Zdobywczyni dziewięciu ośmiotysięczników otworzyła cykl spotkań z okazji Jubileuszu 80-lecia Dominikańskiego Duszpasterstwa Akademickiego w Poznaniu.

Mam lęk przestrzeni! Kiedy jestem na szczycie, gdzieś na wysokościach i widzę przed sobą świat, którego nie da się ogarnąć – zaczyna mi się robić słabo. Domyślam się, że nie jako jedyny z przejęciem oglądałem zdjęcia Kingi Baranowskiej z jej wypraw na ośmiotysięczniki. To było fascynujące doświadczenie móc w takim towarzystwie pokonywać swój strach. Tak jak w górach, tak też na nizinach wspólnota jest bardzo potrzebna.

Przeczytaj więcej o cyklu „Warto…” w ramach 80-lecia DA

Każde wyjście w górę wiąże się z ryzykiem. Wczoraj, z jednej strony razem z Kingą wychodziliśmy na szczyty o dość skomplikowanych nazwach. Z drugiej, nie zabrakło także wędrówek w górę, żeby móc odnaleźć własne wartości. Tam także doświadczaliśmy przestrzeni. Także tej przerażającej. Widząc w swoim życiu połacie do pokonania, tak jak w górach, zaczytamy panikować. Pytamy co dalej.

Fundamentem do wyjścia w górę, o czym mówiła Kinga, są pytania. Dokładniej – zderzenie z odpowiedziami. Po co tam idę? Czy mam wszystko, żeby tę drogę pokonać? Czy kiedy już dojdę na sam szczyt, będę potrafił wrócić? Czy jest we mnie zgoda na to, żeby się wycofać, kiedy zobaczę, że brakuje mi sił?

fot. Dominik Fąferek

W życiu wartościami takich pytań także się nie uniknie. Kiedy pojawia się moment konfrontacji, warto znać na nie odpowiedzi. W trudnych warunkach może nie być czasu na zbyt długie deliberowanie nad rozwiązaniami. Fałszywy ruch może spowodować upadek w przepaść. Podjęcie ryzyka zawsze wiąże się z konsekwencjami. Brak świadomości tego, kim się jest i co się chce osiągnąć na dłuższą metę, w dłuższej drodze będzie brzemiennym w skutkach. Może okazać się, podobnie jak w drodze na szczyty, że nie dojdzie się do wyznaczonego celu w wyznaczonym czasie. I co dalej? Żeby nie tracić energii, także tej duchowej, jeszcze przed wyjściem warto siebie to uświadomić.

Wyjście w górę nie może być ucieczką! Przed sobą się nie ucieknie. I nawet jeżeli przez dłuższy czas uda nam się siebie oszukiwać, to w najmniej spodziewanym momencie okażemy się hipokrytami. Często nie trzeba wychodzić nie wiadomo w jakie partie gór, żeby móc się tego o sobie dowiedzieć. Wystarczą Tatry.

fot. Dominik Fąferek

Nie będzie idealnie. Nie wszystko uda nam się przewidzieć. Warto jednak wiedzieć, czy jesteśmy wobec siebie szczerzy. Kiedy odpowiedź będzie twierdząca, nawet wyjście w rzeczone Tatry może być fascynującą przygodą. Nie trzeba dużych wysokości, żeby dojść w sobie do rzeczy pięknych, wartości sprawiających w nas radość i dumę z tego, że się w swoim życiu coś osiągnęło.

To było genialne doświadczenie. Pokonywanie lęku z Kingą Baranowską to ogromny przywilej. Zapewne, kiedy pojawi się przede mną jakkolwiek duża przestrzeń, na początku spanikuję. Coś o sobie już wiem. Na jakieś pytanie udało mi się już odpowiedzieć. Mam nadzieję, że z resztą też sobie poradzę. Warto iść w górę.

Przed nami kolejne spotkanie, kolejne warto. Ciekawe, które przed nami odkryje Robert „Litza” Friedrich?

fot. Dominik Fąferek