcy z zespołem Downa, z dziecięcym porażeniem mózgowym. Chłopcy, którzy nie widzą, nie słyszą, nie mówią, nie chodzą, cierpią na autyzm i epilepsję. Niektórzy nigdy samodzielnie nie opuszczają swoich łóżek, nie mogą ucieszyć się widokiem świata, czy usłyszeć głosu najbliższych. Są tak bardzo dotknięci niepełnosprawnością, że nawet nie są w stanie samodzielnie przełykać pokarmu, dlatego są karmieni specjalnymi mieszankami żywieniowymi podawanymi bezpośrednio do żołądka.

Trafiają do nas już jako małe dzieci i zostają z nami aż do swojej śmierci. Trafiają z domów dziecka, ze szpitali, przywożą ich rodzice, którzy nie radzą sobie z niepełnosprawnością syna lub po prostu proszą nas o wsparcie w wychowaniu ich dziecka. Na 56 Chłopców jedynie 9 rodzin utrzymuje ze swoimi synami kontakt. Dla pozostałych jedyny dom jest w Broniszewicach i jedyna rodzina, którą mają to my.

Dominikanki dają im dom w Broniszewicach od ponad 60 lat. W zeszłym roku konserwator do spółki ze strażą pożarną podjęli decyzję, że ze względu na brak zabezpieczeń przeciwpożarowych, nasi Chłopcy muszą opuścić pałacyk, w którym mieszkają, do 2018 roku. Koniecznie musimy zbudować dogodny dla nich dom. I tak naprawdę chodzi jedynie o mury. Bo atmosfery ciepła Domu Chłopcom nigdy w „Bronkach” nie brakowało. Zawsze tworzyły się w tym miejscu niezwykłe więzi matczyno–synowskie pomiędzy Siostrami a Chłopcami.)

No, ale te mury kosztują i to nie mało (kosztorysy bez żadnej łaskawości przypominają, że potrzebujemy 5 milionów zł). I w ten oto sposób „Bronki” stały się dla nas wielką szkołą zaufania Bogu. Mamy plan, że na nowym domu zawiśnie tablica z napisem: TEN DOM TO HOJNA ODPOWIEDŹ BOGA NA ZAUFANIE JEMU. Bo zaczęłyśmy nasze marzenia o nowym Domu bez pieniędzy, a obecnie mury już stoją, czekamy na dach i możemy planować kolejne jej etapy. Wystarczyło zaufanie i trud poszukiwań osób, które razem z nami pragną, by ten Dom powstał.

Przygoda budowy rozpoczęła się od pytania do Boga: Jak to mamy zrobić nie mając ani grosza, ani nawet zapewnienia znikąd, że mieć je będziemy? Otworzyłyśmy Pismo święte i tam znalazłyśmy odpowiedź: SZUKAJCIE A ZNAJDZIECIE. Najważniejsza dla nas jest obietnica Boga, że pieniądze ZNAJDZIEMY. Do nas należy szukanie.

Gdyby ktoś chciał z nami zbudować dom Chłopakom, chciał zawalczyć o to, żeby Chłopcy nie musieli go stracić, bo już raz musieli ten dramat przeżywać, gdy pozbawiani byli domu rodzinnego, prosimy o pomoc.

Brakuje jeszcze 2.100.000 zł. To już mniej niż połowa. Obiecujemy w zamian modlitwę naszą, sióstr i modlitwę Chłopców. Wiemy z doświadczenia, że Pan Bóg im w ich niewinnym cierpieniu niczego nie odmawia. Codziennie o godzinie 17-tej modlą się na różańcu za swoich Dobroczyńców.