Uczniowie Chrystusa są solidarni i z nienarodzonymi dziećmi, i z uchodźcami. Ojciec Maciej Zięba OP rozważa drogę krzyżową.

Przymusili go. A więc wcześniej musiał się opierać. Przechodził zapewne z pola na pole. A może chciał zajrzeć do domu, by się posilić lub przygotować się do szabatu? I nagle ma ponieść na oczach ludzi hańbiące drzewo krzyża? Jak jakiś najgorszy wyrzutek? Każdy by się opierał.

Nie miał najmniejszego pojęcia, że właśnie w tym momencie zrobił najważniejszą i najpiękniejszą rzecz w całym swym życiu – dopomógł samemu Bogu. Swoim mizernym, bo wymuszonym dobrem, wsparł najczystsze Dobro. Liczne legendy mówią, że z czasem dowiedział się, co uczynił, że do końca życia tym się szczycił.

Przejdź do sklepu Wydawnictwa W drodze

„Iluż ludzi od tego czasu, nieskończoność ludzi przez wieki wieków, pragnęło tam być, na jego miejscu, przechodzić, móc przejść akurat w tym momencie – zastanawiał się francuski poeta. – Ale było już za późno, to tamten przeszedł, i na wieczność, przez wieki wieków, nie zamieniłby się z innymi”. Lecz zrozumiał to dopiero dużo później. W pierwszym porywie gorąco protestował, ulegając jedynie przymusowi.

Dlatego Szymon z Cyreny może się stać naszym patronem w wyzwalaniu się z tyranii tego, co często nazywa się dziś „byciem autentycznym”. Masz bowiem – powtarzają wszyscy dookoła – być człowiekiem wolnym, wyzwolonym. Masz „być sobą”, „być autentycznym”, a to znaczy: traktuj wszelkie ograniczenia jak zniewolenie, każdą zewnętrzną normę jako przymus utrudniający samorealizację, każde stawiane ci wymaganie jako łamanie wolności autoekspresji. Masz „być sobą”, to znaczy masz mieć taką fryzurę, jaka w tym sezonie jest modna, masz powtarzać te opinie o polityce, czy filmach, które posiadają najwięcej „lajków”, pić ten napój, który pieni się na prawie każdym bilboardzie, robić „słitfocie” i „selfi ”, wtedy gdy wszyscy to robią, i natychmiast przestawać, gdy inni przestają je robić.

Dlatego w ramach „bycia autentycznym” robimy mnóstwo niepotrzebnych rzeczy, marnujemy czas i pieniądze, zajmując się konformistycznym  wtapianiem się w masę nam podobnych ludzi i unikając zmierzenia się z prawdziwymi problemami, które niesie nam życie.

Pół wieku temu w swoim dziele „Osoba i czyn” Karol Wojtyła wprowadził rozróżnienie postaw autentycznych i nieautentycznych. Nieautentyczne to „konformizm” i „unik”. Właśnie te, które bywają dziś promowane jako „autentyzm” i „bycie sobą”, a w istocie są pełnym oportunizmu płynięciem z prądem, konformistycznym uleganiem owczemu pędowi. Postawy autentyczne – wedle Wojtyły – to „solidarność” i „sprzeciw”. Te właśnie postawy symbolizuje Szymon z Cyreny. Najpierw, mimo że żołnierze grożą mu pobiciem, potrafi się sprzeciwić, a potem odkrywa solidarność z poniżonym i bitym skazańcem.

Solidarność i sprzeciw – podstawowe postawy w życiu chrześcijanina. Odważny sprzeciw wobec zła, kłamstwa i niesprawiedliwości. I solidarność w dobru – najpierw z najbliższymi, a potem solidarność zataczająca kolejne, coraz szersze kręgi, aż po solidarność obejmującą wszystkich mieszkańców Ziemi. Zawsze: solidarność z tymi, którzy są najsłabsi, którzy nie mają własnego głosu, którzy są najbardziej bezbronni.

To dlatego uczniowie Chrystusa są solidarni i z nienarodzonymi dziećmi, i z uchodźcami, z wszystkimi, którzy są poniżani oraz bici. Ta solidarność przekracza nie tylko przestrzeń, ale i czas. Dlatego ważna jest też duchowa solidarność z tymi, którzy nas poprzedzili na drogach czasu i teraz oczyszczają swoją miłość, by dotrzeć do pełni Miłości, a także z tymi, którzy dopiero nadejdą. Stąd troska, by przekazać im ten świat choć trochę lepszym.

Pod koniec ubiegłego stulecia w naszym kraju powszechnie powtarzano dwa hasła „nie ma wolności bez solidarności” i „nie ma solidarności bez miłości”. To prawda, miłość zakłada wolność, a wolność nabiera swojego kształtu dopiero dzięki miłości. A zarówno wolność, jak i miłość spotykają się w solidarności z innymi ludźmi. Dlatego także dzisiaj, pomimo wielu głębokich podziałów w naszej Ojczyźnie, pomimo wielu aktów terroru i wojen toczonych na całym świecie, chrześcijanin nie powinien ulegać zwątpieniu, nie może zrezygnować. Nawet w najtrudniejszych okolicznościach winien być człowiekiem solidarności.

Módlmy się o to słowami Jana Pawła II:

Do Ciebie, o Chryste…
niech się zwróci każdy,
kogo dręczy pokusa zniechęcenia
i rozpaczy,
aby usłyszeć przesłanie nadziei…

Niech ludzkość odnajdzie
w Tobie, o Panie, odwagę,
aby solidarnie stawić czoło tylu
przejawom zła,
które ją dręczy…

Pomóż nam niestrudzenie pracować,
aby nastał świat bardziej sprawiedliwy
i solidarny,
któremu Ty dałeś początek,
zmartwychwstając.

Fragment książki Macieja Zięby OP „Krzyż się nie chwieje. Medytacje drogi krzyżowej”, wydanej przez Wydawnictwo „W drodze”. Tytuł i lead od redakcji Dominikanie.pl