Radzi rządzącym ojciec Maciej Zięba.

Przypominamy słowa, które były prowincjał polskich dominikanów, znawca nauki społecznej Kościoła i myśli Jana Pawła II, wypowiedział kilka miesięcy temu.  W wywiadzie dla tygodnika „Polityka” wyraził opinię, iż obecna władza w Polsce „pokazuje, że nie rozumie istoty demokracji”.

Niech przeczytają encyklikę

W rozmowie z redaktorem Adamem Szostkiewiczem ojciec Zięba stwierdza, że władza „wszystko chce centralizować”. „Niech jej przedstawiciele poczytają »Solicitudo rei socialis« Jana Pawła II” – podpowiada dominikanin.

I cytuje fragment papieskiej encykliki z 1987 roku: „Żadna grupa społeczna, na przykład partia, nie ma prawa uzurpować sobie roli jedynego przewodnika, niesie to bowiem z sobą, podobnie jak w przypadku każdego totalizmu, niszczenie prawdziwej podmiotowości społeczeństwa oraz ludzi – obywateli. Człowiek i naród stają się w tego rodzaju systemie »przedmiotem«, pomimo wszystkich deklaracji i werbalnych zapewnień”.

„Po drugie, ta władza tworzy narrację konfliktu, bardzo niebezpieczną w ustroju demokratycznym, i sama wpada w jej pułapkę. Postrzega bowiem rzeczywistość w militarnych kategoriach »swój« – „obcy«. A »obcy« w takich kategoriach znaczy »nieprzyjaciel«” – ostrzega ojciec Zięba. 

Nie mylić ambony z mównicą sejmową

Dominikanin ubolewa zarazem, że Kościół katolicki w Polsce za bezkrytycznie popiera jedno środowiska politycznego.

„Sprzymierzenie się w Kościele z jakąś konkretną formacja gospodarczą czy polityczną zawsze jest szkodliwe i zraża wielu ludzi. Godzi w katolickość, czyli powszechność Kościoła. A naiwna wiara, że »nasi« definitywnie rozwiążą problemy, jest teologicznie fałszywa i niedorzeczna. Królestwa Bożego nie zbudujemy na Ziemi. To utopia, mit tak zwanej trzeciej drogi, przed którym przestrzegał Jan Paweł II. Nie zajmujemy się dążeniem do świata idealnego, lecz refleksją i działaniem, jak realny świat uczynić lepszym” – mówi ojciec Zięba.

Ubolewa, że „u nas zdarza się, że księża pomylą ambonę z mównicą sejmową, a posłowie mównicę sejmową z amboną. To margines, ale jest niezgodne z katolicką nauką społeczną i problem istnieje. Celem człowieka przemawiającego z ambony jest poruszyć słuchaczy, wstrząsnąć nimi, skłonić do nawrócenia”. 

Czasem trzeba zamknąć kopalnię

Zdaniem dominikanina, w Polsce „wciąż sporo jest chrześcijaństwa chrzcielno-ślubno-pogrzebowego, familijno-obyczajowego”. „Ono ma swoją wartość, ale w obliczu dzisiejszego świata, mocno zsekularyzowanego i pluralistycznego, nie zdoła przetrwać” – uważa zakonnik.

Zwraca też uwagę, że w polskim Kościele „dominuje nuta pastoralna, bo ona pozornie jest prostsza”. „Rozumiem, że biskup czy ksiądz oburza się, widząc tragedię ludzi, którzy tracą pracę. Tyle że nie można jedynie pomstować na system czy polityków. Sprawy bywają złożone. Obejmują także wahania cen surowców, odkrycia i nowe technologie, ochronę środowiska, rzeczową analizę programów naprawczych” – przekonuje dominikanin.

„Czasem trzeba zamknąć jedną kopalnię, by uratować kilka innych. A emocjonalna reakcja ogranicza się do pohukiwania, że »obcy« nas niszczą, politycy są skorumpowani, a elity wszystko rozkradły. Z poczciwości, ale niedobrej poczciwości, płyną niekiedy z ambony takie słowa. I wtedy zaczyna się wierzyć, że jak przyjdą »nasi«, to wszystko naprawią i będzie dobrze” – mówi ojciec Zięba.

Wywiad z o. Maciejem Ziębą OP ukazał się w tygodniku „Polityka” 4/2017.